Cały ten GLUTEN

Cały ten GLUTEN

1280x960

Jak do tego doszło?

Mamy pierwszy kwartał roku 2017, a już blisko od sześciu lat trwa jedna z największych, ostatnich czasów, tzw. „mód zdrowotnych” – dieta bezglutenowa.

Zapoczątkował ją (świadomie lub nieświadomie) australijski profesor gastroenterologii Peter Gibson publikując pracę naukową, w której użył stwierdzenia jakoby gluten wywoływać miał niewłaściwe objawy także u tych osób, u których nie stwierdzono celiakii.

A to właśnie do roku 2011 jedynie celiakii (genetycznej, immunologicznej chorobie trzewnej charakteryzującej się nietolerancją białka zapasowego zbóż: pszenicy, jęczmienia, żyta) towarzyszyło obligatoryjne ograniczenie spożycia glutenu.

Stało się…

Glob spowiła „nietolerancja glutenu”, u której podłoża można było wymienić m.in.: bóle głowy, bóle mięśniowe, wzdęcia, niestrawności, a także zmęczenie. Gluten stał się wrogiem wielu czołowych dietetyków, sportowców, celebrytów, a także osób często nie zdających sobie nawet sprawy „o co w tym wszystkim chodzi” – cały ten gluten…

Wyjaśniamy

W wielu umysłach panuje przekonanie, że osoby chore na celiakię posiadają również alergię na gluten, a przecież alergia pokarmowa nie jest tym samym co nietolerancja pokarmowa. Bardzo ważnym jest, aby odróżniać te pojęcia i nie stosować ich zamiennie.

Gdy mówimy o alergii pokarmowej mamy do czynienia na poziomie molekularnym z układem odpornościowym organizmu (układ immunologiczny).

W przypadku nietolerancji pokarmowej reakcje zachodzą przy braku zaangażowania układu immunologicznego. Jest to nadwrażliwość na konkretny rodzaj żywności, czy też jej składnik, który przez innych jest tolerowany.

Chociaż nietolerancja pokarmowa i alergia pokarmowa mają podobne podłoże, to odróżnia je między innymi szybkość wystąpienia objawów po spożyciu określonego pokarmu: alergia powoduje natychmiastowe, zaś nietolerancja odroczone w czasie – po kilku godzinach, a nawet dniach.

Zaburzenia związane z glutenem w ujęciu alergicznym (celiakii) dzieli się na: pełnoobjawowe, skąpoobjawowe i bezobjawowe.

Pełnoobjawowa charakteryzuje się wzdęciami i bólami brzucha, biegunkami, traceniem masy ciała, niskim wzrostem czy nawet stanami depresyjnymi. Występuje najczęściej u dzieci, kobiet w ciąży i osób starszych.

Skąpoobjawowa postać celiakii charakteryzuje się podwyższonym poziomem cholesterolu, aftami, chronicznym zmęczeniem, uporczywymi bólami głowy i wczesną osteoporozą. Ta postać występuje u większości chorych.

Bezobjawowa postać celiakii to stan, którego nie potwierdzają badania, ani zmiany w obrębie śluzówki jelita, a mimo to choroba istnieje.

Wszystkiemu winna pszenica?

Gdy mówimy o glutenie, często mamy na myśli zboża, a w szczególności wszechobecną pszenicę. Jej światowa produkcja wynosi około 725 milionów ton (dane z 2016 r.), co oznacza, że jest to trzecie najchętniej uprawiane zboże (po kukurydzy i ryżu). Pszenica uprawiana na naszym globie zajmuje jego największą powierzchnię, w przeciwieństwie do innych zbóż. Czyni to z pszenicy jeden z najczęściej używanych produktów żywnościowych. Przemysł rolniczy skupiając się na maksymalizacji zysków posłużył się zabiegiem maksymalizacji plonów, co w konsekwencji dało początek modyfikacjom genetycznym tego bogatego w wartości odżywcze zboża. Niestety dzisiejsza pszenica posiada o kilkadziesiąt procent mniej składników odżywczych w stosunku do jej naturalnej poprzedniczki sprzed lat pięćdziesiątych. Nasz układ trawienny nie był jednak w stanie nagiąć się w tak krótkim czasie do nowo zaserwowanych modyfikacji.

Najogólniej rzecz ujmując żywność bazująca na pszenicy (wszelkie kajzerki, białe chleby czy płatki śniadaniowe) gwałtownie windują poziom cukru we krwi, bardziej niż inne źródło węglowodanów. Każdy zaopatrzony w glukometr może na sobie sprawdzić poziom cukru przed i po zjedzeniu kromki chleba czy bułki. Po niespełna 40 minutach poziom cukru we krwi może wzrosnąć niemal dwukrotnie, zaś po dwóch godzinach równie gwałtownie spada. Mamy więc do czynienia z sinusoidalnymi, naprzemiennymi zmianami głodu i nasycenia. Powoduje to w organizmie ludzkim chęć jedzenia, ale nie ze względu na faktyczne zapotrzebowanie, ale na odpowiedź spadku cukru we krwi. Konsekwencją wzmożonego łaknienia może okazać się otyłość. Warto w tym miejscu dodać, że pszenica zawiera charakterystyczny „superwęglowodan”, który nie występuje w innym pożywieniu – Amylopektynę A. Posiada ona bardzo niekorzystną właściwość, a mianowicie dość intensywnie i w krótkim czasie podnosi poziom cukru we krwi, szybciej niż rafinowany cukier! Organizm ludzki jest bardzo mądrym „samoregulatorem” i nie lubi wysokiej zawartości cukru we krwi, stąd opracował sobie sposób na pozbywanie się jego nadmiaru – wytwarza komórki tłuszczowe, do których „wysyła” cukier.

gluten-a-celiakia-nietolerancja-glutenu-i-alergia

To nie wszystko

Ogromnego zagrożenia nie stanowi jednak gluten, lecz najlepiej poznane i zbadane pod względem budowy chemicznej i właściwości lektyny pochodzenia roślinnego, a dokładnie lektyna kiełków pszenicy (WGA). Jest to odporne białko na działanie ludzkich enzymów trawiennych. Rozszczelniają one jelito przyczepiając się do jego komórek, co w konsekwencji prowadzi do przedostawania się resztek pokarmowych do krwiobiegu, gdzie powstaje reakcja immunologiczna na obce białko. Układ immunologiczny atakuje własne tkanki na skutek dezorientacji wywołanej przez lektyny, co prowadzi do chorób autoimmunologicznych.

To jeść, czy nie jeść?

Może niektórych zdziwi i zaniepokoi informacja, że pszenica stanowiąca podstawowy składnik żywności okazuje się niebezpiecznym dla zdrowia zbożem. Półki sklepowe uginają się od pięknie wyglądających różnokształtnych wypieków, zapachy zachęcają przechodniów, aby ci zajrzeli do piekarni, media lansują pieczywo jako podstawowy produkt przy rodzinnym stole, nie wspominając już o biblijnym „Ciele Chrystusa”.

Powyższe czynniki niejako wpajają nam w psychikę, że nie ma w tym nic złego. Warto jednak pochylić się nad rzeczywistymi konsekwencjami jakie niesie za sobą spożywanie pszenicy. Jeśli nie zaobserwowaliśmy u siebie żadnych zmian chorobowych, to chociaż spróbujmy na pewien czas odstawić gluten/pszenicę i wpisując się w nagonkę dzisiejszych czasów spróbować odnaleźć w niej coś dla siebie.

PODYSKUTUJ: