Rodzinne skrypty każdy ma

DOMILU

Ty to masz historię rodzinną! – usłyszałam ostatnio, kiedy z okazji promocji książki opowiadałam dzieje ciotki, która oknem uciekała z ukochanym. To dopiero perypetie! No tak. Zbrodnie w afekcie, zemsty, klątwy, pogodzenia. Pewnie dlatego jestem jaka jestem – jak my wszyscy, zależni od przodków. Historia rodziny działa na nas nawet, jeśli tego nie wiemy. Pisaliśmy w Sensie o tym nie raz: że rodzina to system, to co przeżyli albo narozrabiali nasi przodkowie, nie jest obojętne dla naszych losów i osobowości. Cały proces na to się składa: przekazywane nieświadomie skrypty, deficyty, niewybaczone winy przodków. Dziedziczymy geny, dlaczego nie mielibyśmy dziedziczyć przekonań? Jak jest rodzina, to zawsze jest historia. Zresztą nie można nie mieć rodziny, można najwyżej jej nie znać – ale jakaś przecież musiała być, a co się zdarzyło, to działa. Ale najczęściej mamy tę rodzinkę, a jak są pokolenia, to są opowieści – tylko ich nie słuchamy.  A warto, spróbujcie (przy świętach okazja znakomita) Okaże się na pewno, ktoś zaginął bez wieści, jakąś pannę zmuszono do klasztoru, a tajemnicą rodzinną jest prababka o złej sławie. Ktoś wybudował dom, inny wyjechał za granicę, więc ktoś tęsknił. Może właśnie dlatego potomek nigdzie nie może zagrzać miejsca?

Kilka dni temu przyszło mi opowiadać o rodzinnych historiach, zjazdach i kłótniach w radiu. Trochę wyszłam na bohaterkę, której udało się zintegrować rodzinę. Tak myślę – na ile ja ją scaliłam, a na ile spisana historia rodziny? Wcale nie tak niezwykłej, w sumie dość reprezentatywnej dla XX wieku, zwykłej familii znad Narwi… Jedno z częściej stawianych mi pytań: jak to zrobiłam? Bo wiele osób marzy o pisaniu. Ja mogę powiedzieć tylko o sobie: systematycznie, codziennie rano, kiedy miasto dopiero wstawało ze snu otwierałam laptop i przenosiłam się w dawne czasy. Miałam to szczęście, że mama ( Janka – ta osoba w oknie ) zostawiła mi pamiętniki sięgające wspomnień z początku minionego wieku. Miałam to szczęście, że przy świętach opowiadaliśmy rodzinne historie. Zapamiętałam, zapisałam. Opowieści i mądrości dawnych pokoleń. Na przykład… „W życiu to się trzeba naśmiać do woli, wytańczyć, z chłopem wykochać aż do utraty tchu, dzieci narodzić, najeść i wódki napić!” – motto bohaterki z moich „Pokoleń” spodobało się widać, bo doczekało się zaszczytu cytowania :) To prawdziwa historia – tak głosiła nieuczona, ale mądra i radosna  wiejska kobieta, rozmowa rzeczywiście miała miejsce, mama opowiadała mi ją z rozrzewnieniem. Ja zapisałam. I dodam jeszcze coś: w życiu trzeba  pamiętać o przeszłości. Dobrze zapisać. To własny powrót do domu.

PODYSKUTUJ: