Krem sułtański

mms_img-1763361963

Miałam przyjemność gościć w swojej starej szkole – w Liceum Ogólnokształcącym w Łapach, dziś I LO im. Adama Mickiewicza. Kiedyś bardzo lubiłam o tym czytać – jak to dorosła już osoba jedzie do dawnej  szkoły, ogląda stare kąty, odnajduje jakieś wyznania wydrapane cyrklem na ławkach, słowa, które zostały, chociaż uczuć już nie ma. Wzruszenia, zmiany, świadomość upływu czasu. I proszę bardzo – sama w tej roli, nie bez tremy, jako gość, w sali, z którą wiążą się wspomnienia. Nigdy nie wydrapałam nic na ławce, ale co tam, wspomnienia są zawsze bez wad.  Polecam wszystkim podróże w szkolne czasy, bo  tylko w swojej macierzystej szkole człowiek może choć na chwile poczuć się dzieckiem. Pamiętam jak byłam tu uczennicą – raczej lubiliśmy gości, bo przepadały nam lekcje. Pamiętam jak byłam tu nauczycielką i gości zapraszałam – też z sympatią,  bo i nam lekcje przepadały :) Tym razem nie przepadły, tym bardziej jestem wdzięczna tym co zechcieli mnie zaprosić i tym, którzy przyszli posłuchać. Miło mi było wrócić w mury mojego Liceum w Łapach – miło i wzmacniająco. Budynek teraz inny, nowe schody, ławki nowe i bez zadrapań, a w mojej dawnej pracowni – czytelnia pełna ekranów. To ważne, ale nie tylko o to chodzi. Tak naprawdę chodzi o ludzi, o tę nić sympatii, podobnych marzeń i radości, tego co nie zmienia się pomimo minionych  dwudziestu lat… No bo – skoro dziś maturzyści pisali pracę o tym czy warto kochać, to czy my napisalibyśmy co innego niż oni?

Na zdjęciu jestem z gospodarzami LO: Dyrektorem Dariuszem Wincenciakiem i  profesor matematyki – Dorotą Roman.

 

 

Filmoterapia

Nie ma rozlewisk!

Kobieta kobiecie suką? No nie!