Szeroko pojęty syf

Nienawidzimy zimy, nienawidzimy mrozów i roztopów. Nienawidzimy upałów, wiatru, deszczu i mocnego słońca. Lubimy wyrażać swoją niechęć, swój humor na “nie”. Definiujemy się przez rzeczy, których nie lubimy.  Upajamy się swoim marudzeniem jacy jesteśmy nieszczęśliwi i niezadowoleni z aktualnej sytuacji politycznej, społecznej, rodzinnej… Ludzie, którzy wyrażają swoje zadowolenie wzbudzają albo zazdrość albo podejrzenia. Ja też nie lubię tych zza nadto rozćwiergotanych, poruszających się jak gdyby rozsypywali wokół siebie płatki pachnące za słodką różą. Najlepsza sztuka powstaje z cierpienia, w depresji, z gniewu i niezgody na to co wokoło*. Mimo wszystko chcę wierzyć, że to nas czeka będzie lepsze, radośniejsze, bo idzie wiosna. Mrozy zelżały, stopniały śnieg utworzył malownicze kałuże, pokrapujący deszczyk spłucze cały ten syf do kanałów i jak tylko pozimowe psie kupy znikną pod świeżą, pachnącą, zieloną trawą będzie pięknie, a przynajmniej łatwiej się będzie pogodzić z wypełniającą polskie smogowe powietrze duszną beznadzieją.

Pozostaje myśleć, że sezon działkowy tuż tuż i będę mogła posłuchać marudzenia na upał, słońce i brak deszczu moich sąsiadek.

*W Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Pańskiej wystawa “Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Intymność jako tekst.”. Wystawa z gatunku tych hermetycznych i niezbyt przekonujących widza do sztuki współczesnej. Nie ułatwia tego również tekst, kuratorski. Za to w przystępny i dużo wyjaśniający sposób opisała to Justyna Sobolewska, w krótkiej recenzji w Polityce. Po jej przeczytaniu można iść oglądać wystawę i przy okazji resztki tego co pozostało z Emilki.
http://artmuseum.pl/pl

PODYSKUTUJ: