Kulturalny czerwiec

Materiały prasowe

Odkryć na nowo planszówki, przeżyć niezwykłą przygodę w puszczy, a potem obejrzeć
film o tym, że dorosłość nie jest wcale taka zła! To mój odstresowujący program na czerwiec. On przypomni nam,
jak przyjemna może być beztroska

reklama

 Kupuje się barany, drewno, kamienie, zboże… Buduje drogi, osady, miasta. Przy tej grze spędziliśmy wspólnie z naszymi przyjaciółmi i ich dziećmi kilka miłych letnich wieczorów. Dorośli naprawdę mogą się zapomnieć: rzucając kostką, planując, gdzie postawić swoje pionki, wznieść chaty, a potem zbudować miasto. Byliśmy wszyscy razem, skupieni wokół stołu. Dzieci nie chciały iść do swoich pokoi i włączać Internetu, żona przyjaciela nie mówiła, żeby lepiej obejrzeć  kolejny sezon „Dr. Housa”, a nasi mężowie nie rozmawiali wciąż o pracy.

A ja? Powiem szczerze – na początku kręciłam nosem. Ale potem przy planszówce „Osadnicy z Catanu” (wyd. Galakta) bawiłam się tak jak i oni. Wcielałam się w rolę pioniera, osadnika, twórcy nowego świata. Nie była mi obca zazdrość, gdy inni zgromadzili więcej baranów, czy nawet irytacja, gdy któryś z graczy zajął moje upatrzone miejsce na planszy. Ale też prawdziwą radość dawało mi przechytrzenie któregoś z nich… Jednym słowem, niech żyje moda na gry planszowe!
 
 Miód, który kiedyś przywiozłam z Białowieży, pachniał lasem, słońcem i przygodą. Nie kupiłam go w sklepie, ale w chacie pod lasem. Szkoda było mi go jeść, bo przypominał o pierwszej wizycie w Puszczy Białowieskiej, o podróżach do twórców ludowych z Hajnówki i okolic. Te wspomnienia ożyły, gdy przyjaciółka pokazała mi przewodnik z serii „Groch i kapusta” (wyd. Rosikon Press), ten poświęcony północo-wschodniej Polsce. Jego autorką jest Elżbieta Dzikowska, podróżniczka, sinolożka i reżyserka.

Kiedy byłam mała, oglądałam z zachwytem programy „Pieprz i wanilia” Tony’ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej. Były moim oknem na egzotyczny świat. A teraz o miodzie, twórcach ludowych i żubrach przypomniał mi jej przewodnik. Z każdej wyprawy można przywieźć nie tylko zdjęcia zabytków czy krajobrazów, ale też fotografie żyjących tam ludzi, z którymi rozmawialiśmy. Można też gromadzić przepisy na regionalne potrawy, zasuszone rośliny, kamienie i koniecznie – jeśli jeszcze znajdziemy twórców ludowych, choćby jakiś drobiazg zrobiony przez nich. A jeżeli do tego już w czasie podróży będziemy spisywać wrażenia – stworzymy własny, subiektywny pamiętnik po świecie i naszych wspomnieniach.

 Czas wiecznej zabawy, dbania tylko o siebie i braku odpowiedzialności za innych kiedyś mija. Stajemy się dorośli. Ale to wcale nie znaczy, że czekają nas już tylko same smutki. Dorośli też mają swoje własne cudowne radości. Bohaterowie tej opowieści, para singli (jak to brzmi: para singli!), grają ich Katherine Heigl i Josh Duhamel, staje się nagle zastępczą rodziną dla małej dziewczynki. I nie dosyć, że się nie znoszą, to jeszcze dziecko krzyżuje ich ambicje zawodowe. A oboje mają je duże i są blisko ich realizacji. Ona zamierza uruchomić restaurację, a on chce być reżyserem wizji meczów sportowych. Dziecko to też koniec ich poczucia wolności i niezakłóconej możliwości romansowania. Ale oboje się nie spodziewają, że los ma dla nich coś w zamian, i to coś bardzo cennego…
„Och, życie” (DVD, BD, dystr. Galapagos Films) to romantyczna komedia, która w odpowiedzi na nasz strach przed dorosłością, odpowiedzialnością i miłością mówi: nie taki diabeł straszny, jak go malują. Polecam wszystkim, którzy właśnie usłyszeli, że zostaną rodzicami, albo wahają się, czy zamieszkać ze swoją drugą połową.