Czym zastąpić białą mąkę, cukier i sól?

123rf.com

Biała mąka, biały cukier, biała sól – produkty niechlubnie nazywane „białą śmiercią”. Bezwartościowe i niezdrowe. Dietetycy radzą wykluczyć je z codziennego jadłospisu. Tylko jak ukoić żal za tortem bezowym z kremem? Jest na to sposób!
„Mój brzuch to nie śmietnik, a świątynia”– to zdanie zachwyca swą prostotą i mocą przekazu, uzmysławia, z jaką postawą wiąże się filozofia świadomego odżywiania. Podczas gdy – poniekąd słusznie – przykładamy dużą wagę do takich czynników, jak liczba kalorii spożywanych produktów czy indeks masy naszego ciała (tzw. BMI), warto by było jeszcze odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: Czy to, co jem, służy mojemu zdrowiu? Czy po posiłku mam energię do działania i pozytywne nastawienie do życia? Czy moja skóra wygląda lepiej? Czy bez problemu utrzymuję stałą wagę? To wszystko zapewnić nam może pożywienie, jednak tylko wtedy, jeśli będziemy starannie dobierać jego składniki.

reklama

No dobrze, składniki to jedno, a nawyki – drugie. Za ich czasem bezrefleksyjne stosowanie możemy obwinić kubki smakowe i przyzwyczajenie do kuchni naszych babć i mam. Pierogi, makarony, naleśniki, sernik i szarlotka, ciastka… Kto ich nie lubi? Ale naleśniki sprzed 20 lat i naleśniki dzisiaj to nie to samo. Choć pozornie przepis się nie zmienił, to jakość produktów już tak.

Era ulepszaczy

Białą mąką ludzie się żywią od tysiącleci i nagle okazuje się, że jest zła? Tak, bo dawniej zboża uprawiane były naturalnie, bez nawozów i ulepszaczy gwarantujących większe zbiory, a co za tym idzie – większy zysk producentów. Gleba nawożona była kompostem lub obornikiem, a zwierzęta karmiono tym, co na tej ziemi wyrosło, a nie gotowymi paszami. Czy ktoś się przejmował indeksem glikemicznym? Albo liczbą kalorii w maśle? Nie, to było proste, zdrowe jedzenie.

Taki chleb pieczony przez moją babcię, choć z białej mąki – czasem na zakwasie, a czasem na drożdżach – był zdrowy. Co więcej, stanowił podstawę żywienia. Solą konserwowano wyroby mięsne, kiszono warzywa. Cukru nikt sobie nie żałował, ale nie był to biały, krystaliczny proszek, jaki dzisiaj stoi na sklepowych półkach. Jakim cudem to wszystko przemieniło się w białą truciznę? Odpowiedź jest prosta: winna jest produkcja żywności na masową skalę. Efekt? Zamiast zdrowej, odkarmionej populacji, mamy miliony osób z szeregiem chorób cywilizacyjnych i coraz śmielsze i donośniejsze głosy dietetyków i lekarzy, że cukrzyca, choroby układu krwionośnego, nadwaga i otyłość, a także nowotwory to konsekwencja naszego przemysłowego sposobu odżywiania. Wśród winowajców wymienia się coraz częściej trzech antybohaterów: przetworzoną mąkę, sól i cukier.

Biała mąko, pas!

Do pszennego pieczywa jesteśmy przyzwyczajani całymi latami, dlatego nawet przekonani o zdrowych właściwościach tego ciemnego, np. żytniego, z trudem się na nie przestawiamy. Nie smakuje nam, po prostu. Ponadto wszystko wokół jest z pszennej mąki – makarony, naleśniki, pierogi… Tymczasem Michał Tombak, biolog i biochemik, w książce „Jak żyć długo i zdrowo” pozbawia nas złudzeń – w dawnej mące, pochodzącej ze zmielonych ziaren, nieprzetworzonej, czyli nieoczyszczonej – jak się to teraz robi – z otoczki biologicznej, znajdowały się witaminy z grupy B, PP, F, substancje mineralne i fermenty. Resztę, 85 proc., stanowiła skrobia. Mąka, którą kupujemy w sklepie, i ta używana np. w restauracjach, to mąka oczyszczona z owej otoczki biologicznej, a więc sama skrobia. Trudna dla nas do strawienia (substancje znajdujące się w otoczce biologicznej przed procesem oczyszczania umożliwiają rozszczepienie i przyswojenie skrobi). Jak sobie radzi nasz organizm, by ją strawić? Pobiera zapasy minerałów ze swoich zasobów.

– Każda gospodyni wie, co się dzieje, gdy zanurzymy mąkę w ciepłej wodzie – mówi prof. Tombak. – Pęcznieje, tworząc klajster, substancję podobną do kleju. Dokładnie tak samo niestrawiona skrobia pęcznieje w naszych jelitach, przeszkadzając normalnemu procesowi trawienia, na dodatek jeszcze niestrawiona skrobia jest głównym sprawcą tworzenia się złogów we krwi, zanieczyszczenia naczyń krwionośnych i powstawania kamieni w pęcherzyku żółciowym. To nie wszystko – by zwiększyć masę mąki, dodaje się do niej gluten, a do wyrobów z mąki barwniki, aromaty, utrwalacze i spulchniacze. Latami zalega nam to w organizmach, przyczyniając się do złego samopoczucia i poważnych chorób.

Białej, przetworzonej mące czas powiedzieć ostateczne pas! I jeśli chcemy jeść chleb i inne „odmączne” produkty, to z mąk z pełnego przemiału, ekologicznych i na zakwasie. Pamiętaj, że mąka to węglowodany, które dostarczają energii, a ta wartościowa zawiera też błonnik, który spowalnia przyswajanie cukrów, wpływając korzystnie na przemianę materii.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »