O tym, jakim kluczem kupujemy prezenty

 

Prezenty – ukryte w pięknych opakowaniach prawdy o nas samych. Namacalne owoce pracy podświadomości, kolorowe wyrazy naszych lęków i pragnień . Nasze grudniowe wielkie polowanie – centra handlowe witają, witryny przecudne, tu taniej, ale słabsze, tam drożej, za to jakość świetna. Łupy, łupy – odzywa się dawny instynkt łowiecki.

Przed budką pt. „Wszystko na święta” stoję za panią w kurtce w panterkę i słyszę jej monolog wewnętrzny: „te bombki jakie ładne, a ile kosztują, trzydzieści pięć jedna, no Bóg ich opuścił tych producentów , w tej cenie w życiu nie kupię, albo kupię, co mi tam, w końcu po to pracuję, haruję jak wół i teraz nie mogę kupić sobie jednej pieprzonej bombki za trzydzieści pięć zeta? Może i drogo, ale jaka wielka, nie potrzebuję tej bombki, ale nie samymi potrzebami człowiek żyje…No i bomba ląduje w koszyku.A także myśl: „choć raz coś dla siebie”, małe ustępstwo wobec wewnętrznego dziecka, wszystko bardzo zdrowe i potrzebne. Tylko to głupie poczucie winy. Trzeba paniusiu kupić coś innym. Czyli znowu sobie! Wierzcie mi robiłam na ten temat niejeden wywiad z ekspertami. Prezenty zawsze kupujemy sobie. Co więcej to nie my je kupujemy, tylko nasze podświadome ja. Nasze braki i tęsknoty kupują. Nie bez powodu szczęśliwy tata wyskakuje ze sklepu z zabawkami z kolejką elektryczną pod pachą – z pewnością z dzieciństwa wyniósł deficyt kontaktu z ojcem. Mama wybiera dla córki piżamę w tygryski, bo nie godzi się na jej dorastanie i chce poudawać, że ma w domu przedszkolaka a nie pannę na wydaniu. Bratowej kupuje album na zdjęcia, bo najlepiej czuje się z nią w albumie, na zdjęciach…

Kupujemy sobie rozmaite spełnienia.

Ja kupiłam poczucie dbania o zdrowie dzieci w postaci ciepłych podkoszulek przed wyjazdem w góry ( takie z wełną od środka, co się nie pocą i milusie dla skóry) , kupiłam poczucie matczynej sprawiedliwości w postaci takich samych kolczyków obu córkom i jeszcze poczucie humoru własnego w postaci odblaskowego krawatu zięciowi. No i tę bombkę, bo miałam taką samą w dzieciństwie i stłukła się po drodze do dorosłości. A ciekawe, co dostanę?

 

 

 

PODYSKUTUJ: