Domowe sposoby na przeziębienie

Przełom lata i jesieni to czas zwodniczy. Dni bywają przepięknie i ciepłe, ale poranki i wieczory zwyczajnie zimne. Wciąż jednak wybiegamy z domu w lekkich ubraniach, łudząc się, że słońce równa się ciepło.

Tymczasem słońce stoi już naprawdę nisko, wiatr daje się we znaki, szyby samochodu zaparowane po nocy… – z lata zostało tyle, ile mieście się między południem a piętnastą-szesnastą. A i wtedy bywa, że ciągnie po plecach. W takich warunkach pogodowych łatwo o przeziębienie. Zaczyna się niewinnie: drapaniem w gardle i katarem. Jeśli nasze zasoby odporności są wysokie, bo latem hartowaliśmy organizm, jest szansa, że na tym się skończy. Ale bywa i tak, że pierwsze jesienne przeziębienie przechorowujemy naprawdę poważnie. Każde kolejne będzie już łagodniejsze, ale to jedno da nam się we znaki. Nie warto jednak od razu szukać pomocy w postaci antybiotyku – nie wolno nawet. Jesienne przeziębienie to infekcja wirusowa, którą łatwo zwalczyć domowymi sposobami. Antybiotyki może i przyspieszą powrót do zdrowia, ale to niepotrzebne obciążenie organizmu i wyjałowienie flory bakteryjnej jelit. Powinniśmy robić wszystko, żeby domowe sposoby na przeziębienie spacyfikowały infekcję w zarodku.

Inhalacje dawniej i dziś

Kiedy zatyka nam nos i drapie w gardle, warto sięgnąć po inhalator. Kiedyś inhalacje robiło się bez tego urządzenia. Wystarczyło nalać do miski gorącej wody, rozpuścić w niej sól i nakryć głowę ręcznikiem, żeby opary solanki dotarły do dróg oddechowych. Dziś mamy do dyspozycji tanie i wygodne w użyciu inhalatory tłokowe. Można używać ich już u niemowląt – mają specjalną nakładkę w kształcie smoczka. Starsze dzieci i dorośli korzystają z silikonowej maseczki obejmującej nos i usta albo z samego ustnika. Pojemniczek w inhalatorze wypełnić można solanką, olejkiem eterycznym albo lekiem mukolitycznym, czyli powodującym rozrzedzenie wydzieliny zalegającej w drogach oddechowych. Dwie takie inhalacje na dobę znacznie poprawią komfort oddychania i odkrztuszania oraz nawilżą zmaltretowaną śluzówkę nosa i gardła. Warto pamiętać, że kiedy używamy wziewnie leków mukolitycznych, druga i zarazem ostatnia inhalacja odbyć się powinna przed godziną szesnastą-siedemnastą. W przeciwnym wypadku „zacznie nam się odrywać” w nocy i nie będziemy mogli spać.

Miód, malina i cytryna

Domowe sposoby na przeziębienie od pokoleń bazują także na ziołach, owocach oraz innych naturalnych składnikach diety. Zaliczamy do nich:

  • Maliny;
  • Cytryny;
  • Miód;
  • Imbir;
  • Cynamon;
  • Czosnek;
  • Cebula;
  • Buraki;
  • Prawoślaz;
  • Anyż;
  • Tymianek;
  • Wyciąg sosnowy.

Oczywiście w każdym gospodarstwie domowym znajdziecie także inne składniki, które uruchamia się zawsze, gdy pojawia się infekcja. Może wciąż ktoś jeszcze korzysta z podbiału czy babki lancetowatej? Co może powstać z takiej bogatej w dobroczynne składniki listy? Od zwykłej herbaty z malinowym sokiem, przez ziołowy napar miodem, kanapkę z masłem czosnkowym, po syrop cebuli czy barszcz z kiszonych buraków. O tym, jak konfigurujemy powyższe dobra natury, decyduje zazwyczaj tradycja rodzinna. Część z nich ma tak intensywny smak i aromat (czosnek, cebula, imbir), że nie każdy z domowników skłonny jest z entuzjazmem zaakceptować takie domowe sposoby na przeziębienie – wolałby łyknąć tabletkę. Szczególnie dzieciom trudno się przełamać, kiedy mama serwuje syrop z cebuli albo przyprawia wszystko czosnkiem. Z drugiej jednak strony, jeśli nauczymy domowników jedzenia tych składników, będą one przez okrągły rok wpływały korzystnie na odporność.

Zwolnij tempo, odpocznij!

Infekcja to nie tylko katar, kaszel, ból gardła. To także ogólne rozbicie, zmęczenie, senność. Nie wolno się wtedy za wszelką stawiać się na nogi i forsować. Organizm musi zwolnić, wyhamować i zebrać siły do regeneracji. Już dwa-trzy dni wolnego potrafią sprawić, że poczujemy przypływ sił witalnych i apetytu. Nie wszyscy pracodawcy patrzą łaskawym okiem na pracownika, który „ośmiela się” chorować, jednak koszty społeczne udawania, że jest się zdrowym są zbyt wysokie. Po pierwsze jedna osoba z gardłową infekcją, to wizja całego zasmarkanego open spece’u. Po drugie banalna infekcja, którą bezmyślnie przechodzimy, może skutkować poważnymi konsekwencjami w postaci powikłań sercowo-naczyniowych czy zapalenia stawów. Po trzecie, jeśli infekcja wirusowa przerodzi się w bakteryjną, antybiotyk może okazać się jedynym wyjściem. Najrozsądniejszym rozwiązaniem jest więc zażegnanie infekcji w zarodku i ratowanie się domowymi sposobami.

Pamiętajmy, że sięganie po zioła i leki ziołowe czy neutralne suplementy diety nie oznacza, że możemy je zażywać bez ograniczeń i bez jakiejkolwiek konsultacji z lekarzem. Niektóre naturalne specyfiki mogą uczulać, wchodzić w reakcję z zażywanymi przez nas lekami na choroby przewlekle. Zioła lubią uczulać na słońce, co prowadzi do przebarwień skóry. Źle dobrane dawkowanie może sprawić, że medykament albo suplement będzie po prostu nieskuteczny. Porada lekarza i/lub farmaceuty jest konieczna. Jeśli informacje na ulotce są inne niż te, których udzielił nam lekarz, to jego zdanie ma charakter wiążący.