Tag: Filip Springer

Filip Springer: Inny świat w polu

Pędzimy zdezelowanym passatem przez pola rzepaku, godzinę drogi od Oświęcimia, godzinę i pięćdziesiąt minut od Katowic, cztery godziny i pięćdziesiąt minut od Warszawy. A ja mam wrażenie, że już jestem w innym czasie i innym świecie. Po to tu przyjechałem, reportaż jest tylko pretekstem.

Filip Springer: Dworce zwykle po drodze

Czasami po prostu mam ochotę tam wysiąść, mimo że cała rzeczywistość krzyczy, by tego nie robić, by po prostu włożyć nos w książkę i przeczekać. Waham się, tkwię pomiędzy zamiarem a jego realizacją, ale potem drzwi się zamykają i jest już za późno.

Filip Springer: Nic na Roztoczu

Jedziemy, pada deszcz, mijamy zdezelowane passaty. Jadą poboczem, w swoim tempie. Jadą na wschód, a w każdym siedzi po czterech facetów o kamiennych twarzach. Woda bryzga spod kół, oni mają zamknięte okna i patrzą przed siebie. Zgaduję, że każdy w zwiniętej dłoni trzyma papierosa.

Filip Springer: Wyspa we Wrocławiu

Wyspa cud. A właściwie wyspy, cały archipelag cudów. Ilekroć tam jestem nie mogę wyjść z podziwu, że jednak się da, że tak niewiele trzeba. Właściwie nic. I że to działa.

Widok w Sopocie

Filip Springer: Widok w Sopocie

No więc z okna widzę morze. Pierwszy raz tak mam. Mogę się położyć i przez okno widzę wodę. Na plaży leży odwrócona do góry dnem rybacka łódź, idzie jakiś człowiek. Leżę, patrzę i myślę, że widok z okna to jest jednak najważniejsza rzecz na świecie.

Filip Springer: Południe na Północy

Nie wiem czy byłem na Południu. Najdalej dojechałem do Armenii. Czyli nie, że jakoś bardzo daleko. Nigdy mnie tam nie ciągnęło. Nie lubię upału i tłumu. A tam się tego nie da uniknąć (tak czytałem, tak sobie to przeczytane zostawiłem w głowie, z lenistwa postanowiłem nie weryfikować). Dlatego tam nie jeżdżę. To się miało nie zmienić.

Filip Springer: 13,95 w Częstochowie

W jednym kawałku nie dałoby się go przewieźć więc pojechał w kilku. Osobno głowa, osobno korpus i osobno nogi. Przez tę zimę na początku wiosny, w śnieżyce i zawieję. Konwój był eskortowany– mówią.

Filip Springer: Suchość w Łodzi

Bywa i tak, że w jednym miejscu jest tu wiosna, w drugim lato. Mówią to naukowcy. Badali temperaturę i wilgotność powietrza w całym mieście. Wychodziło im, że wsiadając do tramwaju i przejeżdżając kilka przystanków można zmienić porę roku. Gdzie indziej jest to możliwe?

Filip Springer: Schabowy w Poznaniu

Niezbyt dobrze to o mnie świadczy, ale dopiero siedząc nad schabowym z ziemniakami i kapustą, zrozumiałem i wytłumaczyłem sam sobie kilka problemów z przestrzenią, które od dłuższego czasu nie dawały mi spokoju.

Filip Springer: Opowieści w Grltz

Nie mogłem uwierzyć w to wszystko o czym mówił Max. Siedzieliśmy w knajpie po polskiej stronie, bo tam taniej, piliśmy piwo, a on z premedytacją i niewinną miną opowiadał mi historie o mieście przeciętym granicą.