Zamiast podsumowań

Nie znoszę końcoworocznych rankingów… najlepszych, najgorszych, wiat najpiękniejsi etc. Zwłaszcza, że są one z reguły skrajnie wybiórcze, subiektywne, kierowane płytkimi pobudkami i prywatnymi sympatiami. Jak zabierają się za to jeszcze młokosy, to już w ogóle ręce opadają. Z tym większym zażenowaniem musiałam skonfrontować się z podsumowaniami, a raczej wyrzyganiem frustracji wszelakich, przygotowanym przez  magazyn o sztuce, SZUM. Szerzej tekst omawia Wojciech Falęcki na swoim blogu, do którego odsyłam i w pełni się zgadzam http://www.falecki.com/post/155293902309/szumny-hejt

Shame on you! doświadczeni redaktorzy, że po raz kolejny daliście się zwieść urzekającej młodości, kuszącej pazurkiem drwiny, bezrefleksyjnym pojazdem, za którym nie stoi nic innego jak brak doświadczenia i pokory. Bycie  w zasadzie jedynym na polskim rynku magazynem o sztuce do czegoś zobowiązuje, ciąży odpowiedzialnością. Niestety przygotowanie „Porażek 2016” i „TOP: 2016”, gdzie odsyłacie do swoich najchętniej czytanych tekstów, nie jest dla mnie i wielu czytelników, propozycją adekwatną do tej pozycji. Oby było to smutne zakończenie 2016 roku, a 2017 okazał się dużo bardziej odpowiedzialny w podejmowanych wyborach.

PODYSKUTUJ: