Nowy Rok

image

image

Pierwszego stycznia obudziłam się na wsi. Wyspana, bez kaca z wtulonym Józkiem pod pachą. Nie świętowałam do białego rana. Nie zrobiłam sylwestrowego makeup’u zgodnie ze wskazówkami z tvp2. Nie składałam noworocznych postanowień. Nie przeklinałam w myślach ubiegłego roku, bo był super.
Ponad dwa miesiące spędziłam w podróży. Napisałam dwie książki. Poprowadziłam fajny i mądry program w necie. Wzięłam udział w niezwykłym programie, z którego przywiozłam sobie kilku nowych, już bliskich znajomych. Odnalazłam moją ukochaną przyjaciółkę z dzieciństwa. Spotkałam się z kilkoma osobami, za którymi bardzo tęskniłam. Jedna z moich przyjaciółek w końcu się zakochała, a druga urodziła pierwsze dziecko.
Pewnej osobie, z pomocą kilkunastu znajomych, udało mi się zrobić super niespodziankę.
Było też „parę” sytuacji do kitu, tak dla równowagi:)
Szampana otworzyłam już w piątek, a dzisiaj w drodze powrotnej do domu w macu dostałam lody z podwójną polewą karmelową.
I zamiast zadręczać się nierealnymi obietnicami składanymi w sylwestrową noc, zaplanowałam kolejną mamowo-dzieciową podróż. Siódemka dzieci i cztery baby!
A co do reszty, to bardzo bym chciała żeby ten rok zaskoczył mnie pozytywnie nie mniej niż poprzedni. Wam też tego życzę💗
P.s. Kochany roku 2016, dziękuję za wszystko

PODYSKUTUJ: