Lecytyna

img_9060

Zapisywanie wszystkiego w kalendarzu już nie wystarcza. Muszę wymyślić inny sposób, albo zacząć łykać lecytynę…

W środę po odwiezieniu dzieci do szkoły zabrałam się za pieczenie ciasta biszkoptowego na mące orkiszowej z miodem i malinami. Chciałam zrobić niespodziankę mojej koleżance, którą miałam odwiedzić w jej domu.
Parę minut po 10, z jeszcze ciepłym ciastem podjeżdżam pod wskazany adres, wyskakuje z samochodu, dzwonię do drzwi.
Otwiera mi miła pani, która informuje, że Kasi nie ma.
Jak to nie ma? Przecież umówiłyśmy się na 10:00.
Miła pani wiedząc, że nikogo w domu nie ma, ale widząc moją zaskoczoną minę sprawdza, „czy aby na pewno”.
Nie ma.
Patrzę do notesu. Środa 10, jak nic. Sprawdzam smsy…czwartek 10.
Upssss.
Zostawiam ciasto jadę na kolejne spotkanie i kolejne. Tym razem wszystko się zgadza.

Wieczorem odwożę Jadzię na Gawędę, metrem przemieszczam się do centrum i w Radiu Plus opowiadam o mojej książce ” Słodkie, zdrowe,świąteczne”, w której znajduje się przepis na biszkopt orkiszowy z malinami ( to ten na zdjęciu).
Po wywiadzie dosłownie na styk udaje mi się wrócić po Jagódkę na zajęcia. Wcina jeszcze jakieś ciasto z Elzą ( Kraina lodu :), które było niespodzianką na koniec zajęć.

Dzisiaj wywiad w tv, opowiadam także o książce, potem kolejne spotkania i ustalanie grafiku na kolejne działania promujące tytuł.
Dlatego jutro znowu pobudka skoro świt…

PODYSKUTUJ: