-
Życzę trwałej i silnej odporności na choroby i ludzką złośliwość. U mnie od kilku dni śpiewają słowik, wilga i cierniówka, a od dwóch tygodni dudek i kapturka. Z chwilę nie będzie ich widać spoza liści. Cieszę się na spotkanie z Pani nową książką, wiem, że jest niezwykła, szkoda, ze dopiero w czerwcu.
-
Teraz już gdy czytam ten blog, słyszę Pani głos. To szczęście i bogactwo żyć pośród rodziny poetów. Czytane fragnenty – próbki z książki – pokazują czułą wrażliwość, wierność przekazu, szczerość, prawdę. Jestem tam, w tym pociagu, po prostu. I przypominam w sobie smak własnych rozstań na dworcach.
-
-
Nie jesteśmy w stanie wziąć na siebie zbyt wielu emocji, więc chronimy tę nadwrażliwość, izolując się bardziej niz inni.
-
To jest poruszające głęboko i świetne opowiadanie. Napisane oszczędnym szkicowym stylem, który kocham u Czechowa.
-
Do Miriam Funny, która powiedziała: „Natura zwycięża kulturę, fizjologia zwycieża duchowość.Na szczęście przejściowo…”. Czyżbyś nie dostrzegał (dostrzegała), że kultura (co by nie kryło się pod tym pojęciem) jest zmienna w czasie i przestrzeni, nietrwała, więc przemijająca. Nie bierzmy jej do końca serio. Najważniejszy jest szacunek dla innych.
Do Brati, która napisała: „Swoją drogą, czy nie ma w tym wolności? Wolności od comiesięcznej rzeźni w majtkach? Od strachu przed niechcianą ciążą?” Zgoda, i jeszcze wolność od nękającej anemii, która wiele z nas dotyka, więc kompensata dość wymierna, choć niewystarczająca.
-
Tak, rozmowa o tym jest krępująca, szczególnie jeśli mąż spogląda mi przez ramię. Tak, wszystko co dotyczy klimakterium, ociera się o jakąś seksualność i to niepełnosprawną, jest więc tabu, nieczyste. Tak, to są wzorce kulturowe tworzone dla mężczyzn, którzy nie chcą słyszeć o tych nieinteresujących i niepotrzebnych sprawach.
Mnie w tej fazie życia wkurza nie tyle brak estetyki, co słabość kondycji i choróbska, a zdaje się, dotyczy to każdej z nas. Jednak mam głupie przekonanie, że są to problemy przemijające. Właściwie nie czuję potrzeby rozmawiać o tym z nikim oprócz lekarzy i osób, które również tego doświadczają. Najbardziej interesujące są więc szczere rozmowy z kobietami lekarzami po 50-tce
-
Czekam na książkę i .. na spotkanie autorskie z książką! Ja na sen piję ziółka i czerwone wytrawne wino.
-
Czytałam z szerokim uśmiechem, aż ciepło się zrobiło w sercu, tyle w tym tekście radości. Mnie TERAZ dopada też zawsze nocą, gdy nie mogę spać. Coś w tym jest. I też wtedy robię w okamgnieniu inwentaryzację, bilans i rachunek zysków i strat życiowych, zadziwiam się, że jestem człowiekiem płci żeńskiej tu i teraz. Samoświadome TERAZ, jak iluminacja.
-
Wszyscy chcemy być kochani takimi, jacy naprawdę jesteśmy. Jednak wciąż dekorujemy się, ulepszamy, przebieramy, młodsi prostują zęby, odchudzają się, starsi farbują włosy. My kobiety jesteśmy łase na pochwały.
Dziś w kawiarni (rzadka dla mnie okazja bywania) usiadły dwie kobiety jedna miała ok. 80 lat, druga ok.90. W starych futrach i kapeluszach, których nie zdjęły. Starsza błyskała figlarnie czarnymi oczami, trzymając małą filiżankę z kawą w pomarszczonej dłoni z palcami powykrzywianymi starością i z pięknie pomalowanymi długimi paznokciami. Widać było, że lubi celebrować takie chwile. Ja też lubię piękno.
-
Wiersze z szuflady mogą być bardzo interesujące… Uwielbiam poezję Anny Janko z lat 80-tych
Dziękuję , Iriszko, za dobre słowa. Cenię sobie własne 50+. Z natury jestem optymistką, a to o czym napisałam to raczej odkrycie tajemnicy natury i moje zdziwienie.
-
A ze mnie wystarzało się takie coś, że w pewnych obszarach osobowości nie mam ciągłości, jakby wspomnienia dotyczyły innej osoby. Czasem też myślę, że natura nie przewidziała, że będziemy żyć dłużej niż 40 lat. Bo 40 lat to akurat tyle, aby doświadczyć i umrzeć w przekonaniu, że miłość jest jedyna i dozgonna, że „poglądów nie zmienia się jak rękawiczki” itp.
-
Zabawa w zemstę. Terapia. Teraz więc wiemy, jak okrutny to był wiersz, bezlitosny.
-
Są i tacy poeci, którzy nawet wiersze piszą męską prozą. A u Pani – odwrotnie
. Niby proza, a poezja. Życzę dużych zasobów zdrowia…
-
tyle stymulujących twórczo przygód i to niezawodnie dzięki PKP
!
-
Śmierć będzie dobra, jeśli przyjdzie o właściwej porze. Kiedy? Może wtedy, gdy już nasycimy się życiem. Ale dziś żyjemy. Żyjmy. Syćmy się życiem. Wszystko, czego nam potrzeba, jest w naszym zasięgu. I także Święty Spokój
-
Jak dobrze, to dla mnie najlepsza wiadomość dnia!
-
Powrót do aktywności tutaj to już prawie powracanie do zdrowia
Twórczość z kolei to najlepszy sposób na rehabilitację zdrowotną, w moim przypadku przynajmniej tak jest. Choćby to było gotowanie kapusty
Czasami jest bardzo trudno się pozbierać. Zdrowia..
-
1) Wygląda na to, że wzrosła Pani wrażliwość/zmalała odporność na złe informacje, więc należy ich unikać, jak wyziębienia (filtrować, ekranizować, odłożyć na później, później przetrenować je), a teraz siebie chronić,
2) Te same nieprzyjemne dziś informacje odczytane w innych okolicznościach mogą zabrzmieć zadziwiająco odmiennie, a nawet przyjemniej,
3) Rozmaitość ludzkich sądów, odmienność osobowości, którym często towarzyszy zmiana poglądów w czasie – to nasze i innych prawo (nie daję jednak nikomu prawa do złośliwości!),
4) Po roku znów odsłuchałam (w samochodowym odtwarzaczu) „Dziewczynkę z zapałkami”, z ochotą, ciekawością, inaczej niż poprzednio, i po raz chyba piąty.
Pozdrawiam ciepło
-
Może sprawię sobie też taką magiczną szafę? Przydałaby się, oj, przydała..
- Wczytaj więcej