Częste mycie skraca życie?

fot.123rf

Jeszcze sto lat temu kąpiel należała raczej do egzotycznych nawyków.
Dziś bierzemy prysznic dwa albo trzy razy dziennie. Jesteśmy więc czyści i pachnący, ale czy zdrowsi?

Epidemiolodzy do znudzenia podkreślają, jak ważne jest częste mycie rąk. Kontakt z wodą i mydłem może uchronić bowiem przed inwazją chorobotwórczych mikrobów. – Kiedy wszyscy dookoła kichają i kaszlą, wirusy mają czas żniw – mówi Magdalena Rybner, specjalista medycyny rodzinnej. – Ale żeby mikrob dotarł w gościnne progi naszego organizmu, musi dostać się na błony śluzowe. Okazuje się, że pomagamy mu w tym sami: zainfekowaną wirusami dłonią potrzemy oko, włożymy coś do ust lub dotkniemy nosa i voilà! – zaczyna się wirusowy szturm.

reklama

Nie szkodzi, że nie dotykaliśmy bezpośrednio nikogo chorego – zainfekowana osoba sama rozprzestrzeniła już wirusy w naszym otoczeniu. Gdzie na przykład? Nie trzeba szukać daleko: badacze z University of Arizona stwierdzili, że na rączkach wózków w supermarketach znajduje się więcej bakterii niż w toalecie. Znaleźli także odpowiedzialne za infekcje nosa wirusy na powierzchni 63 proc. urządzeń będących na wyposażeniu siłowni i sal do fitnessu. „Journal of Medical Virology” donosi z kolei, że wirusy przeziębienia i grypy mogą przetrwać do 18 godzin na twardych powierzchniach – takich jak… menu w restauracji! Karta dań codziennie przechodzi przez tysiące rąk – ale raczej nie ma zwyczaju jej dezynfekcji. W pracy wirusy czają się na klamkach u drzwi, klawiaturach komputerów, słuchawkach telefonów, guzikach w windzie czy poręczach schodów. Wspomniani już badacze z University of Arizona zrobili pewien eksperyment: umieścili na klamce jednych, choć dość często używanych drzwi pewien nieszkodliwy, ale charakterystyczny wirus. Okazało się, że w ciągu dosłownie kilku godzin można go było znaleźć na włącznikach świateł, biurkach, kubkach do kawy, innych klamkach itp. Straszne, prawda?! Na szczęście badanie pokazało również, że jeśli choć połowa uczestników myła często dłonie albo używała specjalnych żeli (lub chusteczek) dezynfekujących do rąk, rozprzestrzenianie się wirusa spadało o ponad 90 proc.!

– Światowa Organizacja Zdrowia nie na darmo podkreśla, że odpowiednia higiena rąk może zredukować ryzyko zakażenia różnymi typami mikrobów o połowę – podkreśla doktor Rybner.

Ważne mycie dłoni

Nawyk mycia dłoni nie jest jednak wcale tak rozpowszechniony, jak by się mogło wydawać. Statystyki zaskakują: aż 30 proc. przepytanych osób przyznało, że zdarza się im zapomnieć o myciu rąk po opuszczeniu toalety – a kolejne 60 proc., że często po prostu spłukują dłonie wodą, bez użycia środka myjącego. – Sama woda to za mało – uważa Magdalena Rybner. – Mydło jest konieczne. Trzeba też myć dłonie odpowiednio długo.

Pamiętacie Borisa, bohatera Allenowskiego filmu „Co nas kręci, co nas podnieca”? Kiedy mył dłonie, śpiewał trzy razy „Happy birthday!”. Otoczenie śmiało się, biorąc go za nieszkodliwego wariata, ale Boris miał rację! – Powinniśmy myć dłonie przynajmniej przez 20 (a nawet 30) sekund, by naprawdę skutecznie zmyć bakterie i wirusy – podkreśla doktor Rybner. Tyle mniej więcej trwa właśnie odśpiewanie 2–3 kolejek „Happy birthday!”. Aby mycie rąk było naprawdę myciem, trzeba też użyć odpowiedniej ilości wody: jeśli jest jej za mało, nie wyprodukujemy z mydła odpowiednio dużo piany. Nieważne, czy będzie ciepła, czy zimna – sprawdzą się obie, jeśli obficie namydlimy dłonie.

– Myjąc ręce, pamiętajmy o przestrzeniach między palcami – przypomina Magdalena Rybner. – I dokładnie wytrzyjmy je po umyciu. Mokre lub wilgotne dłonie łatwiej przenoszą patogeny.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »