Czy możesz zostać dawcą szpiku?

fot.123rf

Białaczka jeszcze do niedawna była chorobą nieuleczalną. Początkowo próby wymiany szpiku kostnego kończyły się niepowodzeniem, bo nie wiedziano, jak ważny jest dobór dawcy. Dziś bez problemu można się zgłosić do rejestru i być może uratować komuś życie.
Nie każdy może dać szpik chorej osobie. Dawca musi być „genetycznym bliźniakiem” chorego. To zdarza się niesłychanie rzadko. Początkowo dawców szuka się w obrębie rodziny, głównie rodzeństwa, ale tyko ok. 25 proc. szczęściarzy tak łatwo znajduje dawcę. Reszta jest zdana na rejestry dawców niespokrewnionych. Szansa, że gdzieś w świecie żyje „genetyczny bliźniak”, wynosi mniej więcej 1 do 20 tysięcy zarejestrowanych osób. Szacuje się, że geny, które muszą się zgadzać, występują w ok. 5 miliardach kombinacji! – Na szczęście nie wszystkie ich składowe są jednakowo ważne – podkreśla hematolog, prof. dr hab. n. med. Aleksander Skotnicki. – Wystarczy, jeśli zgadzają się najważniejsze – wtedy przeszczep ma szansę się udać.

reklama

Badanie potencjalnego dawcy jest łatwe i szybkie: polega na pobraniu materiału do badania genetycznego z wewnętrznej strony policzka (za pomocą patyczków z wacikiem). Zarejestrować się można podczas organizowanych w tym celu akcji lub przez Internet (np. na stronie www.zostandawca.pl czy www.dkms.pl – zestaw do badania zostanie przysłany pocztą). Nic za to nie płacimy. Uzyskane w ten sposób o naszych genach i antygenach dane zostaną zapisane w elektronicznej bazie Rejestru Dawców i jeśli kiedyś ktoś będzie nas potrzebował, zostaniemy o tym poinformowani. – Wystarczy się zarejestrować w jednym dowolnym rejestrze – mówi prof. Skotnicki. – Wszystkie bazy mają zasięg ogólnoświatowy.

Jeśli nasz szpik okaże się potrzebny, może zostać pobrany na dwa sposoby. Dla dawcy zabieg jest bezpieczny i bezbolesny: z jednego łokciowego zgięcia ramienia pobiera się krew, która wraca do wkłucia w drugim zgięciu. Po drodze przechodzi przez maszynę, która wyłapuje komórki macierzyste. Zabieg trwa 4–5 godzin i czasem trzeba go powtórzyć, by zebrać odpowiednią ilość materiału do przeszczepu. Zanim jednak do tego dojdzie, zostaniemy poddani pięciodniowej kuracji czynnikiem wzrostu G-CSF – ma on pobudzić organizm do produkcji komórek macierzystych szpiku. Podanie czynnika wzrostu niekiedy powoduje objawy grypopodobne, przez jakiś czas po zabiegu możemy mieć też nieco niższą krzepliwość krwi – ale to koniec komplikacji. – Szpik podlega ciągłej regeneracji, więc oddając go, nic nie tracimy – podkreśla prof. Skotnicki. I od razu po pobraniu możemy iść do domu.

Druga metoda jest nieco bardziej inwazyjna: obejmuje pobranie szpiku z talerza kości biodrowej. Za pomocą igły pobiera się ok. 1000 ml szpiku wraz z krwią. Trzeba wprowadzić dawcę w pełną narkozę. Zabieg trwa około godziny, ale ze szpitala wypuszczą nas dopiero następnego dnia. Możemy mieć po narkozie bóle głowy i mdłości, może nas też boleć miejsce po wkłuciu. Czasem zdarza się przejściowa gorączka – wszystkie objawy jednak szybko mijają i są niegroźne. Po mniej więcej dwóch tygodniach szpik się zregeneruje.

Cała procedura jest anonimowa. Jeśli jednak obie strony bardzo tego zapragną, zostaną skontaktowane ze sobą.

Ekspert Aleksander Skotnicki prof. dr hab. n. med., hematolog, kierownik Kliniki Hematologii Collegium Medicum UJ.

Najlepszy dawca to człowiek młody i zdrowy. Idealny wiek to 18–50 lat. Nie może chorować na nowotwory, choroby hematologiczne, choroby immunologiczne, cukrzycę, padaczkę, łuszczycę, kiłę, chorobę Creutzfeldta-Jacoba, demencję, chorobę zwyrodnieniową czy neurologiczną ani żadną inną chorobę przewlekłą bądź nawracającą. Nie może być też nosicielem wirusa HIV, HBS, HCV (żółtaczki typu B i C). Zarejestruj się już dziś na www.dkms.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »