Tag: cukier z prawdziwą wanilią

Świat pachnie szarlotką i świątecznymi ciastkami z dziurką

Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!|Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!|Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!|Pośród morza pomysłów na amerykańskie Christmas cookies, te ciasteczka od dawna przykuwały moją uwagę. Pozornie mało uroczyste, a jednak pełne staroświeckiego uroku, sprawiły że moja kuchnia w jednej chwili rozbłysła dziesiątkami marmoladkowych oczu. Co zabawne, ciasteczka z dziurką, uchodzące w mojej świadomości za amerykańskie, okazały się być szwedzkim, tradycyjnym smakołykiem o nazwie: rosenmunnar lub bardziej opisowo: ciastka z odciskiem kciuka. Taka to kulinarna niespodzianka!

Francuski tost z malinami i kasztanowym miodem

Obowiązkowo w pięknych okolicznościach przyrody, na tarasie.
Obowiązkowo z muzyką w tle.
Obowiązkowo przy ulubionej lekturze.
Obowiązkowo w piżamie.
Obowiązkowo pysznie!
Obowiązkowy zestaw słodki plus pierwsza kawa „szatan”.
Obowiązkowo druga kawa z koglem moglem lub dulce de leche.
Ale co z tym słodkim śniadaniem?!
Dzisiaj bardzo proszę…|Obowiązkowo w pięknych okolicznościach przyrody, na tarasie.
Obowiązkowo z muzyką w tle.
Obowiązkowo przy ulubionej lekturze.
Obowiązkowo w piżamie.
Obowiązkowo pysznie!
Obowiązkowy zestaw słodki plus pierwsza kawa „szatan”.
Obowiązkowo druga kawa z koglem moglem lub dulce de leche.
Ale co z tym słodkim śniadaniem?!
Dzisiaj bardzo proszę…

Kruche Serowo-Waniliowe Rożki z Jabłkami

Po ostatkowych szaleństwach i karnawałowej rozpuście mój żołądek krzyczy: dość! Dość tłustości! Dość nadmiernej słodyczy! Dość! Dość! Dość! I choć pączków i chrustu mam wręcz po dziurki w nosie, to wcale nie oznacza, że rezygnuję z deserów, prawda? Zawsze gdy mam ochotę na coś kruchego, delikatnego i mało słodkiego, mój wybór pada na ten właśnie przepis.|Po ostatkowych szaleństwach i karnawałowej rozpuście mój żołądek krzyczy: dość! Dość tłustości! Dość nadmiernej słodyczy! Dość! Dość! Dość! I choć pączków i chrustu mam wręcz po dziurki w nosie, to wcale nie oznacza, że rezygnuję z deserów, prawda? Zawsze gdy mam ochotę na coś kruchego, delikatnego i mało słodkiego, mój wybór pada na ten właśnie przepis.|Po ostatkowych szaleństwach i karnawałowej rozpuście mój żołądek krzyczy: dość! Dość tłustości! Dość nadmiernej słodyczy! Dość! Dość! Dość! I choć pączków i chrustu mam wręcz po dziurki w nosie, to wcale nie oznacza, że rezygnuję z deserów, prawda? Zawsze gdy mam ochotę na coś kruchego, delikatnego i mało słodkiego, mój wybór pada na ten właśnie przepis.

Nieprzyzwoicie tradycyjne pączki z różą

Tłusty Czwartek. Zapusty. Wielkie święto łasuchów . Macie swoje ulubione przepisy na ostatkowe słodkości? Ja co roku przeżywam katusze pod hasłem „co wybrać?” z tego natłoku. Żołądek jeden, a pomysłów całe morze. Faworki? Karnawałowe róże? Oponki? A może pączki? Ale jeśli pączki, to jakie: tradycyjne czy raczej pączkowe wariacje? Smażone, a może pieczone? Małe, czy duże? Z różą, czy z powidłami? A może w ogóle bez nadzienia? Z pudrem, czy z lukrem? Znacie to? Dla mnie wybór jest tym bardziej bolesny, że ja je wszystkie naprawdę i bardzo szczerze lubię. A gdy już poczuję, że z niemocy wyborczej za chwilę oszaleje, zazwyczaj staje na tym, że skłaniam się ku pysznej i po wielokroć sprawdzonej klasyce. Dokładnie tak jak dziś.|Tłusty Czwartek. Zapusty. Wielkie święto łasuchów . Macie swoje ulubione przepisy na ostatkowe słodkości? Ja co roku przeżywam katusze pod hasłem „co wybrać?” z tego natłoku. Żołądek jeden, a pomysłów całe morze. Faworki? Karnawałowe róże? Oponki? A może pączki? Ale jeśli pączki, to jakie: tradycyjne czy raczej pączkowe wariacje? Smażone, a może pieczone? Małe, czy duże? Z różą, czy z powidłami? A może w ogóle bez nadzienia? Z pudrem, czy z lukrem? Znacie to? Dla mnie wybór jest tym bardziej bolesny, że ja je wszystkie naprawdę i bardzo szczerze lubię. A gdy już poczuję, że z niemocy wyborczej za chwilę oszaleje, zazwyczaj staje na tym, że skłaniam się ku pysznej i po wielokroć sprawdzonej klasyce. Dokładnie tak jak dziś.|Tłusty Czwartek. Zapusty. Wielkie święto łasuchów . Macie swoje ulubione przepisy na ostatkowe słodkości? Ja co roku przeżywam katusze pod hasłem „co wybrać?” z tego natłoku. Żołądek jeden, a pomysłów całe morze. Faworki? Karnawałowe róże? Oponki? A może pączki? Ale jeśli pączki, to jakie: tradycyjne czy raczej pączkowe wariacje? Smażone, a może pieczone? Małe, czy duże? Z różą, czy z powidłami? A może w ogóle bez nadzienia? Z pudrem, czy z lukrem? Znacie to? Dla mnie wybór jest tym bardziej bolesny, że ja je wszystkie naprawdę i bardzo szczerze lubię. A gdy już poczuję, że z niemocy wyborczej za chwilę oszaleje, zazwyczaj staje na tym, że skłaniam się ku pysznej i po wielokroć sprawdzonej klasyce. Dokładnie tak jak dziś.|Tłusty Czwartek. Zapusty. Wielkie święto łasuchów . Macie swoje ulubione przepisy na ostatkowe słodkości? Ja co roku przeżywam katusze pod hasłem „co wybrać?” z tego natłoku. Żołądek jeden, a pomysłów całe morze. Faworki? Karnawałowe róże? Oponki? A może pączki? Ale jeśli pączki, to jakie: tradycyjne czy raczej pączkowe wariacje? Smażone, a może pieczone? Małe, czy duże? Z różą, czy z powidłami? A może w ogóle bez nadzienia? Z pudrem, czy z lukrem? Znacie to? Dla mnie wybór jest tym bardziej bolesny, że ja je wszystkie naprawdę i bardzo szczerze lubię. A gdy już poczuję, że z niemocy wyborczej za chwilę oszaleje, zazwyczaj staje na tym, że skłaniam się ku pysznej i po wielokroć sprawdzonej klasyce. Dokładnie tak jak dziś.|Tłusty Czwartek. Zapusty. Wielkie święto łasuchów . Macie swoje ulubione przepisy na ostatkowe słodkości? Ja co roku przeżywam katusze pod hasłem „co wybrać?” z tego natłoku. Żołądek jeden, a pomysłów całe morze. Faworki? Karnawałowe róże? Oponki? A może pączki? Ale jeśli pączki, to jakie: tradycyjne czy raczej pączkowe wariacje? Smażone, a może pieczone? Małe, czy duże? Z różą, czy z powidłami? A może w ogóle bez nadzienia? Z pudrem, czy z lukrem? Znacie to? Dla mnie wybór jest tym bardziej bolesny, że ja je wszystkie naprawdę i bardzo szczerze lubię. A gdy już poczuję, że z niemocy wyborczej za chwilę oszaleje, zazwyczaj staje na tym, że skłaniam się ku pysznej i po wielokroć sprawdzonej klasyce. Dokładnie tak jak dziś.|Tłusty Czwartek. Zapusty. Wielkie święto łasuchów . Macie swoje ulubione przepisy na ostatkowe słodkości? Ja co roku przeżywam katusze pod hasłem „co wybrać?” z tego natłoku. Żołądek jeden, a pomysłów całe morze. Faworki? Karnawałowe róże? Oponki? A może pączki? Ale jeśli pączki, to jakie: tradycyjne czy raczej pączkowe wariacje? Smażone, a może pieczone? Małe, czy duże? Z różą, czy z powidłami? A może w ogóle bez nadzienia? Z pudrem, czy z lukrem? Znacie to? Dla mnie wybór jest tym bardziej bolesny, że ja je wszystkie naprawdę i bardzo szczerze lubię. A gdy już poczuję, że z niemocy wyborczej za chwilę oszaleje, zazwyczaj staje na tym, że skłaniam się ku pysznej i po wielokroć sprawdzonej klasyce. Dokładnie tak jak dziś.

Kuchennymi drzwiami: Co mi w dyni gra! Jesienne ciasto

Mój afekt do dyni jest powszechnie znany. Chętnie się nim afiszuję. Nie wstydzę się dyniowego zauroczenia. Uważam jej obfitość kształtów i kolor za wyjątkowe. Smak uniwersalny i wszechstronny. |Mój afekt do dyni jest powszechnie znany. Chętnie się nim afiszuję. Nie wstydzę się dyniowego zauroczenia. Uważam jej obfitość kształtów i kolor za wyjątkowe. Smak uniwersalny i wszechstronny. |Mój afekt do dyni jest powszechnie znany. Chętnie się nim afiszuję. Nie wstydzę się dyniowego zauroczenia. Uważam jej obfitość kształtów i kolor za wyjątkowe. Smak uniwersalny i wszechstronny. |Mój afekt do dyni jest powszechnie znany. Chętnie się nim afiszuję. Nie wstydzę się dyniowego zauroczenia. Uważam jej obfitość kształtów i kolor za wyjątkowe. Smak uniwersalny i wszechstronny.

Świat Pachnie Szarlotką: Leniwe Drożdżowe ze Śliwką

Wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką dwa jabłuszka…lecz śliweczka wpaść nie chciała, bo śliweczka niedojrzała… Stara jak świat przedszkolna piosenka idealnie oddaje wrześniowe klimaty w mojej kuchni, z tą drobną różnicą, że śliwki są już słodziusieńkie i wręcz błagają: Zjedz nas! A czy można odmówić, gdy ktoś ładnie prosi?|Wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką dwa jabłuszka…lecz śliweczka wpaść nie chciała, bo śliweczka niedojrzała… Stara jak świat przedszkolna piosenka idealnie oddaje wrześniowe klimaty w mojej kuchni, z tą drobną różnicą, że śliwki są już słodziusieńkie i wręcz błagają: Zjedz nas! A czy można odmówić, gdy ktoś ładnie prosi?|Wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką dwa jabłuszka…lecz śliweczka wpaść nie chciała, bo śliweczka niedojrzała… Stara jak świat przedszkolna piosenka idealnie oddaje wrześniowe klimaty w mojej kuchni, z tą drobną różnicą, że śliwki są już słodziusieńkie i wręcz błagają: Zjedz nas! A czy można odmówić, gdy ktoś ładnie prosi?|Wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką dwa jabłuszka…lecz śliweczka wpaść nie chciała, bo śliweczka niedojrzała… Stara jak świat przedszkolna piosenka idealnie oddaje wrześniowe klimaty w mojej kuchni, z tą drobną różnicą, że śliwki są już słodziusieńkie i wręcz błagają: Zjedz nas! A czy można odmówić, gdy ktoś ładnie prosi?|Wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką dwa jabłuszka…lecz śliweczka wpaść nie chciała, bo śliweczka niedojrzała… Stara jak świat przedszkolna piosenka idealnie oddaje wrześniowe klimaty w mojej kuchni, z tą drobną różnicą, że śliwki są już słodziusieńkie i wręcz błagają: Zjedz nas! A czy można odmówić, gdy ktoś ładnie prosi?

Świat Pachnie Szarlotką: Sernik Waniliowy

Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały! |Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały! |Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały! |Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały! |Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały! |Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały! |Niby nic. A jednak! Niech nikogo nie zwiedzie niepozorny wygląd, brak lukru, polewy oraz wszelkich fajerwerków. To jest sernik doskonały!

Świat Pachnie Szarlotką: Marillenkuchen

Połowa września za pasem, a ja kupiłam morele. Brzmi niewiarygodnie, jednak zdarzyło się naprawdę. Uwielbiam te owoce, szczególnie w wypiekach, więc, niewiele myśląc, wrzuciłam je do ciasta. Czy słyszeliście o Marillenkuchen? To smakowity klasyk z austriackim rodowodem. Względem popularności plasuje się tuż za słynnym tortem Sachera. Latem niepodzielnie króluje na stołach w kraju nad modrym Dunajem.|Połowa września za pasem, a ja kupiłam morele. Brzmi niewiarygodnie, jednak zdarzyło się naprawdę. Uwielbiam te owoce, szczególnie w wypiekach, więc, niewiele myśląc, wrzuciłam je do ciasta. Czy słyszeliście o Marillenkuchen? To smakowity klasyk z austriackim rodowodem. Względem popularności plasuje się tuż za słynnym tortem Sachera. Latem niepodzielnie króluje na stołach w kraju nad modrym Dunajem.|Połowa września za pasem, a ja kupiłam morele. Brzmi niewiarygodnie, jednak zdarzyło się naprawdę. Uwielbiam te owoce, szczególnie w wypiekach, więc, niewiele myśląc, wrzuciłam je do ciasta. Czy słyszeliście o Marillenkuchen? To smakowity klasyk z austriackim rodowodem. Względem popularności plasuje się tuż za słynnym tortem Sachera. Latem niepodzielnie króluje na stołach w kraju nad modrym Dunajem.|Połowa września za pasem, a ja kupiłam morele. Brzmi niewiarygodnie, jednak zdarzyło się naprawdę. Uwielbiam te owoce, szczególnie w wypiekach, więc, niewiele myśląc, wrzuciłam je do ciasta. Czy słyszeliście o Marillenkuchen? To smakowity klasyk z austriackim rodowodem. Względem popularności plasuje się tuż za słynnym tortem Sachera. Latem niepodzielnie króluje na stołach w kraju nad modrym Dunajem.