Wyłonione z ciszy

Robert Wolański

reklama

Czy joga może mieć związek z noworocznymi przyrzeczeniami? Jak najbardziej. Wycisza umysł, dzięki czemu możemy dostrzec nasze własne, najgłębsze pragnienia

Gdy zbliża się Nowy Rok, mamy nadzieję, że wiele zmienimy w życiu na lepsze. Przebudzają się na nowo nasze marzenia, te bardziej prozaiczne, jak zrzucenie kilku kilogramów, te bardziej odważne, jak podróż do egzotycznego miejsca, i te górnolotne – aby jasno poczuć, że życie ma wartość i sens.

Wedle filozofii jogi poczucie spełnienia zyskujemy wtedy, gdy zaczynamy wypełniać swoją svadharmę, czyli gdy żyjemy, wykorzystując w pełni swój potencjał i talenty, gdy tworzymy coś, co służy nam i ma pozytywny wpływ na świat. Brzmi poważnie, ale svadharma nie jest niczym skomplikowanym ani wyszukanym. Jest dla nas tym, czym dla ryby pływanie w wodzie – przychodzi nam z łatwością, sprawia przyjemność, pozostaje w zgodzie z naszą prawdziwą naturą.

Dziś wiemy już, że w naturze nie istnieje duplikacja, że każdy płatek śniegu jest inny. Podobnie każdy człowiek ma swoje niepowtarzalne, unikatowe talenty, każdy ma swoją svadharmę. Według mistrzów jogi lepiej wykonywać swoją svadharmę, nawet z mniejszym sukcesem, niż svadharmę kogoś innego z większym powodzeniem. Jest tak dlatego, że jeżeli imitujemy cudze życie, budzi się w nas strach. Ten strach pomimo sukcesów i powierzchownych korzyści zamienia się w stres i napięcie, które mogą nam towarzyszyć całe życie i będą przejawiać się zmęczeniem, niezadowoleniem, poczuciem, że ciągle nam czegoś brak. I co rok będziemy przygotowywali listę noworocznych postanowień, które trudno nam będzie spełnić, bo być może są tylko odbiciem tego, czego chcą inni, a nie naszymi własnymi pragnieniami.

Zanim więc wybierzemy tegoroczne postanowienia, zastanówmy się: Co przychodzi mi z łatwością, lekkością, przynosi korzyść mnie i innym? Odpowiedź na to pytanie wymaga wyciszenia umysłu, abyśmy mogli usłyszeć wewnętrzny głos intuicji, nasze najgłębsze pragnienia. W tym spokojnym umyśle niech się przebudzi klarowność tego, czym jest nasza svadharma, i odwaga, aby ją w nowym roku spełnić.

www.mojanirvana.pl

Ćwiczenie nr 12

Oto medytacja na wyciszenie umysłu. Siedzimy wygodnie; kręgosłup jest wyprostowany, dłonie złożone tak, aby kciuk dotykał do palca wskazującego. Oczy są zamknięte, uwaga skupiona na punkcie między brwiami. Oddech będzie składał się z trzech równych części (po minimum 4 sekundy): wdech, wstrzymanie oddechu i wydech. Obserwujemy, jak powietrze wraz z wdechem powoli przechodzi przez nos, gardło, wypełnia klatkę piersiową i podbrzusze. Śledzimy jego drogę powrotną aż do momentu, gdy wychodzi przez nos. Zauważamy towarzyszące oddychaniu doznania, np. to, że powietrze jest chłodniejsze przy wdechu, a cieplejsze przy wydechu. Zaczynamy od 5 minut i wydłużamy medytację do 11 minut. Aby ją zakończyć, pozwalamy, żeby oddech stał się naturalnie głęboki i spokojny. Pozostajemy w tej pozycji przez 2 minuty i obserwujemy coraz głębszą ciszę.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »