Ganbanyoku – sauna skalna

materiały prasowe

Japończycy korzystają z sauny skalnej raz w tygodniu. Oczyszcza ciało z toksyn, umysł – ze szkodliwych myśli, a serce – z trudnych emocji. Agnieszka Maciąg dzięki Ganbanyoku łapie potrzebną równowagę.

materiały prasowe

Znamy już saunę rzymską, turecką, parową, błotną, solną… Przyszedł czas na skalną.

Tak, Ganbanyoku po japońsku znaczy dosłownie: sauna skalna. Leżymy w niej na łóżku z kamienia wulkanicznego, który jest z natury bardzo ciepły. Japońska kultura jest bardzo bliska naturze – ludzie obserwują przyrodę i naśladują zachowania zwierząt. Tak też powstało Ganbanyoku. Ten rodzaj leczniczej sauny kilkaset lat temu odkryły wojska samurajskie na wyspie Hokkaido. Poranieni i wyczerpani po stoczonej bitwie wojownicy ukryli się wysoko w górach. I tam zobaczyli stado makaków, które wygrzewało się w ciepłych źródłach i na kamieniach. Samurajowie postąpili podobnie. I okazało się, że ich rany zaczęły się szybko goić, a organizmy regenerować. Ganbanyoku do tej pory w Japonii uważane jest za fenomen.

Jak to działa?

Temperatura kamieni wulkanicznych jest nieco wyższa niż temperatura naszego ciała, ma ok. 40 stopni. Dzięki temu kontakt z nimi jest przyjemny i odprężający, a organizm poci się na zupełnie innym poziomie niż zwykle. Pot, który wychodzi z nas w klasycznej saunie lub podczas wysiłku fizycznego, to jest pot zewnętrzny, wraz z którym tracimy sporo minerałów. A w Ganbanyoku wychodzi z nas pot głębszy – perłowy, który jest bezwonny i bardzo odżywczy dla skóry. Tego potu dobrze jest nie spłukiwać, a najlepiej się nim nasmarować, bo odżywia skórę. W tych warunkach organizm wydziela substancję, która działa na nas odmładzająco. Zdarza się, że tego potu jest bardzo dużo, ale bywa też zupełnie odwrotnie. Każdy reaguje inaczej. Osoby, które mają wiele blokad emocjonalnych, nie pocą się. One muszą na Ganbanyoku przyjść kilka razy. I jest to dla nich nauka odpuszczania sobie.

Pani już próbowała. Jak na panią działa Ganbanyoku?

Na wielu poziomach, przede wszystkim rozgrzewa mnie, gdy jest chłodno, i relaksuje. Promieniowanie tych kamieni jest dla kobiet bardzo korzystne i prozdrowotne. W trakcie takiego seansu zmniejsza się cellulit i chudniemy – możemy stracić pomiędzy 800 a 1500 kalorii. Bardzo też polecam Ganbanyoku jako regeneracyjny zabieg dla kobiet po porodzie – w tym czasie jest to szczególnie ważne, żeby zapewnić organizmowi stopniową regenerację. Wszystkie zranienia i blizny, też na emocjonalnym poziomie, potrzebują się wygoić, a sauna japońska w naturalny sposób to wspomaga. Przyspiesza ten proces, ale nie robi tego kosztem forsowania organizmu. To się odbywa łagodnie i jednocześnie na wielu płaszczyznach – fizycznej, emocjonalnej i duchowej. Bo w końcu jesteśmy istotami, które składają się z ciała, umysłu i duszy.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »