Candance'owanie dźwiękiem.
-
Ja nie odchodzę, kiedy trzeba,
choć nie wołają dawno mnie już,
to na wieszaku w przedpokoju
wisi pomięty mój kapelusz.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.Ja nie odchodzę, kiedy warto,
zna mnie przydrożny czarny kot,
gram wciąż ta sama zgrana karta,
jak smutny wariat albo łotr.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.Ja nie odchodzę, kiedy trzeba,
choć chcecie swój wyrazić zal,
choć wyciągacie kromkę chleba,
nie pora wracać już na bal.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.Ja nie odchodzę i noc nie śpi,
choć szum nadziei dawno zasnął
i pociemniałe z niekochania
przecudne oczy moje gasną.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.***
Nie odeszłam i nie odejdę. A dziś już zima w całej okazałości i choć nie chciałam śniegu- dalej nie chcę, to jednak pojawiła się jakaś nadziejka wielkości najdrobniejszej śnieżynki. Nadzieja we mnie. Bo przecież od siebie mam zacząć.
http://www.youtube.com/watch?v=H6dcboZT4Q0 – piękna interpretacja tej piosenki wykonana przez Ewę Błaszczyk
Czasami uwielbiamy nasze -Nie. Uczymy się ich na pamięć, dyskutujemy z nimi, mówimy im tak, nie mówiąc najważniejszego- Nie. Trzeba zrozumieć nasze nie i wreszcie go posłuchać…