Ile w nas wcieleń i które akurat śpi?

Chcecie to wierzcie, chcecie nie wierzcie, ale śpi w nas – w podświadomości czy złożonej osobowości –  sporo interesujących wcieleń.  Naszych własnych, bo na jedną kobietę, którą jesteśmy, przypada przecież surowa matka i figlarna dziewczynka, i niegrzeczna wszetecznica, i wojowniczka, i westalka domowego ogniska. Ideałem byłaby równowaga między wartościami, które reprezentują, ale ba! Sytuacja jest taka, że zawsze któraś śpi a inna jest nadaktywna. Która akurat? Sprawdźcie to tak – zamykamy oczy i wchodzimy do pokoju pełnego tych pań. Ja już je widzę: wszystkie jakoś się sprawują, ale moja wojowniczka śpi. Co teraz? Ćwiczenie jest proste: Zamykam oczy i mówię: Wstawaj, co z tobą? Pokaż się, jak ty w ogóle wyglądasz? I widzę: mała czarnoskóra dzikuska, lat cztery, z dzidą w rękach, skacze po drzewach. To ma być moja wojowniczka? Mniejsza o to, że ani trochę nie słowiańska, ale czemu taka mała?  Niechże trochę urośnie!

Nie chce rosnąć. Czyli tu właśnie zaczyna się praca. Nie dać jej zasnąć, dokarmić, dopilnować, żeby stała się dziewczyną, młodą kobietą i kobietą dojrzałą. Nie jest to proste, ale kiedy ją ujrzę taką jak bym chciała – to o tym napiszę. I zachęcam: poszukajcie wojowniczek, matron i trzpiotek w sobie  To całkiem ciekawe  spotkania, czasem zaskakujące!

 

PODYSKUTUJ: