Mój syn będzie gwiazdą rocka

Wczorajszy dzień zaczęłam w DDTVN. Państwo Lewandowscy spodziewają się dziecka, więc temat ciąży, imion dla maluchów, wózków, zabawek itp. będzie maglowany teraz na okrągło. Ja zostałam zaproszona w związku z pomysłami, jak można o stanie błogosławionym powiadomić męża/partnera/rodzinę/czy, w przypadku gwiazdy, fanów. Uprzedziłam, że nie jestem chyba najlepsza w te klocki, bo za każdym razem wyglądało to podobnie. W zasadzie kilka minut po tym jak sama się o tym dowiadywałam, szłam obwieścić dobrą nowinę przyszłemu tatusiowi. Bez kolacji, fasolek, bucików, wydruków usg, czy…agrafek.
A przed mediami ostatnią ciążę udało mi się zachować w tajemnicy do 6 miesiąca.
Po sympatycznej rozmowie wróciłam do domu, zabrałam Józka i pojechałam do firmy, która zakupiła moje książki na prezenty. Miałam złożyć dedykację na kilkudziesięciu egzemplarzach. Józef w tym czasie czarował panie, wysępił kilka pluszaków, naklejek i innych gadżetów reklamowych. A przed wyjściem dostał propozycję stażu…za jakieś 20 lat. Widzę, że młody sobie poradzi. Mogę spać spokojnie.

Wieczorem wymknęłam się z domu na spotkanie z koleżanką, w jej świeżo wyremontowanym mieszkaniu. Dosłownie na godzinę, bo o 21:30 byłam zaproszona na rozmowę w radio. Miałam wszystko dokładnie wyliczone. Mieszkanie w okolicach alei Niepodległości, radio też. Nawet na piechotę byłabym w studio w 5 minut.
I jak już dojeżdżałam na miejsce, to coś mnie tknęło, żeby sprawdzić jeszcze raz, czy to na 100% miało być TO radio w alejach.
Nie było.
I tak z wizyty godzinnej u znajomych, zrobiło się 40 minut, ale do studia dotarłam na czas.

Dziś sobota. Moje poranne hasło ” Robimy porządki” spotkało się z umiarkowanym entuzjazmem reszty domowników, ale spisali się na medal. Do 9:30 mieszkanie przeszło skuteczny lifting, zwłaszcza pokój moich córek.
U lekarza na kontrolnych badaniach cała trójka sprawowała się wzorowo. Czasami naprawdę ich nie poznaję.
A po powrocie do domu, mogliśmy oddać się już tylko zabawie.
Tego co Józek wyprawia przy Metallice, nie da się opisać słowami. To trzeba zobaczyć.

PODYSKUTUJ: