Food&wood. Blog Doroty i Bogdana Biały
-
Serwetkowy program szefa
Co i rusz ktoś narzeka, że mało czasu, że nagromadziło się tyle.., że święta tuz tuż a tu tyle niepozałatwianych spraw… Słysząc jęk.. budzi się we mnie współczucie i chęć udzielenia pomocy. Ale nie daj Boże -żadnej rady!! Zasadniczo pogarsza to sytuację, wiadomo – dawanie rady gdy ktoś chciał (choć nieświadomie) tylko pojęczeć, mija się z celem zasadniczo. Psuje relacje, bywa jeszcze gorzej.
Mój pierwszy szef był ekonomistą cybernetykiem, uczył ludzi przez wiele lat jak posługiwać się komputerem. Myślę że na ludziach znał się jeszcze lepiej niż na komputerach, choć w obu przypadkach stosował swoje własne, rysowane mi najczęściej na serwetkach w restauracjach, schematy-programy rozwiązań. Połączone wektorami strzałkami, kłębiły się w mojej torebce, pieczołowicie rozprostowywane i układane w stosiki gdy zostawalam sama w polskim przedstawicielstwie jego firmy.
Była tam także serwetka pt. ”człowiek jęczący” i tu cytuję: strzałka pt. ”narzeka”, od niej odchodzi strzałka pt. ”spójrz w oczy”, od niej odchodzą dwie strzałki. Pierwsza pt. ”czy chcesz sie wyżalić?”, druga pt. ”czy potrzebujesz pomocy?”. I dalej już adekwatnie do sytuacji.
Czasem brakuje mi tych serwetek..
Użytkownik Dorota i Bogdan Biały zaktualizował swój stan: 2011-12-05 10:29:26 · Wyświetl
Absolutna racja z tymi przeświatecznymi radami. Najlepsze wyjście z sytuacji: dać się wygadać i współczująco pokiwać głową.
Tak bardzo chciałabym zrobić taki graf mojemu mężowi , aby zrozumiał ,że bardzo potrzebuję pomocy .My kobiety musimy się wygadać , gdy jest nam źle a niestety faceci odbierają to jako marudzenie .Jeszcze gorzej jest jak chcemy spotkać się z przyjaciółką to tego już nie pojmują i pytają – Po co?