Nocą, pośród niczego

Przygody mniej miłe i mi się zdarzają. Ostatnia 13 grudnia ( magia daty?) podczas powrotu z cichej wsi, w której miękko zaczął prószyć nastrojowy śnieg, ku miastu, gwarnemu i pełnemu demonstracji, deszczu i błocka. Już coraz bliżej domu, ale jeszcze nie tak blisko – nagle, pośród niczego, silnik samochodu prychnął i zgasł. Pośrodku niczego – na tyle żeby nie było stacji benzynowej, pomocy, zajazdu z toaletą. Za to jednak na ruchliwym pasie jezdni, a światła awaryjne też szlag trafił. Ciemno, no bo przecież grudzień i trzynasty. Kierowcy trąbią, jakbym specjalnie im na złość stała tu i marzła w nieruchomym aucie. Nie zatrzymał się nikt życzliwy. Więc nadal pośrodku niczego. Moje dwa psy na tylnym siedzeniu, zaniepokoiły się nieco, lubią być dowiezione bez przygód, w cieple i na znajomy parking, gdzie na obsikanie czeka murek.

Wszystko to próby i lekcje od losu. Próby konkretne z kluczykiem w stacyjce – niestety bez rezultatu – silnik nawet nie rzęził, tylko takie dziwne: se se se – zresztą może to nawet nie silnik, nie wiem.

Wszystko to próby i lekcje. Właśnie w takich chwilach doceniasz jakie to cudowne kiedy samochód jedzie. Po prostu jedzie, burczy, przyspiesza, hamuje ciepło w nim. A tu nic, se se, i ciemno. Co tam zebrania, kolokwia, raty i kłopoty codzienności… jedno ci w głowie, żeby ruszył i żeby dostać się do domu, do tych rat i kłopotów codzienności. Żadnej refleksji w rodzaju – cudowny przystanek, jestem tu i teraz, chwila skupienia, medytacji. Nic z tych rzeczy. DO DOMU! Wszystko tylko nie ta bezradność. Ruszaj stary gracie. A grat: se se se.

Żyjemy w czasach, w których telefon wozi się ze sobą. Nikt nie jest samotną wyspą – mam w końcu rodzinę, rodzina samochód, linkę holowniczą. Dalszy ciąg do przewidzenia. Linka się wprawdzie zerwała, ale podczas holu silnik zaskoczył.

Jak dobrze, że niedaleko Warszawy.Jak dobrze, że istnieją bliscy ludzie i ich komórki.Jak krótko trwa chwila ulgi! Jedzie, no a jak, już sądzimy, że to nam się należy.No w pewnym sensie tak . Ale pamiętajmy : se se se :)

 

 

PODYSKUTUJ: