-
że DZIŚ najważniejesze jest,
że zupa z groszku pokrzepia i wywołuje uśmiech, zadowolenie
że długie rozpuszczone włosy zatrzymują wzrok
rozwiewane przez wiatr powodują uśmiech w oczach obcego
dziś idąc ulicą świadomość dnia, świadomość życia, świadomość wiosny! Wspaniałe jest to, gdy w obliczu wielkich problemów człowiek staje twarzą w twarz, gdy wydawać by się mogło że sami idioci dookoła, a jednak okazuje się , że jest obok ktoś kto jak tyczka podpiera Cię zupełnie nieświadomie, świadomość tego jest przepiękna!Dagmara dziękuję, u mnie bez zmian! Skołowaciała jestem tylko i zabiegana okropnie… wiosna narzuciła straszliwe tępo, sama nie wiem kiedy dni uciekają.
http://www.youtube.com/watch?v=SNuKDSF-alc (polecam!)
-
powiedziałby ktoś tajemniczy ogród! ale każdy tajemniczy ogród ma swój klucz
-
przeczytałam całą historię, jutro spotkanie
powodzenia zatem!
-
u mnie skończyło się na płaczu i zgrzytaniu zębów. Oddalamy się, przyjaźń się nie sprawdza. Ja żyję z dnia na dzień, on pędzi gdzieś obok, nie zatrzymując się już na kawę tak często jak dawniej. Dziś zastanawiam się, czy ta przyjaźń warta była tych zaburzeń z mojej strony, tej chwili słabości ’kropeki żalu’ której winna jestem ja, czuję się jej winna. lecz to wciąż za mało …
-
Święta, święta i po .. ? Ale ja nie o tym, chcę o upływie czasu. Niewiarygodne jest to, że dopiero co pisałam o płatkach śniegu, o klimacie bożonarodzeniowym o postanowieniu noworocznym co go brak. Pisałam o spotkaniu i telefonie od niego. Są sprawy które wydają mi się odległe jak Kenia, a są takie co bliskie jakby nigdy nie odstępowały ani na krok, jakby nie dzieliły nas godziny, dni , miesiące z nimi. Wciąż się dzieje, raz źle, raz gorzej, rzadko lepiej. Żyjemy tak w tym biegu pędząc i mając nadzieję , że pęd ten się opłaci. Ja osobiście wierzę że wielkie szczęście czeka mnie za rogiem. W obliczu codzienności, czy chleb z szynką czy z żółtym serem zdjeść, zdarza się zapominać o tym co tak nieosiągalne i co odległe, zdarza mi się szczęście mylić z tą chwilą radości gdy stwierdzam, że może warto jednak z dżemem zjeść i kawą popić, nie herbatą z cytryną jednak. Zdarza mi się wierzyć, że dzień w którym na studia się dostałam jest tym najważniejszym, że wspólny obiad z rodziną to coś wielkiego, że płatki śniegu, że ciepły letni deszcz, że pomruk pierwszej sierpniowej burzy … są w stanie zapełnić przestrzeń która wydaje się jak ”przedwojenna wanna”. Dzisiaj, kiedy już nie biegnę , kiedy zatrzymuję się by wypić łyk wody, odwiedzić kościół dawno nie odwiedzony, przejrzeć blogi dawno nie czytane, zastanowić się znów nad sobą. Dzisiaj tu i teraz, widzę że od Wigilii Bożego Narodzenia nie zmieniło się nic. Choć tamtego wieczoru , podobnie jak dziś, pełna nadziei do stołu siadałam, wierzyłam że coś się odmieni. Frustracja jednak wciąż jest obok, głaska mnie po ramieniu. Nieznośnie chichocze, ja nucę i staram się ją zagłuszać. Staram się wierzyć wciąż, że następny przystanek po łyk wody nie będzie już samotny, że ktoś trzymał mnie będzie za rękę. Ktoś kogo nie wypuszczę.
-
nie ma takiej potrzeby, ale w jaki inny sposób zdobyć wiadomości i wiedzę od specjalistów? poza tym w Polsce generalnie kładzie się nacisk na wykształcenie, dlatego bez ”papierka” ciężko zdziałać cokolwiek niestety…
-
od wczoraj studentka aranżacji wnętrz! udało się.
Projekt także ruszył z kopyta, będę informować na bieżąco!
Światełko w tunelu
Gorace gratulacje!!
Bravo!!Powodzenia!
Super!
hmmmm, nie wiem, co powiedzieć….
kolejny etap w rozwoju osobisto-zawodowym
– Pięknie –
– czyli rozumiem, że w Polsce trzeba ukończyć studia, aby móc profesjonalnie zajmować się aranżacją wnętrz (?)nie ma takiej potrzeby, ale w jaki inny sposób zdobyć wiadomości i wiedzę od specjalistów? poza tym w Polsce generalnie kładzie się nacisk na wykształcenie, dlatego bez ”papierka” ciężko zdziałać cokolwiek niestety…
Super, bardzo się cieszę, nie ma nic piękniejszego w życiu jak tworzenie:) Masz rację, że ”z papierkiem” nie jest łatwo, a bez niego ani rusz, choć i tak uważam, że najważniejsza jest w życiu Wizja i dążenie małymi krokami do zamierzonego celu. Trzymam kciuki!!!ahoj!
-
piątkowy wieczór, pierwszy tak ciepły tej wiosny. uff , można już pisać o wiośnie, to słowo samo w sobie już powoduje uśmiech i szybsze bicie serca. Wieczór chyba spodobał się wszystkim młodym ludziom, bo gwarnie wyszli ’na miasto’ wypić piwo w pierwszych wiosennych piwnych ogródkach. ja też postanowiłam im towarzyszyć, choć zazwyczaj tego nie robię, nie przepadam za tymi ”mordowniami” jak je zwykłeś nazywać. Długo nie rozmawialiśmy, dlatego też sms od Ciebie był zaskoczeniem, które to zaskoczenie wywołało ogromny uśmiech na twarzy i pokłady energii. ”pod pręgierzem za 10 min”. pobiegłam. z nogi na nogi , z nogi na nogę – obserwowałam tamtejszą atmosferę, ludzi którzy nie spieszyli się jak zwykle w tym miejscu, ich uśmiechnięte twarze, oraz bańki mydlane robione przez dwóch z przechodniów. z wrażenia nie zauważyłam Cię. ”haaalo M! tutaj jestem…” w tym momencie obróciłam się na pięcie i w jednej chwili na całym ciele miałam pokłady małych mróweczek, nazywanych ciarkami. Pięknie Ci było w tym świetle księżyca, zapachu piwa i hałasie piątkowej ulicy. pięknie Ci było w tej chwili, która mogłaby trwać wieczność. długi czas oczekiwania na tą chwilę wzmógł chyba zapotrzebowanie na Twoją osobę. lubię te chwile.
-
no być może, mój za kilka dni:) to prawda, prawdziwa i kipiąca energią!
-
chyba będziemy na tym samym koncercie:)
-
chyba będziemy na tym samym koncercie:)
-
czasami w głowie pustka a w płucach tchu brak, czasami nie można mówić, ani nucić, oddychać ciężko, ale to mija…
-
na co dzień słowa pozwalają opisywać wszystko, dają ukojenie, dziś brakuje nawet ich, dziś porzucam wszelki styl, wiosna traci smak, słońce nie grzeje. merytorycznie walczę sama ze sobą. to ta niedziela, której Ona już nie zapamięta, którą boleśnie przeżywają wszyscy, najbardziej bliscy. Ta niedziela, co przyniosła wielki ból, niemoc, co zabrała Ją. Nigdy już nie będzie śmiała się tam, gdzie robiła to do tej pory, już nigdy nie będzie jej tutaj. nigdy się nie obudzi. Ileż to życie jest warte? czy na pewno zachodu?
-
-
-
-
witamy w poznaniu
-
Poranek przyniósł ból głowy i czkawkę po wieczornej butelce wina. Tabletka popita szklanką wody dała ukojenie. Prysznic choć szybki,wyraźnie orzeźwiający. Droga do pracy długa i nużąca. Kawa kawowa, biała, gorzka. Dzień jak co dzień. Zwyczajny w swej niezwyczajności. Moje portfolio się nie spodobało ” pracę są depresyjne” – usłyszałam. Pierwsza na liście rezerwowych, mam czekać aż ktoś zrezygnuje ze swoich marzeń. Wymierzona we mnie pięść uderzyła z całą siłą, wcale się nie wahając. Koleżanka wpadła pod koła samochodu, karetka jechała do zgonu. Jest puls! W śpiączce od tygodnia. Jej ulubione cytaty ”Żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro, ale marzenia miej takie jakbyś miał żyć do końca świata.”, ”Jedna nadzieja daje więcej siły niż dziesięć wspomnień.” – nabrały śmiertelnie poważnego znaczenia.W autobusie podsłyszana rozmowa ’ponoć nie żyje od piątku’. Oj Wy idioci. ja idiotka.
”A po nocy przychodzi dzień”, ”Przypływ, odpływ”… A na trudny czas garść sił i strumień nadziei!
jako ”osoba co to ją Volkswagen nie pokonał” trzymam za Twą koleżankę całą garść, a nie tylko kciuki, jest szansa że będzie dobrze, spiączka może być farmakologiczna, by mózg się regenerował. optymizmu i wiaryh życzę
-
też przez chwilę leżałam pod churką, aaaah słońce przyjdź ! lato przyjdź !
-
Zawsze jechałam wcześnie rano, kiedy na dworze wydawała się jeszcze noc panować, wychodziłam z łóżka jedną nogą, długą niedbale wlokłam za sobą, podobnie jedno oko otwierając, przecierając drugie, jeszcze w lustrze swojego odbicia unikałam. Wychodziłam gdy ponownie ciemność panowała, gdy oczy znów zamykały się, powieki bezwiednie opadały ze zmęczenia już. Dziś było inaczej, udało się wyjść wcześniej, wyskoczyłam trochę jak ”Żydki” z kanału w filmie ”w ciemności”, ledwo na oczy widząc, porażona na wskroś przez słońce nie dowierzałam . w jednej chwili głupio się poczułam, słońce dawało pełną głębią swej czerwoności, na dworze ani oznak mrozu, a ja w swojej najgrubszej z grubych, puchowej kurcie, opatulona zgrabnie szalem po nos. ’rozchechłałam’ szal jak się dało, kurtkę rozpięłam delikatnie by wyglądało na wiosenny przekaz. I tak maszerowałam, a droga znów do mnie zaczęła przemawiać i tak mi się aż śpiewać zachciało, zachciało mi się być tam, na powietrzu, słuchać ćwierkotania wiosny, zapachu jej i tych bijących promieni słonecznych, zachciało mi się już zawsze tak wcześniej z pracy wychodzić, aby zdążyć złapać jak najwięcej z tych dobrodziejstw natury. uff zgubiłam zimę, przespałam ją zdaje się. wiele przespałam, chcę nadrobić.
też zdziwiłam się, że to już wiosna tuż tuż
http://www.youtube.com/watch?v=EI8lt9RDRLw Dziękować Bogu za Takie kobiety, troszkę mnie Tu nie było, ale nadrobię zaległości, powolutku nabieram siły na obecność w Zwierciadle, przesyłam ogrom prawdziwej radości, dobrych emocji i uścisków w tym szczególnym dniu, ahoj piękna Kobietko, ahoj, powiewie świeżości, ahoj!
- Wczytaj więcej

fajna ta Dagmara!