Konserwanty w żywności – numer E

Konserwanty w zywnosci
123rf.com

Bądźmy czujni, sięgając po opakowanie ulubionego sera, wędliny, dżemu, a nawet wina. Niezależnie od tego, jak bardzo smaczne jest to, co chcemy kupić, warto wcześniej sprawdzić, jakie ma w sobie konserwanty i czy przypadkiem nie zabija.
Najgorszy jest E-236, kwas mrówkowy. Może znaleźć się w soczku owocowym w kartonie, serze podpuszczkowym albo w gumożelkach. Co prawda zapobiega rozwojowi grzybów, takich jak drożdże czy pleśń, ale w ramach skutków ubocznych rujnuje organizm. Może powodować pogorszenie widzenia, niewydolność nerek, kwasicę metaboliczną albo rozpad czerwonych krwinek. Nie trzeba wiedzieć więcej. Na listę zakazanych produktów warto też wciągnąć te z solami kwasu mrówkowego, oznaczanymi jako E-237 i 238.

Pod szczególnym nadzorem powinniśmy kupować wędliny i paczkowane mięsa. Jeśli na opakowaniu znajdzie się sygnatura azotanu sodowego – E-251 – bez zbędnych pytań trzeba odstawić wybrany rarytas na półkę. Wprawdzie saletra zapobiega psuciu się peklowanego mięsa, przy okazji jednak łączy się z białkami soku żołądkowego i tworzy rakotwórcze nitrozoaminy. Podobnym związkiem jest E-250. Najpopularniejszym środkiem konserwującym wydaje się wszechobecny kwas benzoesowy E-210. Przed bakteriami i grzybem doskonale chroni warzywa, owoce, tłuszcze i majonezy. Ale ma i wady. Przede wszystkim silnie podrażnia błonę śluzową żołądka. To jemu zawdzięczać możemy chorobę wrzodową, a nawet zmiany nowotworowe w przewodzie trawiennym. Zjedzony w dużych ilościach stawia organizm w stan prawdziwego alarmu. Bóle głowy, wymioty, alergie to tylko niektóre objawy.

Podobne działanie mają E-211, 212 i 213. Z umiarem powinniśmy sięgać po produkty zawierające nizynę. Związek ten świetnie zabezpieczy przed przedwczesnym zepsuciem serek topiony albo ser dojrzewający, jednak warto wiedzieć, że E-234 to antybiotyk. Z kolei poważne kłopoty jelitowe wywołać może zjedzony przez nas w postaci dżemu, suszonego owocu z torebki albo frytek z supermarketu bezwodnik kwasu siarkawego. Także jego pochodne, czyli E-220, 221, 222, 223, 224 i 228. Związek ten coraz częściej zawierają wina.

Okazuje się jednak, że nie wszystkie konserwanty niszczą zdrowie. Jest spora grupa takich, które mają dobroczynne działanie, bo chronią żywność, a w ludzkim organizmie zachowują się obojętnie. W chlebach i serze Ementaler znajdziemy choćby E-280, 281, 282, czyli kwas propionowy, całkowicie wydalany z ustroju w niezmienionej postaci. Podobnie sprawa przedstawia się z kwasem sorbowym E-200, który znajdziemy w puszce rybnej albo marynowanych grzybkach. Hamuje rozwój grzybów w tych produktach, ale dla nas jest całkowicie bezpieczny. Nie musimy się też obawiać pochodnych kwasu benzoesowego E-214, 215, 216 i 217.

Czytaj: Leć wysoko, ląduj zdrowo. Blog Doroty Mierzejewskiej.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »