Coraz bliżej święta

fullsizerender-190

W poniedziałek piekłam ciasta i biegałam za drobnymi prezentami, żeby trochę odciążyć Mikołaja 😉
Opłaciło się, bo we wtorek 6 grudnia,dziewczynki obudziły się bez problemu, a po sprawdzeniu zawartości świątecznych skarpet zawieszonych nad łóżkiem, uśmiech nie zniknął z ich twarzy dopóki nie zawiozłam ich do szkoły.
Potem sprintem na spotkanie, bo przed 10:00 musiałam wrócić do domu, żeby przygotować się na Mikołajki z „Fundacją z sercem”
Podczas spotkania ja i kilkanaście innych osób mieliśmy dzieciom z 20 ubogich rodzin wręczyć prezenty przygotowane przez fundację, a wcześniej wspólnie zrobić gigantyczny, papierowy łańcuch na choinkę. Pomagałam 9-letniej Amelce ( na zdjęciu), która swoją skromnością i ciepłem skradła moje serce.

Wczoraj przez pół dnia przygotowywałam się do castingu. Ciężki, właściwie nie wiem nawet jak mi poszło. Na nic się nie nastawiam, bo wyniki będą dopiero za mniej więcej dwa tygodnie.
A potem znowu maraton. Obiad, po Jagodę do szkoły, na chwilę do domu, z Jagodą na zajęcia, z powrotem do szkoły na kiermasz i na zebranie, z zebrania po Jagodę do domu kultury i …przed dwudziestą byłyśmy w domu…

Wstawanie rano, gdy jest jeszcze ciemno jest nieludzkie, ale kanapki Karolinie do szkoły muszę/chcę zrobić. Niby ma już 13 lat, ale tak sobie myślę, że chyba jest jej miło, gdy w szkole może sobie zjeść coś, co z miłością :) mama przygotowała specjalnie dla niej w domu.
Czasami w tygodniu mogę na spokojnie przed odwiezieniem Jadzi zjeść razem z nią śniadanie. Czwartek jest jednym z tych dni.
Dlatego dzisiaj były razowe grzanki z sadzonym jajkiem. Razy dwa.
Potem podrzuciłam Jagódkę na angielski i do Płocka, na zdjęcia.
Szkoda, że nie było czasu, żeby zobaczyć miasto, bo jest tam podobno piękna starówka i…molo.

PODYSKUTUJ: