Zasady zdrowego odżywania – lekko i strawnie

trag warzyw
123rf.com

To mi służy, to mnie karmi, to mnie odżywia. Myślisz tak o jedzeniu? A może chwytasz pierwsze z brzegu herbatniki, po drodze do pracy kupujesz drożdżówkę i jogurt, „bo zdrowy”. Czy to ty? Czy to ja? Niestety, często – tak.

Jeść (co?) czy nie jeść (czego?) – oto jest pytanie! W czasach, gdy jedzenia mamy w nadmiarze, wystarczy tylko mieć apetyt i pieniądze – wybór nie jest wcale prosty. Jeść zdrowo czy hedonistycznie? Kuchnia tajwańska, włoska czy polska? Dieta Dukana czy kopenhaska? Chleb tylko na zakwasie czy w ogóle bez chleba? O tym, co zjemy, nie decydują jedynie nasze gusta kulinarne czy tradycja wyniesiona z domu, ale głównie cywilizacja. Bardziej kultura niż natura. Kultura konsumpcyjna, dodajmy.

– Każdy z nas określa się przez jedzenie lub niejedzenie – uważa Tomasz Sobierajski, doktor socjologii z Uniwersytetu Warszawskiego. – Na podstawie menu można spróbować „odbudować” nasze kulturowe DNA. Przy czym jedzenie to nie tylko konsumpcja dla przyjemności bądź zaspokojenia fizjologicznych potrzeb. To również produkcja i dystrybucja – podkreśla socjolog.

I właśnie ta masowa produkcja i dystrybucja na coraz większą skalę wpływają nie tylko na to, co jemy, ale i na to, jak się po tym czujemy. Wśród suplementów bez recepty kupowanych przez Amerykanów królują te wspomagające trawienie. Także w Polsce rynek odnotowuje systematyczny wzrost sprzedaży leków gastrycznych. Jak czytamy w raportach medycznych, związane jest to „ze wzrostem dolegliwości, które w dalszym ciągu będą się nasilać, jeśli jako społeczeństwo nie będziemy zwracać większej uwagi na to, co i w jaki sposób jemy”.

Zdrowe odżywianie, czyli co ci służy?

Alergie pokarmowe, zgagi i wzdęcia naszym babkom czy prababkom zdarzały się jedynie wtedy, gdy zjadły zbyt dużo surowych lub niedogotowanych warzyw, grochu czy fasoli. Nam, współcześnie żyjącym, dobrobyt przewrócił w… jelitach, i to dosłownie! – Po czasach, kiedy mówiło się przede wszystkim o głodzie i o walce klasowej głodem wywołanej (chociaż Marks raczej nigdy nie głodował), społeczeństwa Zachodu nasycają się, a jedzenie staje się centrum ich świata – potwierdza dr Tomasz Sobierajski. – W sensie mentalnym, jak i antropologicznym, związanym z organizacją przestrzeni, jedzenie nie jest już tylko elementem, który pozwala nam przetrwać i dostarcza ważnych składników dla funkcjonowania organizmu. Przestało być fizjologią, stało się filozofią.

Problem w tym, że owa „filozofia” ma jednak znaczący wpływ także na fizjologię. Wysoko przetworzone jedzenie mocno dokucza ludzkiemu organizmowi, sieje spustoszenie w układzie pokarmowym, co przekłada się na samopoczucie, komfort psychiczny, o wyglądzie już nie wspominając. Czy zastanawiasz się na co dzień, co ci służy, co cię odżywia? Czy raczej w biegu chwytasz „coś do jedzenia”, byle szybko móc pobiec dalej?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »