Ciut jeszcze pijana
-
Nie każ się kochać miłością chwil
***
Dobranoc,
jutro nauczę się kochać cię na zawsze.
Nie przyrzeknę ci wierności
w białej sukni przed ołtarzem,
lecz dam inną obietnicę,
którą przypieczętujesz dotykiem.Jutro – już jutro – jeszcze nie dziś,
nie każ się kochać miłością chwil.Dobranoc,
w sennym widzie znajdziesz spokój
od zgryzoty i słodyczy,
stając się jak dziecko i wszystkim,
i niczym.Jutro – już jutro – jeszcze nie dziś,
nie każ się kochać miłością chwil.Dobranoc,
tak się żegnam tylko na wypadek,
gdyby jutro nie zastało nas już razem.
Noc jest długa, pełna cienia,
a mnie kuszą jej ramiona –
słodycz ust i pętla nieba.Jutro – już jutro – jeszcze nie dziś,
nie każ się kochać miłością chwil.Dobranoc,
jeszcze nie świtało,
a ja czuję twoje światło –
piecze usta, tli się w sercu,
pali skórę, pełznie w dół…Jutro – już jutro – jeszcze nie dziś,
nie każ się kochać miłością chwil.Dobranoc,
to już ostatnie!
Zmęczone, drżące, wyczerpaneniewysłuchane.
Coś na kształt piosenki, niestety bez melodii, bo moje umiejętności w tym kierunku sprowadzają się do zaśpiewania kilku dźwięków w miarę czysto i zagrania kilku akordów na gitarze
-
Dziękuję za ciepłe komentarze
Toć ja za cienka jeszcze jestem, ale wydanie czegokolwiek, kiedykolwiek gdzieś tam mi się marzy. Pozdrowienia serdeczne
-
Mięsna dusza
***
Gatunek mięsa: człowiek
Skład: jedna dusza, jedno serce i sumienie,
trochę kości, flaków, skóra
z zastrzeżeniem producenta
o śladowej ilości uczuć.Tuż po urodzeniu jest najświeższe
dusza czysta, serce puste,
białe jak śnieg sumienie.Potem czeka je obróbka:
mama, tata,
szkoła, praca,
choroba, miłość, zdrada.Ale to mięso wciąż zgrabnie chodzi:
piękne skóry, młode kości
i zdrowe wnętrzności
noszą w sobie zgniłe dusze.no i usiadłam z wrażenia
Jakie to wyraziste i piękne mimo niekoniecznie-ładnych słów!
krótko_boleśnie_prawdziwe
A ja myślę,że ty studentko polonistyki -o ile się nie mylę-powinnaś pomyśleć o wydaniu swoich wierszy,masz talent dziewczyno.
Dosadne! Podoba mi się, szczególnie ostatnia zwrotka.
Dobre!! Takie trochę gorzkie i dosadne, wypełnione uczuciami.
Dziękuję za ciepłe komentarze
Toć ja za cienka jeszcze jestem, ale wydanie czegokolwiek, kiedykolwiek gdzieś tam mi się marzy. Pozdrowienia serdeczne
-
Flaubert umarł na literaturę
***
Piszą, że Flaubert umarł na literaturę.
Nadmierna pisanina rozpaliła go do białości,
spijając cenne życiowe soki.
Zazwyczaj unikał chorób,
ale ta kochanka pochłonęła go do reszty,
nie podając przewrotnie swojej ceny.
Zamknęła mu życie na klucz,
szepcząc namiętnie do ucha: twórz!
I zeszło się Flaubertowi,
w pisarskich konwulsjach, z tego świata.
A piękna Madame Bovary
po raz kolejny popełnia samobójstwo
z żalu za kochankiem, który ją stworzył
i opuścił,
każąc na zmianę kochać i umierać
dla coraz bardziej znudzonych czytelników. -
Egipska mantra
Dawno tu już nic nie było, więc takie małe wierszydło wrzucam:
***
Za dużo siebie przed sobą odkryłam,
to niebezpieczne.
Niechciane myśli wylatują ustami,
wyłażą spod pióra i przyznam się szczerze,
że coraz częściej myślę o morderstwie.Myśli zabite chowałabym w szafie,
jak w sarkofagu.
Zabalsamowane karmiłabym czasem,
kawałkiem mózgu i serca,
okadzając wonnościami.Wyschniętą na wiór duszę rzuciłabym w kąt
kłębom kurzu na pożarcie.
Pusta w środku powtarzałabym jak egipską mantrę:
Jestem czysty, jestem czysta, jestem czyste… -
życie ma wielkie oczy
***
Życie ma tylko wielkie oczy – jak strach.
Idę o zakład, że przeżyję siebie samą
choćby o te dwadzieścia lat.Sporą garść chudych dni wydam dziś,
(cierpiąc do końca miesiąca).
Zaciągnę kredyt w banku nowych żyć.
(- Proszę pani, nowych brak!
Ale kilka używanych mam w sam raz).Życie ma tylko wielkie oczy – jak strach.
Idę o zakład, że przeżyję siebie samą
choćby o te dziesięć…Nieroztropnie roztrwonię kilka lat,
a potem zacznę je pieścić
jak najcenniejszy skarb.Życie ma tylko wielkie oczy – jak strach.
Idę o zakład, że przeżyję siebie samą
choćby o te… -
Plecy
***
Do tych ludzi, co szli przede mną
zawsze miałam daleko.
Głowy trzymali w chmurach,
zamiast twarzy nosząc plecy
(zawsze podziwiałam te plecy – silne i drogie,
ładne, znane i modne).
Raz przez przypadek wpadłam im pod nogi,
upadłam klękając na jedno kolano.
I głowę pochyliłam pod ciężarem czyjegoś barku
i doczekałam się popiołu ze świętych niedopałków.Płaszcz mi przydeptali, przybili do ziemi
butami jak gwoździami. -
wszystko inne musi być
***
Obudziłam się złakniona
nowych wrażeń,
przeobrażeń,
czułych gestów, wielkich słów,
łatwych dróg i nowych nóg.
Wszystko inne musi być!
Inna kawa, inny dom, inny klimat, nowy port…
Bezpieczna przystań naszych snów,
głupiutkich marzeń barwny duch.
Wszystko inne musi być!
Inna ja i inny ty.
Bo to stare, gorzkie byle nic
znaczy wciąż uparcie: my
-
W Gdańsku za to okropnie wieje, ale temperatura prawie, że wiosenna była cały dzień
jeszcze trochę, jeszcze trochę do lata…:>
-
tak mi się śnił ten brzask...
***
Wyśniłam nocą letni brzask,
na wysokich, milczących szczytach Tatr.
Z przełęczy grała cicha pieśń
sierpniowych, żółtych, miękkich traw.
W potokach lśniło płynne złoto -
najsłodszy skarb złaknionych warg.
A pod stopami chrzęścił czas,
nadając rytm przyszłych lat.
W wilgotne usta wdarł się wiatr,
całując oczy, piersi, twarz.
I znikły myśli, słowa, kształty, blask!
W pustej duszy został tylko halny wiatr.
znalzłam wiersz na dobranoc, a noc u mnie ma być śnieżna, puchowa, skrzypiąca, iście zimowa – w takie noce najlepiej spacerować wśród sierpniowych, żółtych, miękkich traw – dziękuje ell_
aktualizacja zwierciadlanej pogodynki: całą noc padały deszcze przedwiośnia, teraz też wilgoci w powietrzu 99% – pozdrawiam
W Gdańsku za to okropnie wieje, ale temperatura prawie, że wiosenna była cały dzień
jeszcze trochę, jeszcze trochę do lata…:>
-
A może
ci wszyscy ludzie są tak samo samotni na różnych piętrach jednego motelu?
(Obrazy autorstwa Edwarda Hoppera)
-
Rozumiem doskonale. Bardzo lubię chodzić do kościoła, potrzebuję tego co niedzielnego rytuału i choć kazanie księdza, zaledwie kilka lat starszego ode mnie, czasem mnie irytuje, a podczas modlitwy myśli czasem uciekają do domu, niedzielnego obiadku lub sobotniej imprezy, nie czuję, żeby był to czas zmarnowany. Znalazłam tam moją przestrzeń sacrum.
-
z przyjemnością posłuchałam i pośpiewałam (wyjątkowo nieudolnie
)
-
”Nie jest niczym dziwnym stan nieokreślonego niepokoju, ponieważ nie jest też niczym prostym to, co uczyniło z nas ludzi.” Prawda, prawda, wszystko prawda.
-
Owoc dnia pracy w supermarkecie
***
Człowiek na usługach boga Konsumpcji
krząta się zawzięcie po centrach handlowych
kupując życie na kredyt – dziś korzystna promocja
krzyczą billboardy – złóż duszę w ofierze bogu
Mamony, a dom i samochód dostaniesz gratis!
Ludzie biegnący na promocje w religijnym szale,
modlący się nad stertą ubrań (WSZYSTKO minus 30%!)
patrzą podejrzliwie (choć chciwie) na wszystko,
co jest za darmo lub w promocyjnej cenie.
Spróbuję dla odmiany sprzedać się drogo,
to nikt nie będzie mnie podejrzewał o usterkę,
urwany guzik czy umierające serce.
-
A ja farbując ostatnio włosy na ciemne bordo, przyłapałam się na tym, że wierzę w to, że jak zmienię kolor tego, co mam na głowie, to zmieni się też trochę to, co mam we łbie.
-
Przechadzając się po empiku czy raczej częściej po bibliotece, odruchowo sięgam po grubsze książki, dają sobą jakąś obietnicę nasycenia
A każdy spacer pomiędzy półkami pełnymi książek w bibliotece UG przyprawia mnie o miły zawrót głowy.
-
Prośba o rozpatrzenie reklamacji
Szanowny Stwórco!
Z przykrością informuję, że człowiek płci żeńskiej (imię – Elżbieta, lat ziemskich 20, 162 centymetry wzrostu, ok. 55 kilogramów wagi), który został mi przydzielony, wymaga natychmiastowej naprawy. Już od dnia swoich narodzin, był krzykliwy i hałaśliwy. Prezentuje postawę wyłącznie roszczeniową, a im bardziej rośnie, tym więcej chce. Nie potrafi zachować milczenia w sytuacjach, które tego absolutnie wymagają (a ponadto często – zwykle w stanie upojenia alkoholowego – używa niecenzuralnych słów). O, a propos stanów nietrzeźwości, ostatnio coraz częściej katuje swoje ciało i umysł różnorakimi używkami. Z biegiem lat coraz więcej kłamie i próbuje wmówić sobie, że to dla jego dobra.
Obawiam się, że zniszczeniu uległ także ośrodek decyzyjny, wpływający bezpośrednio na podejmowane działania, ponieważ często są one całkowicie sprzeczne z poprzednimi deklaracjami lub w ogóle ze zdrowym rozsądkiem. Podejrzewam również zaburzenia równowagi emocjonalnej (rozumiem, że hormony i te sprawy, ale na Boga, w tym wypadku sprzeczność goni sprzeczność). Umysł jest obciążony ponad dozwoloną normę (sugeruję, że przydałoby się gruntowne czyszczenie i usuwanie zbędnych danych).
Zmuszony jestem także poinformować, że defekty rzeczonego osobnika sięgają również głębiej. Dusza ulega stopniowemu rdzewieniu, a w wielu miejscach pojawiają się wypustki! Jest to usterka wymagająca natychmiastowej naprawy, ponieważ doprowadzić może do samozniszczenia.
Mam nadzieję, że reklamacja zostanie rozpatrzona pozytywnie i wszystkie wymienione przeze mnie usterki zostaną naprawione. Gdyby taka możliwość nie wchodziła w grę, w osobnym arkuszu składam podanie o przydzielenie mi pod opiekę nowego modelu.
Z pieśnią na ustach i wiecznym uniżeniem –
Twój Anioł
-
bardzo dźwięcznie
-
Obrazek genialny, sęp – państwo, nosorożec – społeczeństwo
- Wczytaj więcej





”Piosenka serca bolącego” – tak prawdziwa. Niech znajdzie się ktoś, kto doda melodię
Buziaki moja zdolna duszo. Jam ci wierna i czekam na następne wątki.
Podziwiam.