Oto jest wyzwanie

Robert Wolański

Chcielibyśmy umieć przejść przez każde wyzwanie losu lekko, z gracją, jednocześnie nie tracąc poczucia swojej siły. Jogini twierdzą, że wszyscy taką moc posiadamy i że poprzez medytację możemy ją w sobie rozbudzić.
Codzienne życie wymaga od nas wytrzymałości. A nawet drobne sytuacje, gdy się spiętrzą, potrafią ją nadwyrężyć. Chyba każdy zna ten stan: gonitwa niewesołych myśli i rodzące się z nich emocje – niecierpliwość, poczucie krzywdy, irytacja, gniew… Ale tę nadprodukcję umysłu da się powstrzymać dzięki medytacji. Jogini nazywają to „byciem obserwatorem” – nie angażujemy się w myśli, obserwujemy je tylko. Można to porównać do jazdy pociągiem. Siedząc przy oknie, widzimy przesuwające się pejzaże. Tymi pejzażami są nasze myśli, które pojawiają się i znikają, a my, nie przywiązując się do żadnej z nich, po prostu je zauważamy i pozwalamy, aby odeszły.

reklama

Gdy zaczynamy praktykować jakąkolwiek medytację, natychmiast zauważamy natłok myśli. Dla wielu osób to wręcz przerażający moment, w którym uświadamiają sobie, że nie potrafią uspokoić umysłu nawet na jedną krótką chwilę. Dlatego tak ważna jest konsekwencja i regularność.

W jodze kundalini często używamy medytacji, które prowokują nasz umysł i wywołują na początku wiele silnych uczuć. Wtedy mamy do wyboru dwie drogi. Jedna to rezygnacja, poddanie się emocjom i utrata szansy na dotarcie do naszej prawdziwej mocy. Druga – wytrwanie i przejście przez emocje. Jeśli przetrzymamy trudne momenty, przekonamy się, że trwają one jedynie kilka sekund i mijają, pozostawiając nas z coraz silniejszym doznaniem wewnętrznego spokoju. Z czasem w procesie medytacji zauważymy, że przywiązywanie się do myśli i emocji nie ma sensu. Tak jak nie ma sensu przywiązywanie się do śniegu, który stopnieje. A jeżeli wszystko jest tak ulotne, to co pozostanie? Czym lub kim jest ta część naszego jestestwa, która wciąż trwa, gdy przeminą myśli i emocje?

www.mojanirvana.pl

Robert Wolański

Ćwiczenie nr 10

Oto medytacja na wyzwania losu. Siedzimy w wygodnej pozycji z wyprostowanym kręgosłupem. Lekko opuszczamy brodę ku dołowi. Prawa dłoń zaciśnięta w pięść, lewa ręka obejmuje prawą. Prostujemy kciuki. Ramiona są skierowane przed siebie i wyprostowane równolegle do podłogi. Koncentrujemy się na jednym punkcie między paznokciami kciuków. Sekwencja oddechu: wdech 5 sekund, wydech 5 sekund, następnie wstrzymujemy oddech na 15 sekund. Powtarzamy sekwencję. Medytację praktykujemy najpierw przez 3 minuty, powoli wydłużając czas do maksymalnie 11 minut. Medytacja na wyzwania losu jest zalecana osobom o osłabionym systemie nerwowym lub w depresji. Codzienna praktyka przez 40 dni znacznie wzmacnia system nerwowy i zwiększa odporność na stres.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »