-
Budujące jest to, że po drugiej stronie brokatu są ludzie, którym chce się być zdolnym jak Fiolet, i aniołem, jak Anna Janko.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-05-18 06:46:39 · Wyświetl
-
Czytając pamiętniki czy biografie pisarek ma się wrażenie jakby Stwórca ulepij je z tej samej gliny, dał im podobny zestaw cech zmieniając w nich tylko odcienie (chroma – kolor, soma- ciało). Anię Janko przepraszam za nadużycie. Pisałam to głęboką, bezsenną nocą. Nad ranem uświadomiłam sobie zbieżność imion. Poranek nieco rozświetlił ten tekst. Ponury, chociaż wiele w nim prawdy. Myślę, że poczucie niespełnienia jest motorem tworzenia, chęcią udowodnienia czegoś. W moim przypadku to sposób na poprawienie samooceny, a wewnetrzny nauczyciel powtarza: mało, mało, mało! I stąd to cierpienie. Za oknem ulewa, chmury, podlewa się mój ogródek i to jest radość.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-05-04 06:56:05 · Wyświetl
-
Dołączę do chóru, żeby ponarzekać w konkretnej sprawie – mnie nie dane jest korzystanie z przegubowych wolnych dni. Służba zdrowia nie ma wolnego. Wyobrażam sobie jak opinia publiczna zareagowałaby na zamknięte przychodnie i szpitale. Ale szkoły i przedszkola można zamknąć na cały tydzień. Dwa miesiące wakacji, krótszy tydzień pracy, wolne w okolicach obojga świąt, zimowe ferie, dni ustawowe, razem pewnie 120 dni, to jeszcze mało. Zmusza się rodziców do uszczuplania swoich 26 dni urlopu, bo przecież ktoś musi się zaopiekować tymi dziećmi i to absurdalne odrabianie przedszkola w soboty. To jest dopiero paranoja.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-05-04 00:05:38 · Wyświetl
-
Nowotwór melancholii
Kilka dni temu Ania Janko wspomniała o Ani z Zielonego Wzgórza. Przypuszczam, że nie ma w gronie blogujących Zwierciadlanek ani jednej, która nie znałaby historii rudowłosej dziewczynki z Wyspy Księcia Edwarda. Wiele z nas, dziewcząt lat pięćdziesiątych utożsamiała się albo chciała się utożsamić z główną bohaterką wielotomowej sagi, dziewczynką, która miała odwagę marzyć, a później z uporem i konsekwencją realizować plany mimo, że przyszło jej żyć w domu, w którym panowały surowe, wiktoriańskie zasady. My też rosłyśmy w wiktoriańskich domach. Nasze mamy, kobiety wojenne, dziewczyny wychowane pobożnie chciały i nas ukształtować podobnie. Ale wiadomo, świat gna ciągle ku czemuś, zmieniają się ludzie i obyczaje, zmieniłyśmy się my, powojenne dziewczęta, ale Ania ciągle w nas była, jak zaszczepiona gałązka, dorastała, dojrzewała, teraz się w nas starzeje.
Kobiety piszące są bardziej niż inne Aniami. Jak ona żyją w dwóch światach, tym realnym, egzystencjalnym i tym po drugiej stronie lustra. Krążą tak w obie strony przeskakując przez szklaną ścianę raz w jedną, raz w drugą stronę. Czasami gubią się i prawie zawsze, bez względu na sukcesy rodzinne, zawodowe, pisarskie, prawie zawsze są nieszczęśliwe.
Autorka Ani, Lucy Maud Montgomery mimo sukcesów też była nieszczęśliwą kobietą. Pod fasadą wielkiej marzycielki, wytrwałej i uznanej pisarki, troskliwej, pracowitej żony i przykładnej matki mieszkała niespełniona osoba, kobieta rozdarta życiowo i zmęczona psychicznie. Zabiło ją ciągłe przeskakiwanie lustra, poczucie niedoskonałości, tego, że w niczym nie była najlepsza, ponieważ nie miała odwagi niczego porzucić. Okoliczności jej śmierci nie są do końca jasne.
„ O Boże, co za koniec życia, w którym zawsze próbowałam dawać z siebie to, co najlepsze. Cóż za niedola i cierpienia”. Miesiąc przed śmiercią napisała „Moje życie było piekłem, piekłem, piekłem. Mój umysł, wszystko, dla czego żyłam – świat oszalał. Moje życie powinno wkrótce dobiec kresu. Nikt nie podejrzewa, w jakim strasznym stanie jestem”.
Odeszła 24 kwietnia 1942 roku, oficjalnie podano, że na atak serca. W rzeczywistości ponoć otruła się tabletkami. List pożegnalny pozostawiony przy łóżku został utajniony przez rodzinę z uwagi na pamięć i renomę pisarki, będącej już wtedy bohaterką narodową Kanady.
Nowotwór melancholii, choroba dwóch stron lustra pokonała także inne piszące Anie – Virginia Woolf, Sylwia Plath pragnęły normalnie żyć, spełniać się na wielu płaszczyznach, ale twórczość była jak rana, która nie chciała się nigdy zagoić. Chciały cieszyć się codziennością, a jednocześnie zmieniać życie czytelnika, budzić go i chłostać, wstrząsnąć i kwestionować jego wybory.
Mnie pisanie też bardzo boli i nie mam odwagi niczego porzucić. Już wiem, że w niczym nie będę najlepsza, niestety czasu nie da się rozdwoić.
Użytkownik Krystyna Januszewska zaktualizował swój stan: 2012-05-03 23:50:32 · Wyświetl
-
Cudne wspomnienia, mnie też towarzyszą. A ja pod wielką wierzbą kopałam glinę. Miała niebieskawy kolor i lepiła się jak plastelina, tylko trzeba było trafić na żyłę. Z tej gliny robiłam talerze i dzbanki dla lalek. Mama mi wypiekała w dochówce i malowała. na różne kolory, to były moje zabawki, moja porcelana.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-27 20:13:47 · Wyświetl
-
Zadręczysz się. Spróbuj z tym walczyć, im wczesniej, tym lepiej. Ja zrobiłam to zbyt późno. Życie stało sie męką. Myślenie zostaw sobie na później, teraz po prostu tańcz.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-27 20:09:49 · Wyświetl
-
Mam przeczucie, że niektóre frazy z tej książki przejdą do klasyki rodzinnych hitów i zaczną żyć własnym życiem. Mogę się nieskromnie przyznać, że czytałam ciupinkę. Dla mnie genialne.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-20 06:45:24 · Wyświetl
-
Proponuję zmowę Narodu. Nie włączajmy telewizji przez miesiąc nie kupujmy prasy pół roku. Niech zostanie tylko kilka tuytułów kilka programów ale takich, które kształtują madre społeczeństwo, a nie wariatów, frustratów i morderców.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-20 06:37:31 · Wyświetl
-
Czy można już pytać w Empiku o książkę? U nas już niedługo pojawi się jeden/dna Maciupas, czekamy z niecierpliwością.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-19 06:43:55 · Wyświetl
-
Jak uciec od przykrych dni, czy jest tylko jeden sposób?
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-19 06:38:11 · Wyświetl
-
I wszystko niby tak samo, a jednak całkiem inaczej.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-17 19:20:19 · Wyświetl
-
Doczekałyśmy się.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-04-10 15:24:49 · Wyświetl
-
Użytkownik Krystyna Januszewska zaktualizował swój stan: 2012-04-10 15:24:32 · Wyświetl
Doczekałyśmy się.
Wspaniale
Widziałam w zapowiedziach okładkę drugiej książki, zdaje się, że ma się pojawić latemWciąż czekam. Podobno obie w maju mają być.
Muszę przeczytać.Reklama ma to do siebie,że reklamuje.Czytałam takich wiele.Janko ufam.To jest literatura,więc na pewno strawna.Natomiast bzdur napuszonych słowami czytałam dużo.Te książki teraz przeceniają w księgarniach i są po 2 zł.To dobrze,że jest w tym kraju kilka pisarek ,które umieją pisać.Zaledwie kilka i w tym zdecydowanie Janko.Przynajmniej niektóre „specjalistki” od tandetnych romansideł zaczną może myśleć.Od tych stawów,domków i innych bzdetów.Buziaki dla Ani.ips może ta pseudoliteratura tyż potrzebna,w końcu Janko jest intelektualistką,czy ciężar takiej literatury jest do uniesienia dla np kobiecinki po podstawówce? nieoczytanej a rozmarzonej? Każdemu w/g potrzeb.
-
A ja muszę słuchac w samochodzie, w domu nie odbieram pierwszego programu. hihi, nieźle co? Ale bardzo się cieszę. Fajnie, że nocą, lepiej można sie wsłuchac.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-30 20:42:45 · Wyświetl
-
gratulacje, a niebo rzeczywiście leciutkie.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-28 18:11:31 · Wyświetl
-
Nie można sztuki, w tym przypadku literatury traktować dosłownie. Ona przekazuje sytuacje i zjawiska, które są tworem wyobraźni autora. Bez względu na realizm tekstu trzeba go smakować i oceniać pod względem oddziaływania. Często spotykam się z zarzutami kierowanymi do autorów, że w ten, czy inny sposób pokierowali losami bohaterów, jak mogli!!! To mnie zawsze śmieszy. Gdyby spojrzeć w ten sposób, to po co tworzyć? Wystarczy mieć w domu kilka pozytywnych tekstów, historii z happy endem i czytać je na okrągło, można się ich nawet nauczyć na pamięć i stosując techniki relaksacyjne wszelkiego rodzaju zasypać w poczuciem wewnętrznego szczęścia i spełnienia. Ja także uciekam od drastycznych obrazów, ludzka krzywda w każdej postaci, nawet wymyślonej zwala mnie z nóg, ale jeśli się już decyduję na emocje, to chcę je czuć, nawet jeśli potem mam z głowy kilka nocy.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-22 19:06:32 · Wyświetl
-
Podróżowanie czasami przeraża, jutro jadę do Rzeszowa, 13 godzin pociągiem z Poznania – to musi być przerażające.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-10 16:37:18 · Wyświetl
-
Sama sobie powiedz dobre słowo.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-08 21:29:28 · Wyświetl
-
Listek, płatek, oraz kolce
Latem kiedy wstaje słońce –
Rosy fiolka — jedna Pszczółka –
Wiatr — skowronek jeszcze i już
Różą jestem!
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-08 21:27:55 · Wyświetl
-
Bardzo trafne.
Użytkownik Krystyna Januszewska skomentował informację o aktywności: 2012-03-08 21:02:02 · Wyświetl
- Wczytaj więcej
Z tego co pani pisze można wnioskować, że Anna Janko też może tak skończyć.Smutne.Jest to usilne tworzenie stereotypu na podstawie pięknej baśni.Być może przechodzenie w lustrze ma pani boleśnie opanowane.Można tkwić w metaforze mądrze i można głupio.Mam nadzieje, że los was, pisarek, obejdzie się z wami łagodnie.Widzę,że czuje się pani niespełniona.
A ponadto znów potwierdza się prawda,że widzi się to, co chce się zobaczyć.Tymczasem jak w baśni,rzeczywistość nie jest jedna,czasami tak zaskakująca, że zadziwia.Gdy nie patrzymy oczami stereotypu,widzimy ją pełniejszą.
Czytając pamiętniki czy biografie pisarek ma się wrażenie jakby Stwórca ulepij je z tej samej gliny, dał im podobny zestaw cech zmieniając w nich tylko odcienie (chroma – kolor, soma- ciało). Anię Janko przepraszam za nadużycie. Pisałam to głęboką, bezsenną nocą. Nad ranem uświadomiłam sobie zbieżność imion. Poranek nieco rozświetlił ten tekst. Ponury, chociaż wiele w nim prawdy. Myślę, że poczucie niespełnienia jest motorem tworzenia, chęcią udowodnienia czegoś. W moim przypadku to sposób na poprawienie samooceny, a wewnetrzny nauczyciel powtarza: mało, mało, mało! I stąd to cierpienie. Za oknem ulewa, chmury, podlewa się mój ogródek i to jest radość.
Pani Krystyno ,jest pani w porządku,po co się pani dołuje pierdołami,serio.Baśń to baśń,życie to drugie.Przecież nie zabiła pani nikogo,tylko siebie morduje na raty.Tak czy nie? to pani wie najlepiej. Niech się martwią pani Krystyno naprawdę winni.
Faktycznie, Pani Krystyno, ta narastajaca z kazdym rokiem melancholia L. M. Montgomery widoczna jest takze wyraznie w kolejnych, pozniejszych czesciach ”Ani”. Niektorym Autorom trudno odgraniczyc swoje zycie prywatne od tworczosci. Czasem to szkodzi dzielu, czasem pomaga… Ludzie z roznych powodow chwytaja za piora – dla czytelnikow wazny jest EFEKT. Swoja droga, czytajac biografie i pamietniki wielu znanych Pisarzy, czasem bywam zaskoczona faktem, ze ci piszacy zabawne, optymistyczne historie – czestokroc prywatnie byli/sa ludzmi smutnymi, cierpiacymi, borykajacymi sie z powaznymi problemami, a ci, piszacy z kolei o cudzym cierpieniu lub o wartosciach – okazywali/okazuja sie byc w rzeczywistosci egocentrykami, materialistami i hipokrytami. Mimo to – nadal chetnie czytam ich ksiazki i zawarta w nich PRAWDE, a biografie, dzienniki, traktuje jako odrebne – bardzo ciekawe i wartosciowe – historie LUDZI. Pani Krystyno, ”czasu nie da sie rozdwoic”, cos o tym wiem… Czasem trudno dokonac wyboru, czasem NIE MOZNA z czegos zrezygnowac. Dziekuje za ten Pani powyzszy wpis – bardzo piekny, szczery, madry. Pozdrawiam serdecznie!
Mnie podobała się Pani notatka. Mam podobne uczucia co do kobiet przechodzących na drugą stronę lustra. Ania z Zielonego Wzgórza wielokrotnie była dla mnie inspiracją
Utożsamiałam się z nią, jej osobowością i z porywami wyobraźni, które czasami przekształcają rzeczywistość zewnętrzną i wewętrzną. Nie widzę w notatce bezpośredniego odniesienia do Anny Janko, ani tworzenia stereotypu, a po prostu refleksje. Znam głos Perfekcji, do której nigdy się nie dojdzie, ale jest taka magnetyczna… Pisanie może wiele dawać, ale też dużo zabierać. Poświęca się mu uczucia, czasami do zupełnego zatracenia. Z drugiej strony - prawda emocjonalna sprawia, że tekst zyskuje wielką siłę . Zgadzam się z Mary – liczy się efekt. Pani wpis pokazał mi też, że warto uważać i czerpać z tworzenia to, co dla nas pozytywne. Nie dać się mu zniszczyć. Nie ma doskonałości, jest tylko dążenie do niej, czasami zgubne. Sądzę, że można czuć się „najlepszą” w swojej dziedzinie, bo każdy człowiek jest dla mnie odrębną dziedziną. Każdy może korzystać z darów, które otrzymał. Rozwijać pasję. Jednocześnie – niepewność sprawia, że idziemy do przodu, nie zatrzymujemy się. Nie umiem tworzyć reguł, to wszystko się przeplata
Pozdrawiam
Masz racje, Marto, dazenie do PERFEKCJI, czestokroc wyniszczajace, to cena, jaka placi sie za ROZWOJ. Pisarze to zazwyczaj ludzie wyjatkowo wrazliwi, stad ich duchowe pokrewienstwo, podobienstwa – pomimo roznic. Wazne, by nie przekroczyc tej cienkiej granicy, za ktora czai sie PRAWDZIWE NIEBEZPIECZENSTWO. Pozdrawiam!