Tag: sok z cytryny

Pieczone młode buraczki z cytryną i miodem za kuchennymi drzwiami

Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!|Majowy deszcz…Lubię jak pada. Kropla za kroplą wsiąka w dopiero co skoszoną trawę.Podobno majowe deszcze niezbędne na urodzaj.
Tylko trochę więcej słońca chcę!

Raki w rzymskich liściach. Sałatka za kuchennymi drzwiami

Bazie albo kotki. Bukiety tulipanów i żonkili. Hiacynty w doniczkach i bukszpan w święconce. Krzewy żółtej forsycji i stokrotki na trawniku.
Pościel pachnąca wiosennym wiatrem, biały obrus po babci i palma w wazonie. Żur na zakwasie, pieczona szynka, baby i mazurki. Pascha jeszcze w lodówce, a biała kiełbasa w piecu.
Pachnący bochen chleba na babcinym obrusie i patera z rzeżuchą. Maluchy szukają wielkanocnego zajączka.
A dorośli zaraz podzielą się jajkiem.Stawiam jeszcze sałatkę z raków. Alleluja!

|Bazie albo kotki. Bukiety tulipanów i żonkili. Hiacynty w doniczkach i bukszpan w święconce. Krzewy żółtej forsycji i stokrotki na trawniku.
Pościel pachnąca wiosennym wiatrem, biały obrus po babci i palma w wazonie. Żur na zakwasie, pieczona szynka, baby i mazurki. Pascha jeszcze w lodówce, a biała kiełbasa w piecu.
Pachnący bochen chleba na babcinym obrusie i patera z rzeżuchą. Maluchy szukają wielkanocnego zajączka.
A dorośli zaraz podzielą się jajkiem.Stawiam jeszcze sałatkę z raków. Alleluja!

|Bazie albo kotki. Bukiety tulipanów i żonkili. Hiacynty w doniczkach i bukszpan w święconce. Krzewy żółtej forsycji i stokrotki na trawniku.
Pościel pachnąca wiosennym wiatrem, biały obrus po babci i palma w wazonie. Żur na zakwasie, pieczona szynka, baby i mazurki. Pascha jeszcze w lodówce, a biała kiełbasa w piecu.
Pachnący bochen chleba na babcinym obrusie i patera z rzeżuchą. Maluchy szukają wielkanocnego zajączka.
A dorośli zaraz podzielą się jajkiem.Stawiam jeszcze sałatkę z raków. Alleluja!

|Bazie albo kotki. Bukiety tulipanów i żonkili. Hiacynty w doniczkach i bukszpan w święconce. Krzewy żółtej forsycji i stokrotki na trawniku.
Pościel pachnąca wiosennym wiatrem, biały obrus po babci i palma w wazonie. Żur na zakwasie, pieczona szynka, baby i mazurki. Pascha jeszcze w lodówce, a biała kiełbasa w piecu.
Pachnący bochen chleba na babcinym obrusie i patera z rzeżuchą. Maluchy szukają wielkanocnego zajączka.
A dorośli zaraz podzielą się jajkiem.Stawiam jeszcze sałatkę z raków. Alleluja!

Pierogi z kozim serem i cytryną za kuchennymi drzwiami

Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M|Przeprawa na drugi brzeg miasta urosła do gigantycznego problemu. Ostatnio w środku dnia jechałam autem na Pragę ponad dwie godziny! M

Sałatka z porem, jajkiem i awokado za kuchennymi drzwiami

Wiosną pachnie nieco…
Widziałam klucz dzikich gęsi, a moje ogrodowe ptaszki gardzą ziarnami. Połeć słoniny już mało obchodzi sikorki. To znaczy, że mają większe widoki na coś smacznego. W mojej kuchni zaś wyjadamy zimowe zapasy.
Zanim pojawią się nowalijkowe cuda. Okraszam je awokado, które wkładam do wszystkiego. Tęsknota za zielonym i tak może się objawiać. Czyli rodzime płody plus nieco egzotyki. Na taki mariaż klikam„lubię to!”.|Wiosną pachnie nieco…
Widziałam klucz dzikich gęsi, a moje ogrodowe ptaszki gardzą ziarnami. Połeć słoniny już mało obchodzi sikorki. To znaczy, że mają większe widoki na coś smacznego. W mojej kuchni zaś wyjadamy zimowe zapasy.
Zanim pojawią się nowalijkowe cuda. Okraszam je awokado, które wkładam do wszystkiego. Tęsknota za zielonym i tak może się objawiać. Czyli rodzime płody plus nieco egzotyki. Na taki mariaż klikam„lubię to!”.

Ciasto z czerwonych buraków i czekolady za kuchennymi drzwiami

Ostanie mrozy spustoszyły mój zapas korzeni.

Zostawiłam je w domku na tarasie i nagły mróz zrobił swoje…
A kysz zimo!
Wyjęłam z torby zwiędłe buraczki, topinambur i brukiew.
Prawie zaszlochałam nad ich losem…
Miałam tyle kulinarnych scenariuszy, w których te korzenie miały odegrać pierwszoplanowe role.
J. popędził zaraz na wieś i przywiózł mi ze wsi nowy zapas.
I zaraz zamarzyło mi się buraczkowe ciasto.
Takie mocno czekoladowe.
Na przekór zimie!|Ostanie mrozy spustoszyły mój zapas korzeni.

Zostawiłam je w domku na tarasie i nagły mróz zrobił swoje…
A kysz zimo!
Wyjęłam z torby zwiędłe buraczki, topinambur i brukiew.
Prawie zaszlochałam nad ich losem…
Miałam tyle kulinarnych scenariuszy, w których te korzenie miały odegrać pierwszoplanowe role.
J. popędził zaraz na wieś i przywiózł mi ze wsi nowy zapas.
I zaraz zamarzyło mi się buraczkowe ciasto.
Takie mocno czekoladowe.
Na przekór zimie!|Ostanie mrozy spustoszyły mój zapas korzeni.

Zostawiłam je w domku na tarasie i nagły mróz zrobił swoje…
A kysz zimo!
Wyjęłam z torby zwiędłe buraczki, topinambur i brukiew.
Prawie zaszlochałam nad ich losem…
Miałam tyle kulinarnych scenariuszy, w których te korzenie miały odegrać pierwszoplanowe role.
J. popędził zaraz na wieś i przywiózł mi ze wsi nowy zapas.
I zaraz zamarzyło mi się buraczkowe ciasto.
Takie mocno czekoladowe.
Na przekór zimie!|Ostanie mrozy spustoszyły mój zapas korzeni.

Zostawiłam je w domku na tarasie i nagły mróz zrobił swoje…
A kysz zimo!
Wyjęłam z torby zwiędłe buraczki, topinambur i brukiew.
Prawie zaszlochałam nad ich losem…
Miałam tyle kulinarnych scenariuszy, w których te korzenie miały odegrać pierwszoplanowe role.
J. popędził zaraz na wieś i przywiózł mi ze wsi nowy zapas.
I zaraz zamarzyło mi się buraczkowe ciasto.
Takie mocno czekoladowe.
Na przekór zimie!|Ostanie mrozy spustoszyły mój zapas korzeni.

Zostawiłam je w domku na tarasie i nagły mróz zrobił swoje…
A kysz zimo!
Wyjęłam z torby zwiędłe buraczki, topinambur i brukiew.
Prawie zaszlochałam nad ich losem…
Miałam tyle kulinarnych scenariuszy, w których te korzenie miały odegrać pierwszoplanowe role.
J. popędził zaraz na wieś i przywiózł mi ze wsi nowy zapas.
I zaraz zamarzyło mi się buraczkowe ciasto.
Takie mocno czekoladowe.
Na przekór zimie!

Skrzydełka barbecue (BBQ) za kuchennymi drzwiami

„Zjadłbym wreszcie coś męskiego…”
Powiedział mi to po prawie wegetariańskiej sylwestrowej kolacji i noworocznym brunchu skomponowanym z morskich owoców. Wiem, że „coś męskiego” oznacza mięso.
Nie wiem, dlaczego właściwie mięso kojarzy się z męskością, bo jest rodzaju nijakiego.
A ja bynajmniej nie omijam dobrych mięs szerokim łukiem.
Ale pozostawiłam te filozoficzne rozważania na bardziej sprzyjający moment i wyszło mi „coś mięsnego”.|„Zjadłbym wreszcie coś męskiego…”
Powiedział mi to po prawie wegetariańskiej sylwestrowej kolacji i noworocznym brunchu skomponowanym z morskich owoców. Wiem, że „coś męskiego” oznacza mięso.
Nie wiem, dlaczego właściwie mięso kojarzy się z męskością, bo jest rodzaju nijakiego.
A ja bynajmniej nie omijam dobrych mięs szerokim łukiem.
Ale pozostawiłam te filozoficzne rozważania na bardziej sprzyjający moment i wyszło mi „coś mięsnego”.|„Zjadłbym wreszcie coś męskiego…”
Powiedział mi to po prawie wegetariańskiej sylwestrowej kolacji i noworocznym brunchu skomponowanym z morskich owoców. Wiem, że „coś męskiego” oznacza mięso.
Nie wiem, dlaczego właściwie mięso kojarzy się z męskością, bo jest rodzaju nijakiego.
A ja bynajmniej nie omijam dobrych mięs szerokim łukiem.
Ale pozostawiłam te filozoficzne rozważania na bardziej sprzyjający moment i wyszło mi „coś mięsnego”.

Zielony mus na jesień za kuchennymi drzwiami

Dojrzała jesień może być piękna i zachwycać.
Dla mnie to taka jak teraz.
Słoneczna i pogodna.
W weekend podziwiałam kolory opadłych liści i delektowałam się każdym ciepłym promieniem.
Z przyjemnością robiły się bazarowe zakupy.|Dojrzała jesień może być piękna i zachwycać.
Dla mnie to taka jak teraz.
Słoneczna i pogodna.
W weekend podziwiałam kolory opadłych liści i delektowałam się każdym ciepłym promieniem.
Z przyjemnością robiły się bazarowe zakupy.|Dojrzała jesień może być piękna i zachwycać.
Dla mnie to taka jak teraz.
Słoneczna i pogodna.
W weekend podziwiałam kolory opadłych liści i delektowałam się każdym ciepłym promieniem.
Z przyjemnością robiły się bazarowe zakupy.

Kuchennymi drzwiami: Bajgiel z pastą z bakłażana

Bakłażan kryje w sobie coś nieodgadnionego…
Ten kolor, kształt, środek.
Warzywo, owoc.
Lubię jego uniwersalność.
Chwilę pieczony lub grillowany, z małą kroplą oliwy i szczyptą soli potrafi zaskoczyć wytwornością smaku.
Zawsze wybieram bakłażany jędrne, z błyszczącą skórką i świeżym zielonym końcem.
Najpierw układam je w koszyku i cieszę oczy – idealna gładkość.
Podziwiam kolor- uwielbiam fiolety.
Potem przychodzi pomysł co z bakłażana będzie.
Możliwości jest wiele.
Na przykład pasta z bakłażana!
Pasuje do wszystkiego i jest przepyszna.
|Bakłażan kryje w sobie coś nieodgadnionego…
Ten kolor, kształt, środek.
Warzywo, owoc.
Lubię jego uniwersalność.
Chwilę pieczony lub grillowany, z małą kroplą oliwy i szczyptą soli potrafi zaskoczyć wytwornością smaku.
Zawsze wybieram bakłażany jędrne, z błyszczącą skórką i świeżym zielonym końcem.
Najpierw układam je w koszyku i cieszę oczy – idealna gładkość.
Podziwiam kolor- uwielbiam fiolety.
Potem przychodzi pomysł co z bakłażana będzie.
Możliwości jest wiele.
Na przykład pasta z bakłażana!
Pasuje do wszystkiego i jest przepyszna.

Kuchennymi drzwiami. Sałatka z młodych cukinii

Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.|Jak zwykle ustawił swoje skrzynki pod drzewami.
zajmuje strategiczne miejsce na bazarku.
Pomidory proto z krzaczka.
Fioletowy mamut,który niestety traci kolor podczas gotowania…
Cebula, marchew i młode selery.
W wiaderku pęk kwiatów cukinii.
Obok dalie w kolorze pudrowego różu.
A na końcu jeszcze dwie skrzynki – z zieloną i żółtą cukinią. – Obrodziła w tym roku. Nie nadążam jej zrywać.
Zobaczyłam maleńkie cudne kolby.
Wiedziałam, że zaraz będą moje.
I że zrobię je na surowo.