Food&wood. Blog Doroty i Bogdana Biały
-
Dziękuję za buziaki, pozdrowienia, wpisy
) Tak naprawdę jesteśmy bliżej niż mśllimyUżytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2012-02-07 20:22:22 · Wyświetl
-
Bal karnawałowy POP \"KOSMOS\"
Wpadam na chwilkę dosłownie by pozdrowić wszystkich i donieść że odbył się bal karnawałowy studentów, sympatyków i psychoterapeutów Psychologii Zorientowanej na Proces… Tematyką tym razem był KOSMOS. Nie było mnie tam.., ale widziałam zdjęcia : ufoludki, gwiazdy, planety… Nieziemskie.. Pewnie było kosmicznie:)
Nie było mnie tam nie dlatego że nie lubię sie bawić, albo że zamarzł mi samochód..ale dlatego że dokonałam wyboru. Początek lutego to czas rodzinnych uroczystości: najpierw urodziny Franka, następnego dnia – moje. Chwila przerwy – i znów impreza- imieniny. Tak więc w sobotę i niedzielę dopiekaliśmy torcik czekoladowy dla Frania, pojawiło się też pieczyste z indyka no i oczywiście świeżutki Bogdanowy chleb. Nie, to nie była wielka kosmiczna impreza, ale taka mała imprezka, impreziątko nawet. Ale przyjemne. Jeżdziliśmy na łyżwach, wyciągneliśmy stare werandowe sofy z garażu i na nich, na lodowisku woziliśmy Franka. Siedział jak król i poganiał mnie – no szybciej! szybciej! Potem sam założył łyżwy i popychając leciutką (Ikeowską) sofę, uczył się jeżdzić na łyżwach. Na skraju lodowiska tata zapalił ognisko na blaszanym stojaku, wszyscy poijaliśmy kompot z suszu.
Ale jeśli życie pozwoli i pojawię się na kolejnych urodzinach – to kto wie czy nie połączę jakoś tych dwóch imprez- dwóch kosmosów, zaprzeczając udokumentowanej i powszechnej tezie że Wszechświat się rozszerza a galaktyki oddlają się od siebie. A może spotkam na kolejnym balu kogoś z Was? I Kosmos zapełni się życiem???
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2012-02-07 08:19:30 · Wyświetl
-
Pamiętamy.. pamiętamy drzewko które podlewaliśmy, symbol rozwijającej się społeczności. Fajne czasy. Serdeczności
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2012-01-23 13:36:35 · Wyświetl
-
Odległe coraz bardziej światy...
Mam wrażenie że blog jest był i będzie dla nas przestrzenią dodatkową.Dodaną do naszego życia ponad rok temu, na samym początku elektronicznego Zwierciadła. I mimo starań i prób przełamania się pozostaje dla nas przestrzenią coraz bardziej obok naszego życia. Szkoła, praca, warszaty, Psychologia Procesu to przestrzenie w których jesteśmy zakorzenieni. Blog – to coś luksusowego, dodatkowy czas którego właściwie nie mamy. Stąd nasza coraz częstsza nieobecność tutaj. My i ten blog to coraz bardziej oddalające się planety w cyberwszechświecie. Co nie znaczy że ludzie którzy tu krążą są dla nas nieważni albo obcy. Ale blog to coś co musi żyć – im więcej wpisów tym bardziej żywy. Sposób w jaki tutaj funkcjonujemy nie przyczynia się do większej żywotności – mierzonej klikalnością- bloga. Dlatego będzie nas jeszcze mniej, ponieważ dotarliśmy do miejsca w którym oddalający się wszechświat jakby przyspieszył. jeśli nasze konto nie zostanie usunięte będziemy się pojawiać by pozdrowić- przesłać kartkę z pozdrowieniami albo z jakąś informacją z innego- równoległego świata. Serdeczności dla wszystkich czytelników, szcególne wyrazy wdzięczności za wspólną podróż dla Pani Danusi (dhof) dla Tyczki, Anki, Laloby, heurystycznej dziewczyny i wielu wielu innych wspaniałych blogowiczek i blogowiczów. Będziemy tu trochę wpadać, odświętnie i serdecznie
). Pozdrawiamy!!!Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2012-01-22 14:37:40 · Wyświetl
Oj, wielka szkoda! Ja, choć się nie odzywałam, lubiłam „Was” czytać…
Dziękuję:)Niech korytarze powietrzne będą szerokie, jasne, bezpieczne i niech prowadzą do upragnionych celów.
No cóz,już przyzwyczajam się do odejść,wciąż ktoś odchodzi w innym ni z mój kierunku..trzymam kciuki,dobrze,że pamiętacie naszą TUTAJ PRACĘ OD POCZĄTKU.
Pamiętamy.. pamiętamy drzewko które podlewaliśmy, symbol rozwijającej się społeczności. Fajne czasy. Serdeczności
zeszłoroczna wiosna i minione życzliwe czasy śnią mi się po nocach, a to drzewo nadal rośnie w moich upartych wspomnieniach – pozdrawiam soczyście & serdecznie
będzie mi brakowało Waszych wpisów i chwil spędzanych na Waszym blogu, jednak z całą otwartością dołączam się do życzeń Dhof
-
Och.. gdyby Pani słowa były prorocze… Jeśli będą, to znajdziemy Panią i odstępne będzie jak znalazł..
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2012-01-22 14:17:00 · Wyświetl
-
HEJ
Wpadamy tu ostatnio tylko na chwilkę. I tak już chyba zostanie.. przynajmniej na kilka tygodni, a potem zobaczymy.. Wpadliśmy tym razem by wszystkim życzyć wszystkiego co przynosi szczęście i radość. Zyczyć by Nowy Rok był ciekawy, pełen przygód i przyjaciół tych rzeczywistych i tych wirtualnych. Jakichkolwiek, bo jacy by nie byli są ważni
).A u nas trwają poszukiwania skarbów. Starszy syn za zaoszczędzone pieniądze kupił sobie przez internet ( ach co za wspaniałe czasy:)) wykrywacz metali. Więc chodzimy, lekko przygarbieni z łopatą, w strugach szarej mżawki, sprawdzamy pod drzewami, kamieniami, na miedzach. Urządzenie lekko mruczy, a gdy znajdzie coś to straszliwie głośno alarmuje. Jest pięknie… przypominam sobie wszystkie książki o poszukiwaczach skarbów i biegnę z łopatą gdy syn krzyczy JEST!!.
I nie myślcie sobie że po kilku dniach nasz zapał minie. Szukamy już od 2 tygodni. Znależliśmy już między innymi stare niemieckie (ze swastyką) monety z czasów wojny. Części do pewnego dziwnego urządzenia sprzed wojny – taki jakby chwytacz do garbowania skór. To co znajdujemy pokazujemy naszemu nieocenionemu sąsiadowi Andrzejowi. Tacy ludzie zdarzają się niezwykle rzadko: człowiek renesansu połączony z człowiekiem Nowej Ery. Wie wszystko, dokładnie. Rozrysuje, opowie kilka anegdot na temat. Więc nie tylko znajdujemy skarby, ale dowiadujemy się kilku ciekawostek na ich temat. Czekam z niecierpliwością na ferie, będzie kilka wolnych dni, będziemy informować… co odkopaliśmy:) Serdeczności!!
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2012-01-08 18:13:23 · Wyświetl
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
A te monety…wow. To musi być fascynujące. Pozdrawiam!
Czekam z ogromną ciekawością:)
ciekawe czy coś w moim ogródku pod trawką by się znalazło
) albo może w piwnicach!?;) hmmm ekscytujące! fajnie, fajnie z tym poszukiwaniem skarbów. ale po przeczytaniu tego wpisu pomyślałam sobie szczególnie: jaka fajna mama, biega za Kubą z łopatą
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, czułości, radości, szczęścia i fajnych ludzi wokół siebie
Zaczynam podejrzewać,że znależliście jakiś solidny skarb i teraz wygrzewacie się na plaży w tropikach:)
Och.. gdyby Pani słowa były prorocze… Jeśli będą, to znajdziemy Panią i odstępne będzie jak znalazł..
Trzymam za słowo:)
-
ZANIM \"URODZIŁ SIĘ\" RODZIC
Jedna z uczestniczek warsztatu „Jak być rodzicem i pozostać sobą” opowiedziała nam pewną historię, którą przytaczam za zgodą zainteresowanej: „kiedyś w czasie imprezy, która musiała skończyć się, a jakże o 22-iej, bo przecież trzeba położyć dzieci do snu, opowiadałam w towarzystwie o tym jak wspinałam się po górach, chodziłam po jaskiniach, jechałam pociągiem 40 godzin na hard sitach w Chinach.. W trakcie opowieści śmiałam się i nakręcałam, bo coraz bardziej przypominałam sobie to wszystko co było takie niesamowite, szalone i młode.. Wtedy podszedł do mnie mój 10-letni syn który obserwował mnie stojąc pod ścianą. Z niedowierzaniem jakby podejrzewał mnie o kłamstwo zapytał – Mamo co Ty opowiadasz – kiedy Ty to wszystko zaliczyłaś?! A potem gwałtownie zamilkł i powiedział prawie bezgłośnie to cholerne zdanie – Ach! Już wiem – to było ZANIM – przyszedłem na świat.. I zasmucony, smutny) odszedł do swojego pokoju . Wtedy coś we mnie pękło… Zalała mnie złość i smutek jednocześnie. Zrobiło mi się strasznie głupio. Nie wiem jak, ale musiałam coś zrobić nie tak… musiałam mu jakoś dać powód to takiego myślenia.. że gdyby nie on to ja dalej byłabym.. taka… fajna!. Pomyślałam sobie jakie to niesprawiedliwe, że on mnie nigdy takiej nie znał…” Tuż przed pojawieniem się dziecka, cały nasz świat jakby …zastyga. Dom, rodzina, znajomi i my sami z niecierpliwością czekamy. Ale zaraz potem wiele istotnych kiedyś spraw, zajęć, sposobów spędzania wolnego przestaje istnieć, aż z czasem znika z naszego życia. W ten sposób jakaś część nas samych też powoli spychana jest na margines. Najpierw pochłania nas karmienie maluszka, zabawy, nauka chodzenia, potem pierwsze literki, matematyka, basen i judo. Przychodzą kolejne i kolejne święta Bożego Narodzenia i nie wiedzieć jak i kiedy mija 10 lat naszego życia, 10 pierwszych jakże ważnych lat życia naszych dzieci. Czasem gdy dzieci już zasną przypomina nam się czyjaś twarz, gest, sukces w pracy i awans który były jego konsekwencją, jakiś piękny widok, który oglądaliśmy wcześniej sami lub z partnerem… radość, podziw, szczęście i te wszystkie inne cudowne uczucia, które przeżywaliśmy … zanim pojawiły się dzieci. Nie mamy wątpliwości, że kochamy nasze dzieci, są cudownymi istotami i wnoszą radość w nasze życie. Tęsknimi za nimi gdy idą do przedszkola, wyjeżdżamy w podróż służbową itp.) Zdarza się że oprócz miłości i tęsknoty za dziećmi, które zaczynają chodzić do przedszkola, do szkoły lub gimnazjum pojawia się w nas jakaś tęsknota za tym co było i złość, że minęło i już nigdy nie wróci. Bywa i tak że to.. co czujemy.. przeradza się w nieświadomy żal i zniecierpliwienie w stosunku do dziecka, za to że nasze życie zmieniło się. Takie same lub podobne odczucia ma wielu rodziców. Jak sprawić by to co zostawiliśmy po tamtej stronie życia mogło w nas zaistnieć znów, w jakiś sposób powrócić? Jak wykorzystać ten zapomniany kawałek siebie do budowania jeszcze lepszej relacji z dzieckiem? Dobrze byłoby raz na jakiś czas przyjrzeć się temu wszystkiemu co nie jest rodzicem we mnie, co zostało z tego czasu ZANIM oni przyszli na świat. Wydobyć tą energię te jakości na światło dzienne, nie odmawiać im prawa do istnienia, zająć się mną z tamtego czasu. Ta wcześniejsza „ja” postać dzisiaj pomijana, zapominana na codzień z czasem staje sięsmutna,, a z czasem zezłoszczona , staje się Antyrodzicem we mnie. Zdecydowanie nie pomaga cieszyć się z bycia razem, bojkotuje zabawy. Dzieci widzą ją i czują, w geście, w wyrazie twarzy, w głosie pełnym żalu, gdy nie radząc sobie z ubieraniem 2 latka mówimy „och! Gdzie te czas gdy człowiek miał spokojną głowę?”. Jeśli jest we nieuświadamiany na codzień żal, dzieci odczują go w dwójsnasób. Na warsztatach jest okazja, by przyjrzeć się temu wszystkiemu, porozmawiać, także o tym gdzie podział się facet który zjeździł pół Europy stopem, wspinał się po skałkach, albo trenował biegi, gdzie jest dziewczyna, która uwielbiała jeździć konno, puszczać latawce, z zadartą głową, godzinami patrzyła jak wysoko szybują, falując wraz z podmuchem wiatru… Jest okazja by popracować z ciałem i w nim poszukać tych wszystkich dawno zapomnianych energii, tych upychanych gdzieś po kątach postaci w nas. Gdy uda nam się namacalnie „dotknąć” siebie z tamtych czasów, to tak jakbyśmy włączyli te zapomniane energie, postaci do jakiejś wewnętrznej gry w berka. Ta zapomniana ale bardzo potrzebna energia, jakość, już nam nie da spokoju. Będzie podążać razem z nami i z naszymi dziećmi przez życie, przeplatać się, wspierać w chwilach zwątpienia i smutku. Zasadniczo polepszy nasze relacje z najbliższymi, z dziećmi ale też z partnerem. Dzieci poznają fajniejszą mamę, fajniejszego tatę, a partner przypomni sobie wreszcie jak było kiedyś.
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2012-01-02 13:46:26 · Wyświetl
-
Bigos i hokej na trawie
Otworzyłam w końcu komputer.. myślałam że porzuciłam go już na zawsze.. Ale mimo radosnego powrotu nie będę sie rozpisywać. Powiem tylko że chłopaki grają w hokeja na trawie, Bogdan pali ognisko przed domem, tak by było widoczne z kuchni.. Nigdy dość światła:)
Bigos wyszedł najlepszy jaki kiedykolwiek jadłam.Tak wiem, to samo powiedziałam 4 dni temu Oldze naszej sąsiadce spod Grodziska – o jej bigosie. Oba są najlepsze na świecie. serio. Pozdrawiam wszystkich świątecznie i życzę ciepła. Wpadł Franio- Mamo chodż jest fajny ogień. Biegnę !!
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-25 14:53:26 · Wyświetl
-
Witam Pani Danusiu! Jak przygotowania przedświąteczne? U nas jeszcze codzienność, wtorkowa sesja zdjęciowa, już nieświąteczna. Ale sercem jesteśmy coraz bliżej dni świątecznych..
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2011-12-20 11:06:25 · Wyświetl
-
Wtorkowy PIES CZY SUKA
Czekamy, czekamy cierpliwie, odliczamy dni.. Ale nie zwalnia nas to od pracy, codziennej… Dzisiaj drinki molekularne. Nie .. w tej dziedzinie – nawet nie próbuję. Choć jak mówi, Tomek Rohr, który wyczarowywuje dzisiaj drinki, ”od współczesności nie uciekniesz”. Rzecz dzieje się na ul. Szpitalnej 8A w Design Studio Konarski-Konarska pod inspirującą nazwą PIES CZY SUKA. Ten punkt w Warszawie będzie oblegany- myślę że jak tylko się otworzy pod koniec stycznia. Niezwykła galeria, przekorne nowoczesne dzieła sztuki współczesnej, pięknie eksponowane. Podoba mi się tutaj. Galeria otwarta jest już dzisiaj, bar powoli nabiera barw, co przy modernistycznym biało srebrno-szarym wnętrzu brzmi jak paradoks, koan.. ale ciekawy. Jak dobrze czasem wyjechać z naszej sielskości, wiejskości.. w nowoczesność. Ale przyznam że drinki molekularne to bardzo daleko podróż dla mnie… powoli się oswajam. Do zdjęć prezentują się przepięknie.. Chyba dam się namówić, spróbję… a potem sama nauczę się jak je robić? No nie wiem.. Może po prostu wpadnę na tu czasem..
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-20 11:05:03 · Wyświetl
-
Myśli przedświąteczne..
Czas jakby przyspieszył. I tylko dlatego że za kilka dni zwolni..Wyluzuje, wyciągnie się i przeciągnie jak ja sama gdy wstaję z łóżka w świąteczne dni. Niczego nie muszę, chcę się tylko bawić z dzieciakami, widzieć ich twarze przy choince, posiedzieć przy kominku.. Jeszcze tylko kilka dni.. W przedświąteczny czas chciałby się z każdym osobiście chwilę posiedzieć, podumać.. zamyślić się nad tym co nas łączy. Bo to co dzieli widać gołym okiem. Więc.. tak wiele mnie łączy z tyloma ludżmi. I z każdym rokiem jest ich więcej. Fajnie jest być .. po czterdziestce.
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-19 22:36:41 · Wyświetl
A nawet po pięćdziesiątce, jeśli ocaliło się w sobie choćby okruch młodzieńczości. Miło mi tu dzis rano posiedzieć chwilę z Panią:)
Witam Pani Danusiu! Jak przygotowania przedświąteczne? U nas jeszcze codzienność, wtorkowa sesja zdjęciowa, już nieświąteczna. Ale sercem jesteśmy coraz bliżej dni świątecznych..
Raport z frontu świątecznego: dom wysprzątany, stroiki zrobione, pierniczki upieczone, śledzie zamarynowane w korzennej zalewie:)
Łączy nas wiele, pragnienia owiane tajemnicą, poszukiwania słodkości dnia a w święta szczególnie pragnienie dania naszym najbliższym tego co najcenniejsze- nas samych na wyłączność. Po prostu oddajemy kochanym w czas nasz czas…Sfiksujmy czasowo dla naszych skarbów:)
-
Misio jest boski, przynosi uśmiech
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2011-12-14 13:30:16 · Wyświetl
-
D.B. Hej
Góra, dół, czasem wszystko się miesza, ”z rzeczy stałych we wszechświecie najpewniejsza jest zmiana”. A to co wydaje się odległe czasem jest bliżej niż myślimy. Taka specyfika wirtualnej rzeczywistości. Dzięki że tak trzymasz rękę na pulsie, jesteś naszą księgą, encyklopedią. Troszczysz się o Zwierciadlanki, wiesz wszystko na ich temat. Ja niewiele wiem, znacznie bardziej jestem obecna w tej niewirtualnej przestrzeni mojego życia. Tym bardziej jestem wdzięczna że trzymasz rękę na pulsie. Hej:)Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2011-12-14 13:28:39 · Wyświetl
-
D.B No no.. ciekawe jak wygląda świąteczny udziec Laloby??
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2011-12-13 13:59:49 · Wyświetl
-
Jeszcze jedno zdjęcie w sieci..
Zmieniłam zdjęcie na fejsie.. Pierwszy raz. Choć jestem żoną fotografa, jak ten szewc w ”dziurawych butach chodzę”. Z wyjątkiem rzecz jasna tych butów które swego czasu ”uszyli” mi Pan Wolański i ostatnio Pan Masłow. Nie mam co włożyć do fejsa, nie mam co wysyłać do magazynów z którymi współpracuję. Nie mam swoich zdjęć. No chyba że zdjęcie udźca z indyka albo słodkiej bezy.. Powód jest dość prosty – nie byłam i nie jestem jakoś specjalnie obfotografowana….. zinteresowana?
Przecież każdy interesuje się swoim wizerunkiem.. Ja też, pod warunkiem że nie muszę tracić pół dnia by spod migawki aparatu wyszło coć co i tak nie jest moje w żaden sposób. Beza, udziec i ludzka twarz – wszystko podlega stylizacji. A potem i tak jest inne? Lepsze, smaczniejsze, bardziej komunikatywne i szczere?
Urodziłam sie w erze środkowego komunizmu połączonego z górnym by nie rzec szczytowym okresie parafialnym w małej popoznańskiej wsi. W tamtych wiekach u dziewczynek w moim środowisku, liczył się intelekt, a zaglądanie przez dzieci do lustra kwitowane było groźbą ” nie patrz w lustro bo diabła zobaczysz”. Więc nie patrzyłam. Teraz myśle sobie że fajny ten diabeł któremu wtedy nie zajrzałam w oczy..
Dzisiaj spoglądam.. oko w oko. Diablica czy też diabeł, który patrzy na mnie oparty o framugę nieistniejących drzwi do naszej kuchni otwiera szeroko oczy. Chyba lubi swoje miejsce. Cieszę się że dojrzałam do tego momentu w swoim życiu.. Zamieniłam zdjęcie na fejsie, bo … na poprzednim właściwie mnie nie było, chowałam sie za dzieckiem. Dziś dziecko ma lat 9, oboje jesteśmy juz w innym miejscu. Zamiana wywołała kilka komentarzy, zadumałam się i ucieszyłam, utwierdziły mnie w przekonaniu że jestem na dobrej drodze.
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-13 10:25:31 · Wyświetl
To jak narodziny! Gratuluję! warto obświętować w kręgu kobiet:) ja na fejscie chowam się za perspektywą, z której jestem dla siebie do zaakceptowania
- dłuuuga droga do skrzyżowania z ”oko w oko”.Tutaj chowam się z obrazem Vettriano…może z okazji świąt zamienię na udziec z indyka???:)))dziękuję za inspirację!D.B No no.. ciekawe jak wygląda świąteczny udziec Laloby??
Mam podobnie, gdzieś jest jakaś cicha potrzeba zmiany wizerunku na facebooku, ale nie wiem dlaczego jest ”ale”?
-
D.B Pani Danusiu myślę czasem że te dziewczynki i chłopcy w nas cały czas gdzieś istnieją. Urosły im nogi, ręce i głowy obrosły w myśli. Ale z utęsknieniem spoglądają na domki na drzewach,i bazy. I czekają na śnieg.. z Hanną i innymi .. oczekującymi.
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2011-12-12 23:15:43 · Wyświetl
-
Baza
W niedzielę odsypiam.. długo. Schodzę po schodach gdy Bogdan z Frankiem wychodzą z domu. Jadą do sklepu, kupić coś na śniadanko. Starszemu zaplątały się gdzieś rękawiczki, szukał ich pochylony przed lustrem w kurtce, w butach. Gdy podniósł głowę zobaczył w lustrze moje ciche odbicie zmierzające w kierunku łazienki.
Krzyknął do Taty- zostaję! Podbiegł do mnie i szepnał ”musisz zobaczyć moją bazę”. Więc zamiast do łazienki pobiegłam na podwórko. Już za chwilę wycinaliśmy gałązki ręczną piłką, pogłębialiśmy dziurę w ogromnej stercie drewna i drobnych gałązek. Kuba marzy o tym że spadnie śnieg, przykryje wszystko białym puchem i będzie mógł się ukryć w bazie. Tata obiecał mu że zainstaluje mu tam lampę..
Nie zauważyłam kiedy wrócili. Czas już chyba zdjąć szalik, szlafrok i baranicę.. I jak człowiek cywilizowany wziąć prysznic…
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-12 09:31:55 · Wyświetl
Ale fajowy ranek. Ja zawsze chciałam mieć domek na drzewie, ale nic z tego. Bawiłam się za to w ogromnym krzaku bzu, który do dziś rośnie na moim podwórku. W środku krzewu utworzyła sie mała polanka. Liście chroniły mnie przed nieproszonymi oczami i gośćmi. Dziękuję za przypomnienie tego czasu:)
D.B Pani Danusiu myślę czasem że te dziewczynki i chłopcy w nas cały czas gdzieś istnieją. Urosły im nogi, ręce i głowy obrosły w myśli. Ale z utęsknieniem spoglądają na domki na drzewach,i bazy. I czekają na śnieg.. z Hanną i innymi .. oczekującymi.
-
Dzięki:)) Czasem gdy sama poczytam co napisałam, dociera do mnie jak bardzo zmieniło się nasze życie od czasu gdy dzieci poszły do szkoły i przedszkola… Staliśmy sie rodzicami całą gębą: odrabianie lekcji, wożenie do szkoły, leczenie dzieci gdy zachorują.. jak te pszczółki kręcimy się wokół swojego ula, instynkt jest silniejszy niż cokolwiek innego. Miło jest czasem ulegac instynktowi, być w całości dla nich. Tym milej wyjechać potem na warsztaty i robić coś dla siebie,,, co i tak jest też dla nich. Naczynia połączone.. oto czym czasem jesteśmy.
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały skomentował informację o aktywności: 2011-12-08 13:27:52 · Wyświetl
-
Czekamy na światło
Mam wrażenie że biorę udział w jakimś maratonie…” Jeszcze tylko kilka dni, a wlaściwie nocy, bo dzień i noc zaczynają się zlewać.. Już, już, jeszcze tylko 11 dni szkolno-roboczych i wreszcie.. FINISZ.. Święta Bożego Narodzenia.. potem będzie dużo białego śniegu, jasno.. i w końcu wymarzona wiosna. Jaki fajny plan:)) Dla każdego coś miłego: dla chłopaków Święta i śnieg, a dla mnie WIOSNA! Ja wiem że ciut przesadzam, że to jest hurrra optymizm (którego sama czasem nie znoszę), ale delikatnie dawkowany, cichym głosem, zanim chłopcy otworzą powieki, działa… jest jak codzienna mantra, a czegoś przecież o tej zbójeckiej porze roku i porze dnia trzymać się trzeba..
Bo najważniejsze to mieć jakiś plan.. wtedy chętniej wychodzimy z ciepłego łóżeczka o 6.30.. Na śpiące małe nóżki zakładam rajstopki, podnoszę śpiącego 4-latka, wkładam przez główkę bluzeczkę i sweterek.
Przy skarpetkach zaczyna się budzić. Staram się być na tyle delikatna by go za wcześnie gwałtownie nie poruszyć, ciuszki zagrzewam na kaloryferach by chłód koszulki nie spowodował raptownego przebudzenia. Gdy Franio prawie cały jest już ubrany, zaczynam podnosić go z łóżeczka. A gdy już się znajdzie na mamy rękach – czasem tylko cichutko mruknie pod nosem coś.. (nie będę cytować..) i mamy już z górki. Jesienno-zimowy dzień właśnie się zaczął.
Wczoraj – w dzień Św. Mikołaja obaj mnie zaskoczyli… najpierw starszy przez 10 min twierdził z uporem że ”coś mi się stało w oczy, nie mogę otworzyć, oślepia mnie światło, nie nie otworzę , odejdźcie..”, młodszy obudzony dzwiękami dochodzącymi spod kołdry starszego zaczął miętosić w malutkich ustach mocne słowa i dzwięki.. Wtedy uznaliśmy że zamiast słów zachęty (które przez 10 min nie zadziałały) posłużymy się innymi argumentami. Starszego wzięliśmy na ręce i posadziliśmy na koszu prezentów owiniętych w szeleszczący papier. Zaskoczony otworzył oczy. Zajrzeliśmy w nie głęboko- nie widac żadnych oznak choroby, nagłej blokady , wprost przeciwnie… szeroko rozwarte szczęśliwe, zaskoczone oczy. Gdy umilkł starszy, młodszy zareagował natychmiast. Spojrzał w kierunku szeleszczącego Kuby i z okrzykiem MIkołaj!! wystartował z łóżka jak rakieta. Hm… nigdy nie widziałam go takim o 6.30.
A więc to nie jest jeszcze koniec sił witalnych i możliwości naszych dzieci. Mają jeszcze rezerwy.. Jakoś dociągniemy do ŚWIĄT )). Czego i Wam życzymy..
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-07 13:10:53 · Wyświetl
Dobrze czyta sie taki cieply opis Waszego rodzinnego zycia,natychmiast przypominaja mi sie poranki z moimi corkami,grzanie ubranek na grzejnikach,zaspane oczy,ociaganie sie,mruczenie… . Mam to za soba i niby jest ok tylko dlaczego usmiecham sie i mruze oczy kiedy czytam Wasze opisy,TAKIE opisy…
Dzięki:)) Czasem gdy sama poczytam co napisałam, dociera do mnie jak bardzo zmieniło się nasze życie od czasu gdy dzieci poszły do szkoły i przedszkola… Staliśmy sie rodzicami całą gębą: odrabianie lekcji, wożenie do szkoły, leczenie dzieci gdy zachorują.. jak te pszczółki kręcimy się wokół swojego ula, instynkt jest silniejszy niż cokolwiek innego. Miło jest czasem ulegac instynktowi, być w całości dla nich. Tym milej wyjechać potem na warsztaty i robić coś dla siebie,,, co i tak jest też dla nich. Naczynia połączone.. oto czym czasem jesteśmy.
-
Serwetkowy program szefa
Co i rusz ktoś narzeka, że mało czasu, że nagromadziło się tyle.., że święta tuz tuż a tu tyle niepozałatwianych spraw… Słysząc jęk.. budzi się we mnie współczucie i chęć udzielenia pomocy. Ale nie daj Boże -żadnej rady!! Zasadniczo pogarsza to sytuację, wiadomo – dawanie rady gdy ktoś chciał (choć nieświadomie) tylko pojęczeć, mija się z celem zasadniczo. Psuje relacje, bywa jeszcze gorzej.
Mój pierwszy szef był ekonomistą cybernetykiem, uczył ludzi przez wiele lat jak posługiwać się komputerem. Myślę że na ludziach znał się jeszcze lepiej niż na komputerach, choć w obu przypadkach stosował swoje własne, rysowane mi najczęściej na serwetkach w restauracjach, schematy-programy rozwiązań. Połączone wektorami strzałkami, kłębiły się w mojej torebce, pieczołowicie rozprostowywane i układane w stosiki gdy zostawalam sama w polskim przedstawicielstwie jego firmy.
Była tam także serwetka pt. ”człowiek jęczący” i tu cytuję: strzałka pt. ”narzeka”, od niej odchodzi strzałka pt. ”spójrz w oczy”, od niej odchodzą dwie strzałki. Pierwsza pt. ”czy chcesz sie wyżalić?”, druga pt. ”czy potrzebujesz pomocy?”. I dalej już adekwatnie do sytuacji.
Czasem brakuje mi tych serwetek..
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-05 10:29:26 · Wyświetl
Absolutna racja z tymi przeświatecznymi radami. Najlepsze wyjście z sytuacji: dać się wygadać i współczująco pokiwać głową.
Tak bardzo chciałabym zrobić taki graf mojemu mężowi , aby zrozumiał ,że bardzo potrzebuję pomocy .My kobiety musimy się wygadać , gdy jest nam źle a niestety faceci odbierają to jako marudzenie .Jeszcze gorzej jest jak chcemy spotkać się z przyjaciółką to tego już nie pojmują i pytają – Po co?
- Wczytaj więcej
Kosmos nas połączył! począwszy od dnia urodzin (bingo!) i dnia imieni (lekkie odchylenie 24h):)połaczył nas też wybór między kosmiczną imprezą a małym ”impreziątkiem” z kosmiczną energią wszechobecnej bliskości, miłości i zabawy. Fakt, nie jeździłam na łyżwach i nie piłam suszu, ale…nie bądźmy aż tak bardzo drobiazgowi!:) ściskam serdecznie – Siostra Kosmitka – do zobaczenia za rok na balu!
Kosmiczne buziaki.
Sztuka Dobrego Wyboru!
Dziękuję za buziaki, pozdrowienia, wpisy
) Tak naprawdę jesteśmy bliżej niż mśllimy
Ja jestem z wami w kosmicznej przestrzeni i nic tego nie zmieni.Nocami kumam się z bobrami i chodzimy parami.A nad ranem płaczę rzewną rosą tylko nie wiem po co.Jednakże gdy Biali są cali czarno mi się nie robi.
No, ten nastrój mnie osłabił, dodam więc od siebie też garstkę dobrego słowa dla Białych. Jakieś 100 lat temu miałam okazję zetknąć sie z szanownym królestwem ( pamietacie snopki z gałęzi do jakiegoś zdjęcia, pewnie nie) Od tamtej pory bacznie obserwuję białą drogę w kosmosie i jestem z Was dumna. Takie ładne, takie konsekwentne i takie smakowite życie…