Taka Ja.
-
Pogoda
…pod psem.
Leżę wygodnie w moim cieplutkim, przytulnym łóżeczku wsłuchując się w dolatujące do mnie dźwięki muzyki Gotye. ’Somebody that you used to know’ to już przecież szlagier. Wypaczony i wyzuty przez stacje radiowe, wyciśnięty jak cytryna w oczekiwaniu na kolejny singiel. Szkoda mi tego kawałka.
Spoglądanie przez okno nie pomaga mi wcale z powrotem do życia. Tajemnicą poliszynela jest, że w deszczowy, pochmurny dzień, moje lenistwo osiąga szczyt wysokości bliskiej samemu Mount Everestowi. Zjawiska meteorologiczne nie sprzyjają realizacji dzisiejszych powinności. Malkontencka ma natura właśnie się ujawnia. To już chyba przypadłość polskiego narodu.
Nie chcę być zamknięta w stereotypowej klatce, tak więc podnoszę swoje cztery litery i kończę tego posta, nie narzekam i idę przywitać nowy dzień wraz z jego kuzynostwem zwanym potocznie obowiązkami.
I co z tego że już prawie południe. Lepiej późno niż później.
Ciao
K.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2012-04-12 09:17:20 · Wyświetl
-
Insecure.
„Czekaj na właściwy moment, na tego mężczyznę, który sprawi, że twoje życie upije się miłością.”— Janusz Leon Wiśniewski , 188 Dni i nocy
Niepewność i żal z pewnością nie są symptomem tego momentu. Siedzę teraz, rozmyślam bezsensownie niczym naiwne dziecko i próbuję choć w pewnym stopniu sklarować moje uczucia z tekstem pisanym. Przypomina mi się film ”Kobiety pragną bardziej” , którego tytuł stał mi się obecnie bardzo bliski.
Jedna z postaci wypowiada słowa, które szczególnie utkwiły w mojej zmechaconej pamięci : ”Dlaczego kobiety do wszystkiego dopisują ideologię? Gdy mężczyzna mówi nie, ma na myśli NIE.” Przerażająca prawda kryje się w tych zdaniach.
Nie będę wypowiadać się w liczbie mnogiej, stwierdzenie MY – kobiety, byłoby nadużyciem, a osobiście wolę wierzyć, iż każda z nas pochodzi z edycji limitowanej. Tak więc JA, jestem niepoprawną romantyczką, łatwowierną duszą, z premedytacją katuję sama siebie, tym nieustannym rozmyślaniem, koncypowaniem casusu męskiej logiki. Stukam się w czoło i myślę ”kobieto, zmądrzej”. Daleka jednak jest droga do wprowadzenia tej doktryny w życie.
Jeśli ignoruje, ewidentnie mu nie zależy. Jeśli moje życie upija się niepewnością zamiast miłością, to nie jest ten mężczyzna. Zastanawiam się tylko, kiedy zrozumiem to definitywnie. Ja po prostu lubię katować się czekaniem.
Jednego jestem pewna. Nie będę niczyją zabawką. Nie dam się odstawić na półkę, by w odpowiedniej chwili powrócić do łask. Konieczność podjęcia decyzji wisi nade mną jak gradowa chmura. Tak ciężko tego dokonać gdy serce prawi jedno, a rozum drugie. Myślę sobie parafrazując tytuł wspomnianego obrazu, ”he is just not that into me, as i am into him”.
Lżej mi jakoś, a jednocześnie troszkę głupio. Czuję, że dla niektórych czytających tekst ten, może być zbiorem wyświechtanych frazesów rodem z taniego romansidła, czy bezmyślnym rozważaniem wątpliwego wierszoklety. Dla mnie jest nową formą ekspresji, nigdy jeszcze nie pisałam o uczuciach w ten sposób. Niejako obnażona, mimo wszystko nie żałuję, bo czuję jak kumulujące się we mnie od pewnego czasu emocje, znajdują ujście wraz z każdym kolejnym wydechem.
Czasem chwila refleksji okazuje się niezbędna. Miło jest przewietrzyć nieraz swoje myśli.
K.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2012-04-03 22:19:00 · Wyświetl
Dla mnie to przypomnienie, ze jestem taka sama… A wlasciwie mam nadzieje, ze BYLAM. Czy sie zmienilam – to okaze sie przy nastepnym zakochaniu… ’’Nie pozwol aby ktos stal sie twoim priorytetem, kiedy ty jestes dla niego tylko opcja’. (Never let someone be your priority when you arer just an option.) Powodzenia!
Świetne stwierdzenie powyżej, choć zainteresowanym tak trudno zazwyczaj to dostrzec.
Przecież piszesz przede wszystkim, dla siebie
-
Kult piękna.
Każdy z nas chciałby być piękny. Trochę to smutne, niestety właśnie tego oczekuje od nas współczesny świat. Nienaganna prezencja to już ponad połowa sukcesu zarówno w sferze prywatnej jak i zawodowej. ’Ładnym’ z pewnością jest łatwiej, tak mówią…
Wypaczenie tego przymiotnika troszkę mnie przeraża. Możesz być pozbawiony kilkudziesięciu tysięcy neuronów i kilku punktów IQ, ale twoja ładna twarz sprawia, że jesteś ’cool’. Blado wypadają dziś hasła o pięknie ukrytym we wnętrzu, pięknie naszej duszy. Ta część ludzkiej natury mało kogo zdaje się obchodzić. Dziewczyna ma być piękna, chłopak przystojny i kropka. Wkurza mnie to niemiłosiernie, bo nie trawię tego szufladkowania i bezsensownych podziałów. Piękny jest każdy z nas, a wartościowe osoby potrafią to dostrzec. Tylko umysłowi troglodyci będą oceniać książkę po okładce.
Dlatego gdy jeszcze raz usłyszę czy pomogę znaleźć ładną dziewczynę, dla kolegi – singla, najpierw oderwę mu głowę, po czym sama zemdleję z nadmiaru spożycia owego słowa.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2012-04-01 22:33:06 · Wyświetl
Żaden przesadny kult nic dobrego nie zdziałał.
Kultowo to czuć się pięknym. Są pięknie ludzie, którzy nie widzą swojego blasku i ci, którzy go hołdują po stokroć,. najważniejsze, to czuć umiar i wartość swoją, wtedy, żadna ”ładna” twarz nam niczego nie zabierze,pozdrawiam ahoj!
prawdziwie piękny jest ten kto piękno w sobie nosi
-
Noworoczne postanowienie.
Sen i ja.
Tajemnicą poliszynela jest, jaki perfidny ze mnie śpioch. Przy sprzyjających warunkach, tudzież wygodnym, cieplutkim łóżeczku, jestem w stanie spać bardzo, bardzo długo. Szczególnie ranna pobudka od zawsze nastręczała mi nie lada problemów.
W tym roku postanowiłam rozprawić się z moim toksycznym nawykiem i dzień zaczynać od 8 rano. Mam tu na myśli dni, w których spokojnie mogłabym nie opuszczać sypialni przed 10. Mimo iż nie jest ich wcale dużo- często już o 7 muszę być na nogach, to dobre postanowienie, które znacznie zwiększy moje niezaspokajane dzienne zapotrzebowanie na tak szybko upływający czas. Może z czasem ranna pobudka wejdzie mi w krew i skończy się odwieczny casus zasypiania (już widzę efekty).
Szczęśliwie się składa, że istnieje kawa i moja ukochana audycja radiowa- dzielne wspomagacze i katalizatory mojej nowej rutyny. Pozdrowienia dla Michała i Kuby, z których staram się brać przykład będąc w dobrej formie od ranna. Miło jest wiedzieć, że nie tylko ja już nie śpię, jakkolwiek egoistycznie by to nie brzmiało, ta świadomość naprawdę mi pomaga.
Słysząc dźwięk rannego budzika niczym zombie wędruję lunatycznym krokiem w stronę kuchni, byle szybciej zaspokoić kofeinowy głód. Potem już audycja, niebotyczny smak rozpuszczalnej kawy i przeglądanie stron internetowych. W międzyczasie przeglądanie planera, pakowanie torby i rozprawa śniadaniowa. Zjeść czy może jednak nie?
Gdy zostaje w domu staram się skorzystać z tej pierwszej opcji. Mogę bowiem poświęcić sporo czasu (proszę już plus) na przygotowanie pysznego majstersztyku.
Z kolei wychodząc marzę tylko o tym by założyć słuchawki i pozwolić muzyce dokończyć dzieła, w pozytywnym nastrajaniu na kolejny, długi, często naprawdę ciężki i intensywny dzień.
Dzięki wcześniejszym zabiegom moje nastawienie jest bardzo optymistyczne, co budzi zdziwienie u moich zaspanych znajomych. Zaziewani pytają dlaczego reprezentuję taką postawę, o tej porze. Nie pozostaje im nic innego jak tylko przeczytać ten post.
To właśnie nastawienie stanowi kluczowy element rannej pobudki. Z uśmiechem na twarzy cały dzień zdaje się być bardziej przystępny, ”do ogarnięcia”. Moje postanowienie już wydaje soczyste owoce, a przepis na poranek jest naprawdę genialny, umożliwiając mi wyzbycić się towarzyszącego od zawsze rannego rozdrażnienia.
Naprawdę lubię moją nowa rutynę. Poza tym, jak to mówią ”kto rano wstaje temu Pan Bóg daje”.
Trzymam się tego kurczowo
Ciao!
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2012-01-14 08:52:40 · Wyświetl
-
ależ oczywiście!
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2012-01-11 05:56:39 · Wyświetl
-
O Styczniu ów!
Przyszedłeś jak zawsze szybko i niespostrzeżenie niosąc ze sobą wizję 744 godzin niepewności i nadludzkiego wysiłku. Proszę, cię zlituj się nad ukorzoną obywatelką i dozwól mi dnia twego 31 powiedzieć, że byłeś owocny i wspaniałomyślny pozwalając mi z lekkim sercem dostąpić zaszczytu zrealizowania tego co konieczne. Obiecuję jednocześnie, że na twoje następne przyjście przygotuję się już solidnie.
Prosiła -
przerażona Kasia K.
Ahoj!
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2012-01-10 14:49:30 · Wyświetl
-
Widzę, iż pojawia się tu wrodzona chyba u Polaków natura malkontenta, niezrozumiały marazm i ten słynny już pociąg do patosu. Spuścić należy wreszcie powietrze z płuc, wrzucić na luz i brać przykład z innych. Prawda jest taka, że obywatele naszego kraju są zawsze przygnębieni, zdystansowani, bezsilni.. Spójrzmy na Brytyjczyków- pełni życia, otwarci, pomocni, wytwarzają cudowną aurę tworząc z deszczowej Anglii kraj słonecznych ludzi. U nas tak jakby ciągle padało..
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-12-17 12:35:26 · Wyświetl
-
Friday night.
Stało się to, na co czekam z obsesyjną niecierpliwością maniaka przez bite pięć dni. Nadeszło piękne, zniewalające piątkowe popołudnie. Nic nie relaksuje bardziej niż myśl o totalnej samowolce, spontanie i relaksie, który z całą pewnością mi się należy. Zanika wizja poganiającego biczyka nad głową, a jedyne na co mam ochotę to odprężający, oczyszczający sen.
Kocham spać. Przyznaję się bez bicia. Nie ma nic piękniejszego niż wtulenie się w mięciutką pościel, wyrzucenie problemów przez okno i totalny chillout w moim skromnym łożu. Popołudniowy sen pozwala mi naładować akumulator i przygotować organizm na wieczorne już atrakcje.Tak się złożyło, że ostatnio był to babski wieczór, który potrwał aż do rana, a jego efektem jest mój aktualny ból głowy i szum w uszach.
Martini, czysta, ciasto, wszelakiego typu przekąski i sześć kobietek- historia która z definicji nie mogła się szybko zakończyć. Mężczyzna nie jest w stanie zrozumieć, ile my- przedstawicielki płci pięknej, mamy informacji do przekazania. Jak wiele jest tematów, które potrzebują rozpatrzenia, o ilu osobach należy wspomnieć, by im coś wypomnieć itp. Casus ten pewnego razu przedstawił mój Pan Profesor obrazując rozmowę dwóch mężczyzn- podczas gdy jeden z nich mówi, drugi słucha czekając na swoją kolej. Skonfrontował to jednocześnie z konwersacją kobiet, które to mówią obie naraz. Skwitował to jednak krótko. Kobiety zajdą dalej bo więcej informacji zdążą wymienić w tym samym czasie.
Po owym konwencie odpoczywam do tej pory. Nie wiem kiedy uda mi się zwlec z łóżka i wykonać jakąkolwiek efektywną pracę. Nie żałuję jednak niczego i z niecierpliwością wypatruję na horyzoncie kolejnego piątku, zastanawiając się jakie opcje przyniesie ze sobą. Nawet jeśli miałoby być to popołudnie spędzone w domu, z gorącą herbatą i dobrą książką, to nadal jest na co czekać.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2011-12-17 12:15:09 · Wyświetl
-
’jeszcze dziesięć minut’ klasyka gatunku
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-12-11 12:24:03 · Wyświetl
-
Takie \"Tango.\"
Z perspektywy wolnego obserwatora wiele można dostrzec. Nie długi czas temu było mi dane odczuć to na własnej skórze.
Stojąc z ”boku” całego konformistycznego zjawiska odnajduję ścisłe powiązanie między personami o których piszę, a tymi które wykreował genialny Pan Mrożek. Codziennie mam szansę obserwować tango, które ma poniekąd charakter i chocholego tańca.
Widzę jak jedna osoba jest w stanie omamić całą grupę. Tańczą w rytm melodii, której autorem nie są oni sami, ale ktoś zgoła inny, przekonany o niepodważalności swych racji. Żal mi ich poniekąd. Ja jako jednostka dążąca całe życie do niezależności nie była bym w stanie podporządkować się ”Edkowi”. Moja intuicja każe mi w takich sytuacjach brać nogi za pas. Według teorii ewolucji nie używany organ powoli zanika, a jakoś zdążyłam zżyć się z moim mózgiem.
Za wszelką cenę nie chce popaść w to konformistyczne bagno napędzane przez jednostkę. Tylko oportuniści skorzystaliby z takiej okazji. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że ktokolwiek ma mi dyktować co robić, myśleć czy czuć (mam tu na myśli rewir szeroko pojmowanego życia osobistego, a Kodeks Prawny szanuję i respektuję). Prawdziwy szacunek jest nie wymuszony a zasłużony.
To całe spinanie się, schlebianie i fałszywe kadzenie jakoś mi nie leży. Możecie myśleć, że w tej sztuce ja gram Artura, choć osobiście mam nadzieję, że nie skończę tak jak on.
Walkę o moje ideały postanowiłam wygrać, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało. Nikt przecież nie mówił, że będzie łatwo.
„Jest tylko jedna zasada: nie krępować się i robić to, na co ma się ochotę. Każdy ma prawo do własnego szczęścia.”
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2011-12-10 15:51:31 · Wyświetl
-
Ja mam historię typu – w liceum zero ’byków’, a teraz zdarza mi się zastanawiać nad pisownią najprostszych wyrazów, zaćmienie jakieś. Głupieję z wiekiem nie ma co.
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-12-06 14:32:03 · Wyświetl
-
ME LIKE IT! - Bracia Klitschko.
Nie trzeba ich specjalnie przedstawiać. Kto nie słyszał o złotym rodzeństwie wagi ciężkiej ten ”trąba”.
Potrafię sobie wyobrazić pojawiający się w tej chwili na twarzy czytającego wyraz konsternacji i niedowierzania. ” Kobieta i boks!? Toż to oksymoron!” Być może. Jednak braci znam, lubię i szanuję.
Za całe ”zło” winić należy mojego tatę, który podarował mi niegdyś bokserskie rękawice ”made in London”,a co skłoniło mnie z kolei do obejrzenia walki Wladimira – tego młodszego- Klitschki. Boks szczególnie mnie nie fascynuje, ale jak można obojętnie przejść wokół owych Ukraińców!? Kto nadal nie rozumie moich wynurzeń powinien niezwłocznie obejrzeć film biograficzny opowiadający o tym, jak z okolic katastrofy Czarnobyla trafić na szczyt sportowej góry.
Lubię Klitschków za to, jak zrywają ze stereotypem sportowca mięśniaka- troglodyty pozbawionego mózgu i zdolności do konstruktywnego myślenia. Nie chwalą się tytułami magistra- choć z pewnością mogliby, mówią biegle w kilku językach, biorą udział w akcjach charytatywnych… Są świadomi swojej przeszłości i na jej podstawie próbują budować swoją teraźniejszość. Są ludźmi inteligentnymi, uroczymi i świadomymi tego, kim są. Dążą do perfekcji, unikając dróg na skróty. Dżentelmeni wagi ciężkiej. Myślę, że gdyby nie oni boks do tej pory byłby mi zupełnie obojętny.
Całkiem niedawno odbyła się walka Vitalija z naszym rodzimym Tomaszem Adamkiem. Kurtuazyjnie nie zamierzam wdawać się w szczegóły. Większość narodu polskiego wie, z jakim efektem się zakończyła. Znów zapomnieliśmy zmierzyć siły na zamiary. Nieobecność na tej walce wypominać sobie będę chyba już do końca życia! Przecież zaledwie tydzień później byłam we Wrocławiu, by przez jakiś czas tu pozostać. Ominął mnie trening otwarty, sama walka i cała ta atmosfera…
Jedyna rekompensata- przedstawiona na zdjęciu. Swego czasu pierwszy raz trzymałam ją w trzęsących się z radości dłoniach. Mała rzecz a cieszy, jak mówią.
PS: uwierzytelnieniem moich słów jest to, co działo się przed walką Klitschko -Haye. Jedni wolą okazać klasę, drudzy zupełny jej brak.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2011-12-02 18:41:51 · Wyświetl
-
dziękuję za ciepłe słowo. milo jest wiedzieć, że ktoś po drugiej stronie łącza czyta i potrafi zrozumieć … pozdrawiam!
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-12-02 18:08:34 · Wyświetl
-
Katarzyna K. i
Anna Janko są teraz przyjaciółmi 2011-12-01 09:35:44 · Wyświetl -
Mała Kasia w wielkim Mieście.
Pamiętam jak dziś to uczucie entuzjazmu, które towarzyszyło mojej przeprowadzce do ”wielkiego miasta”. Omamiona byłam wizjami nieskończonych możliwości, nowych miejsc, ludzi, czystej karty… ”Tabula rasa” jak stwierdził kiedyś bardzo mądry Pan.
Obecnie to olbrzymie niegdyś miasto, z każdym dniem staje się coraz mniejsze, ulice bardziej szare, życie monotonne, a atawistyczna zapyziałość poszczególnych jednostek coraz bardziej działa mi na nerwy. Ludzie zdają się dzielić tu na dwa głowne typy. Tych, którym to wielkie miasto dodaje polotu, niejednokrotnie przeradzającego się w arogancję, oraz tych mniej pewnych siebie zagubionych duszyczek próbujących w myśl ewolucyjnych teorii przystosować się i przetrwać najgorsze. Swoje prawdziwe oblicze odkładają na lepsze czasy.
W tłumie skrajnych osobowości ciężko znaleźć bratnią duszę. Uciekam więc do pisania jednocześnie nie zaprzestając poszukiwań. Najgorszy typ natury ludzkiej to ”wszechwiedzący mądrala”. Uczulenia dostaję gdy muszę cierpliwie (co moją mocną stroną nie jest) wysłuchiwać najlepszych i niezawodnych rad czy stuprocentowo pewnych racji, które już z samego założenia należeć zdają się do genialnych. Inne poglądy czy propozycje nie wchodzą w grę. Myślę, że u podnóża tej góry leży moja potrzeba niezależności, która ciągle daje o sobie znać. Kto z nas lubi być pouczany? Omijając z daleka typ mądrali reszta zdaje się być zdolna do akceptacji.
”Nie potrafisz żyć bez człowieka, który Cię lubi, dla którego jesteś wart wielu zachodów, który dzieli z Tobą radość i ból, w sercu którego masz zapewnione trwałe miejsce. Bez człowieka, któremu możesz zaufać; człowieka, który się o Ciebie troszczy, człowieka, u którego jesteś zawsze serdecznie witany.”
Phil Bosmans -
wiedział, że coś jest na rzeczy. Mądry facet.
Początkowo obce miasto staje się jednocześnie, z każdą chwilą bardziej moim, podobnie jak ludzie i nowa rutyna mojego nowego życia. Wszystko to przez wspomnienia które codziennie zostawiają znamię na początkowo niezapisanej ”tabuli rasie” wielkomiejskiego życia małej wciąż Kasi.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2011-11-30 20:05:08 · Wyświetl
Hmm.. Oswajanie nowego miejsca.. Dawno juz tego nie robilam, moze pora … Ciekawa obserwacja a propos tego, co miasto robi z ’nowymi’…
przechodzilam to samo, wybralam miasto duze, zagraniczne, wiec na pewno lepsze, prawda?
i roznych ludzi spotkalam… bratnie dusze na szczescie tez. po roku musialam oswoic jeszcze wieksze, jeszcze dalsze miasto, chocby na te 4 miesiace. i tez sie udalo. pamietaj, ze najwazniejsze, to znalezc miejsce dla siebie w samej sobie. i wydaje mi sie, ze zawsze pozostaniemy malutcy w tym swiecie, tlumie…
pozdrawiam cieplo. dziękuję za ciepłe słowo. milo jest wiedzieć, że ktoś po drugiej stronie łącza czyta i potrafi zrozumieć … pozdrawiam!
-
taką arogancką historię ma każdy właściciel
ja również, pozdrowienia dla PepeUżytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-11-29 19:37:20 · Wyświetl
-
Vincent dziękuje ślicznie i mrucząco pozdrawia
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-11-29 18:10:21 · Wyświetl
-
Vincent.
Kicia.
Idąc w ślady Pana Tomka , ja również postanowiłam pokazać światu mojego pupilka. Vincent, nazwany na cześć trenera Hiszpańskiej reprezentacji piłki nożnej (patrz mundial 2010) stał się mistrzem w uprawianiu zgoła odmiennej dyscypliny- spaniu na czas.
Użytkownik Katarzyna K. zaktualizował swój stan: 2011-11-29 12:41:53 · Wyświetl
-
Katarzyna K. i
Dorota i Bogdan Biały są teraz przyjaciółmi 2011-11-29 09:03:14 · Wyświetl -
kicia!
Użytkownik Katarzyna K. skomentował informację o aktywności: 2011-11-29 07:31:36 · Wyświetl
- Wczytaj więcej
-(600x450)-bpfbt.jpg)

Pogoda ma istotny wpływ, ja dostaje werwy jeśli tylko słońce wynurzy się za chmur, dzisiaj go brak więc kocyk też będzie najlepszym wyjściem