Imieniny kota

IMG_8237 FullSizeRender 195 FullSizeRender 194 IMG_8348

Po tym ciepłym weekendzie, który zaszczycił nas ponad miesiąc temu myślałam, że już wiosna z nami zostanie. Nie lubię narzekać, unikam marudzących ludzi jak ognia, ale ile czasu, do cholery, może być tak zimno? Dawno nie była tak mało efektywna w pracy, budzę się rano, robię dzieciakom śniadanie, wypijam kawę, żeby się obudzić i rozgrzać, za moment mam ochotę wypić kolejną, wiozę je do szkoły i już myślę o trzeciej, do południa wypijam czwartą.
Tydzień temu wyjechałam z Jagodą na konferencję ekologiczną w okolice Poznania. Zabrałam same letnie sukienki, zmarzłam na kość, w przerwie między prezentacjami wyskoczyłam z Jadzią na plantację tulipanów. Kolorowo, słonecznie ( przez pół godziny), a po chwili znowu deszcz i 10 stopni. Przed swoich wystąpieniem zastanawiałam się, czy trzęsę się z zimna ( nie zabrałam nawet rajstop, bo kto w ostatni weekend kwietnia zakłada rajstopy?!), czy z nerwów. Wyszło dobrze, byłam z siebie zadowolona, chociaż moja prezentacja nie dotyczyła tematów, które poruszali przede mną pozostali uczestnicy, w 90% panowie. Nie było pomp ciepła, fotowoltaiki, czy biomasy, ale marnowanie żywności, ekonomiczne zakupy i ekologiczna kuchnia.
Podczas weekendu majowego dogrzewaliśmy się na wsi kominkiem i gorącymi kąpielami z drewnianym jacuzzi. Temperatura wody dochodziła do 40 stopni, więc dzieci przynajmniej miały do czego wykorzystać zabrane kostiumy kąpielowe, bo na spacery do lasu i nad rzekę chodziliśmy w puchowych kurtkach i ciepłych czapkach.
Mam dosyć. Serio. Po dziurki w nosie mam tej pogody. Dziś mam imieniny. Rok temu spędzałam je „pod chmurką” pożerając z moimi dziećmi lody na wyścigi. Dzisiaj miałam ochotę na rozgrzewającą herbatę i ciepły koc.
Chyba ktoś się nie przyłożył w tym roku do topienia marzanny. Kochana, daję ci fory do moich urodzin, a potem inaczej sobie porozmawiamy…

PODYSKUTUJ: