To lubię

FullSizeRender 190 FullSizeRender 183

Niech już tak zostanie, niech już utrzyma się taka pogoda i robi się coraz cieplej. Od razu człowiek inaczej funkcjonuje, ma ochotę wyjść z domu, a w zasadzie w ogóle nie ma ochoty do niego wracać. Od ponad tygodnia pod byle pretekstem „uciekamy” z naszego mieszkania. Na zajęcia, na które jeszcze 2 tygodnie temu z wygody jeździliśmy samochodem teraz chodzimy na piechotę. Zrobiliśmy już nawet jeden piknik, choć tego dnia akurat było chłodniej, ale dziewczynki przykryły się kocami i dały za wygraną dopiero po godzinie. Gdy w niedzielę wyszliśmy z domu, wróciliśmy dopiero po kilku godzinach. Po powrocie sprawdziłam na mapie jaki dystans udało nam się pokonać. Ponad 10 km!
Wczoraj przygotowaliśmy rowery. Właściwie wystarczyło je napompować i trochę odkurzyć. Na zakupy z Karolą pojechałyśmy już na dwóch kółkach i dzięki temu udało nam się odkryć w bardzo bliskiej okolicy piękny plac z kawiarenkami (?!), super plac zabaw, a nawet… jezioro. I to dosłownie w promieniu 3 km od domu. Samochodem w życiu byśmy tam nie dotarły, bo z ulicy po prostu tych miejsc nie widać.
Zamierzam wykorzystać tę wiosnę do granic możliwości. W końcu aktywność fizyczna przestaje być przykrym obowiązkiem, a staje się najlepszą przyjemnością. No i lody można jeść bez wyrzutów sumienia, że pójdą „w boczki „…

PODYSKUTUJ: