Candance'owanie dźwiękiem.
-
[...] Zgubiłam się, znowu, w tym gąszczu zawiści, puszczy tropikalno-sztuczno-obłudno-miejskiej. Ale hm… jakoś się trzymam, zawisłam na linach, okręciłam sobie nimi ręce i nogi. I wiszę. I czekam. I tęsknię. Do życia. Do życia w życiu, w którym już dawno nie żyję…
***
Powinnam chyba zacząć pisać dziennik. Uświadomiłam sobie, że dni mi uciekają, że nie nadążam, że zapominam o tym, co mi się przydarzyło ostatnio. A chciałabym pamiętać. Zarchiwizować. Zapisać na twardym dysku i nie musieć wyrzucać. Jak poprzez obserwację i zapamiętane obrazy nauczyć się przelewać to wszystko na papier, tak, aby dokładnie opisywało przeszłość?..
I tak sobie dumałam nad przeszłością wczoraj i pomyśłałam… Rosario, potrzebuję cię. Teraz, zaraz, natychmiast…
***
Sesja w toku.
M.
-
-
Nie mam czasu na nic. Powinnam teraz nie mieć czasu. A jak mam chwilę- dla siebie i swoich myśli- wydaje mi się, że to marnowanie czasu…
A tak bardzo chciałabym się zatrzymać, choć na chwilę.Ale póki co- studiowanie…
Heur, dziękuję za linka. Słucham teraz Ali i próbuję wykrzesać z siebie pokłady siły, jakie- mam nadzieję- w sobie mam.
Może kiedyś wrócę.
-
-
”Więc nie bój się deszczu, bo ja jestem deszczem, co pada na twoje włosy i na twoje ręce…”
-
Nie- obecność.
Wczoraj
… był miły dzień. Spotkałam Panią Od Ulotek- znów na powitanie nazwała mnie swoim Słoneczkiem; spytałam, gdzie się podziewała tyle czasu, czemu ją dopiero teraz spotkałam, zapewniłam ją też, że jak tylko ją zobaczę, przystanę, by porozmawiać. Uśmiechnęła się i powiedziała, że będzie jej bardzo miło, na odchodne usłyszałam jak zwykle ‘Do zobaczenia, Słoneczko, taka śliczna z ciebie dziewczyna!’.
Dziś
… był miły dzień, pogawędziłam sobie z Puchatkiem przy bibliotecznej ladzie, Diva dała mi znów kilka wskazówek, ktoś nieznacznie mnie zdenerwował- ale co tam!, jednak… Jakoś tak znów zanika moja obecność pośród ludzi. Znowu się wycofuję. I tylko marzę, by wyskoczyć ze swojego życia i stać się kimś innym…
Tylko
… jeden Promyk Słońca ze starego świata mogłabym sobie zostawić…
***
Anko, Heur- wpadajcie! Tylko może tę śnieżycę lepiej przeczekać?Baaaaardzo zimowo- z Krakowa,
M.
Fajne.Głowa do góry,uszy też!
http://www.youtube.com/watch?v=2caXKgYg9KM wysyłam moim ulubionym:-)
-
Ach, miły to był poniedziałek...
Zaspałam, jasne.
Kończąc poprzedni dzień o czwartej nad ranem, nie ma możliwości, bym wstała o godzinie piątej, nawet jeśli budzik zadzwoni. Zadzwonił, usłyszałam tylko swoje ciche ’Zaraz…’, po czym zerknęłam na zegarek i zorientowałam się, że jest ósma.
Na szczęście pan taksówkarz był szybki. Przynajmniej raz nie targałam się tramwajem. Burżujstwo.Potem było gorzej.
Moja Była Druga Połowa kolejny raz mnie chyba zdołowała. A może słusznie? Bo właśnie nic się nie zmienia. Może każdego dnia należy mi się za to ochrzan?
”Nie czuję się…”
Tak, w którymś momencie trzeba powiedzieć ’nie’ temu ’nie!’. Nie odeszłam… Nie. Odeszłam. A co! Chociaż ona to zrobiła wcześniej…
Tak, wyprawa do biblioteki w środku zimowej śnieżycy.A później? Noc, noc, noc… I zrobiło się już naprawdę późno.
Zapadłam się.
Dobranoc.
-
Cudowna piosenka… Kiedy na plan wkroczyla dziewczyna, to pomyslalam, ze zawsze sa dwie strony historii.., czyz nie..?
Marika świetnie to określiłaś, zawsze są dwie strony, różne strony, dwie strony jednej monety…Piosenkę Gotye uwielbiam, zarówno jak też „heart mess”. Ps. miłego bycia Candance w poniedziałku:)
-
Ten przycisk musi być gdzieś ukryty… Bo go nie mogę znaleźć. Ale, cholera, znajdę, znajdę.
-
Świat nie stoi w miejscu, wszystko się zmienia. To ja się nie zmieniam. Nie uczę się na błędach. Nie wyciągam wniosków. A myślałam, że jest na odwrót. Ja zmieniam tylko otoczenie wokół mnie, nie samą siebie.
Ostatnio zwykłą czarną herbatę bez cukru zamieniłam na herbatę z melisą i pomarańczą plus dwie łyżeczki.

A teraz pracuję.
Taaak……..właśnie siedzę i dołuję się myślą, że właśnie tak postępuję…..a myślałam że jest odwrotnie. Ech….
Nie ma w życiu porażek, są tylko informacje zwrotne. Uczysz się, zatem, że nie uczyłaś się na błędach:)
Pożyjesz,zobaczysz.Będąc młodą,masz prawo do takiej sytuacji z sobą.Niemniej więcej obserwuj innych.Do tego trzeba zmniejszyć odbiór własnego cierpienia.Wiesz,którym przyciskiem? Zielonym -nadzieja.
Ten przycisk musi być gdzieś ukryty… Bo go nie mogę znaleźć. Ale, cholera, znajdę, znajdę.
-
Ja nie odchodzę, kiedy trzeba,
choć nie wołają dawno mnie już,
to na wieszaku w przedpokoju
wisi pomięty mój kapelusz.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.Ja nie odchodzę, kiedy warto,
zna mnie przydrożny czarny kot,
gram wciąż ta sama zgrana karta,
jak smutny wariat albo łotr.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.Ja nie odchodzę, kiedy trzeba,
choć chcecie swój wyrazić zal,
choć wyciągacie kromkę chleba,
nie pora wracać już na bal.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.Ja nie odchodzę i noc nie śpi,
choć szum nadziei dawno zasnął
i pociemniałe z niekochania
przecudne oczy moje gasną.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.***
Nie odeszłam i nie odejdę. A dziś już zima w całej okazałości i choć nie chciałam śniegu- dalej nie chcę, to jednak pojawiła się jakaś nadziejka wielkości najdrobniejszej śnieżynki. Nadzieja we mnie. Bo przecież od siebie mam zacząć.http://www.youtube.com/watch?v=H6dcboZT4Q0 – piękna interpretacja tej piosenki wykonana przez Ewę Błaszczyk
Czasami uwielbiamy nasze -Nie. Uczymy się ich na pamięć, dyskutujemy z nimi, mówimy im tak, nie mówiąc najważniejszego- Nie. Trzeba zrozumieć nasze nie i wreszcie go posłuchać…
-
ach, tak… Czasem w tramwaju spotykam takiego pana, szalenie przystojny, zadbany, koło sześćdziesiątki, zawsze w garniturze, z teczką. Facet ma zawsze ze mną problem, bo nie umiem oderwać od niego oczu.
-
Która to już godzina? Moja Dusza musi odpocząć, moje myśli też. Dobrej nocy.
-
Nicholas Hoult, aktor (m.in. ”Samotny mężczyzna”). Tak męskiego w swej chłopięcości zjawiska dawno nie spotkałam.
-
Smak malin- smak szminki. I Nicholas- ach, te jego wielkie oczy… I przeszłość, która powoli zostaje za mną.
Dobranoc.
mój maż ongiś też miał wielkie, przepiękne oczy – mija czas – a furtka do duszy nie zmiena się & chwała Panu za to
Coz to za przystojniak…?
Nicholas Hoult, aktor (m.in. ”Samotny mężczyzna”). Tak męskiego w swej chłopięcości zjawiska dawno nie spotkałam.
No chyba ogladne ’Samotnego mezczyzne’!
Jak dla mnie za dziewczęcy,ale mój typ jest facetem starszym dużo,brodatym,w okularach
ach, tak… Czasem w tramwaju spotykam takiego pana, szalenie przystojny, zadbany, koło sześćdziesiątki, zawsze w garniturze, z teczką. Facet ma zawsze ze mną problem, bo nie umiem oderwać od niego oczu.
Pewnie mu twoje zainteresowanie schlebia…
Usmiechnij sie do niego..
-
Ale obciążanie kogoś, na kim mi zależy nie jest fajne. Ani dla jednej, ani dla drugiej strony. Anko, czasem. Ostatnio robiłam to stale…
-
Sprzątanie, start!
-
-
Ach, tak… Sprzątanie. Moje małe królestwo w bałaganie… Trzeba się za to wreszcie wziąć!
-
Ostatnio, częściej niż zwykle poruszam temat samotności. Głównie pod wpływem subiektywnych, bardzo silnych odczuć. Być może bloga traktuję jako jakiś element mojego oczyszczania dysku twardego? Moje depresyjne wpisy ewidentnie pokazują, że coś jest nie tak. A co gorsza, mając problem, nie przegadam go sama z sobą, a obciążam nim innych w moim otoczeniu, bo się trzeba jakoś wygadać…
Dziś mówię „nie”! Lepiej jest wygadać się komuś, kto ma taki specjalny zawód. Ludzie przecież nie muszą wszystkiego wiedzieć. O!
A ja muszę wreszcie poznać siebie.Teraz inna kwestia- Dotarła do mnie jeszcze jedna ważna rzecz. Ktoś tu ostatnio pisał o tym, że ma przyjaciółkę, która gada, gada, wygadać się nie może, końca żalów nie widać. I nie zwraca uwagi na to, że być może druga strona także tego potrzebuje. Teraz właśnie widzę wyraźnie, że być z kimś w przyjaźni nie znaczy móc mu się wygadać i traktować te rozmowy, jak terapię; chodzi o to, by właśnie słuchać się nawzajem, być dla siebie nawzajem dobrym oparciem, nie obciążać drugiej strony, wyczuć moment, kiedy druga strona też chce nam coś powiedzieć. Ja jestem tą stroną gadającą. I jest mi z tym źle, bo chciałabym być oparciem. Choć wiem, że Moja Była Druga Połowa nie potrzebuje mnie na wygadanie się. Przynajmniej nie teraz.
Myślę o tym, jak wiele dało mi już bycie tutaj. Wasze wpisy są tak niesamowicie mądre i pomocne. Ach, jak dobrze by kiedyś było być tą stroną pomocną…
To tylko kwestia czasu, zobaczysz. Chcieć to pierwszy krok w dobrym kierunku:)
Zgadzam sie: duzo tu madrych i pomocnych wpisow. Czytam je od ponad godziny a mieszkanie sie samo nie posprzata!! … Jednak jest to uzaleznienie w zwiazku z ktorym nie mam wyrzutow sumienia.
Ach, tak… Sprzątanie. Moje małe królestwo w bałaganie… Trzeba się za to wreszcie wziąć!
No to odchodzimy od komputerow na 3: raz, dwaaa, trzy!
Sprzątanie, start!
Marudź,masz prawo do cholery,nic się nikomu nie stanie,jak pomarudzisz.Masz prawo czasem też być gadatliwa i oczekiwać,że ktoś wysłucha.To żaden wstyd cierpieć.Żaden.
Ale obciążanie kogoś, na kim mi zależy nie jest fajne. Ani dla jednej, ani dla drugiej strony. Anko, czasem. Ostatnio robiłam to stale…
To marudź parzyście w miarę.
- Wczytaj więcej