Źródło wiecznej młodości

FullSizeRender 190-kopia

Zapytałam moją koleżankę, która mimo pory roku, wygląda niezwykle świeżo i młodzieńczo, co takiego robi, że jej cera jest świetlista, napięta. Nie żebym była jakoś strasznie mocno przeczulona na punkcie wyglądu, ale tak bardzo rzuciło mi się to w oczy, że zapragnęłam też tak wyglądać.
Odpowiedziała, że ma bardzo dobrą kosmetyczkę, do której od razu dostałam namiar, ale…przyznała nieśmiało, że prawdopodobnie to nie tylko jej zasługa.
Ha! Wiedziałam, bez ingerencji chirurga ani rusz. Tylko gdzie w takim razie napompowane usta, poliki i skóra naciągnięta do granic możliwości?
Słysząc moje sugestie parsknęła śmiechem.
I zapytała, czy spotkałam się z rytuałami tybetańskimi. Coś mi się kiedyś obiło o uszy, ale myślałam, że chodzi o jakiś szczególny zabieg, tu znowu się uśmiechnęła i spokojnie odpowiedziała, że to ćwiczenia.
No dobrze, ale co ćwiczenia mają wspólnego z promienną cerą, wygładzaniem zmarszczek i zdrową skórą?
Okazało się, że mają.
Miałam jeszcze jedną myśl w głowie, że jestem straszną ignorantką, ale do cholery chyba lepiej przyznać się do niewiedzy, niż iść w zaparte nie mając o temacie bladego pojęcia.
Rytuały są uważane za źródło młodości. Te 5 stosunkowo prostych ćwiczeń wykonuje się maksymalnie 15 minut. A efekty? Wystarczy poczytać komentarze na rozmaitych forach internetowych.

Zaczęłam podczas weekendu. Na pierwsze efekty trzeba czekać około tygodnia (jak mało!!!), a są one związane z poprawą koncentracji, lepszym samopoczuciem i miło nakręcają na resztę dnia (będę informować na bieżąco).
Ale i tak już mi się spodobały. Tak bardzo, że namówiłam moje córki i jutro mamy zamiar poćwiczymy razem.
Byłoby cudownie, gdyby stało się to naszym kolejnym, wspólnym…rytuałem :)

PODYSKUTUJ: