Chemia na cenzurowanym

123rf.com

To już nie nowa moda, to społeczna rzeczywistość. 40 procent Polaków wybiera zdrową żywność. Kim są i co z tego wynika? Oto najnowsze badania.
 

reklama

Katarzyna Garbowska: drobna brunetka o delikatnych rysach twarzy, ciepły uśmiech, naturalny styl. Wychowała się w domu wśród zieleni. Mama ogrodniczka hodowała agrest i porzeczki, w sadzie rosły wiśnie, grusze i jabłonie. Rodziły owoce, które lądowały na stole. – Większość produktów, które jedliśmy, pochodziła z naszego ogrodu. Gdy wiśnie stały w misce dwie godziny, robiło się z nich już dżem – wspomina Katarzyna. O swoim życiu opowiada poprzez smaki. Na studiach wyjechała na stypendium do Niemiec i tam poznała ludzi, którzy sami mełl i ziarno i piekli chleb. – Mieli w domu wspaniały piec. Zapamiętałam, jak może smakować pieczywo – mówi. A potem przeprowadziła się do Warszawy. I odkryła, że nie ma tu wcale jej smaków. Nie te owoce, nie te warzywa, nie ten chleb. A już gotowe dania w knajpach – „masakra”, jak to określa. Gdy w jej firmie konsultingowej wszyscy wychodzili na lunch, ona wyjmowała przyniesiony obiad z pudełka. – Patrzyli na mnie jak na kosmitkę, a mnie po prostu nie smakowało nic innego – przekonuje. I dodaje, że po pięciu latach sporo osób zaraziła swoją kuchnią. Zaczęła od własnej rodziny. Dzieci od urodzenia dostawały tylko naturalne, ekologiczne i niskoprzetworzone produkty. Zupełnie inaczej wyrobił się więc też ich smak. – Moja pięcioletnia córka nie lubi nutelli, bo jest dla niej zbyt słodka. To samo z batonami – opowiada Katarzyna. – Gdy babcia proponuje jej jogurt ze sklepu, córka mówi: „Mama robi lepszy”. Soki wyciskane z owoców, to zupełnie co innego niż te z kartonów. Nawet dżemy przygotowuję inaczej, niż to się powszechnie przyjęło. Nie robię w sezonie weków, które mają stać miesiącami na półce, tylko mrożę owoce. Gdy potrzebuję dżemu, rozmrażam je, miksuję z ksylitolem i ekologiczną pektyną – i mam dwa, trzy słoiczki przepysznego świeżego dżemu. Ma inny zapach, kolor, o smaku nie wspominając – rozmarza się. Gdy Garbowska już zaraziła rodzinę, zabrała się do innych. Otworzyła sklep z ekologiczną żywnością na Mokotowie. I dopiero wtedy okazało się, że takich jak ona, ogarniętych pasją zdrowego i dobrego jedzenia, jest więcej. Dużo więcej.

Od „hedonistów” po „eko-freaki”

Gdy Bartłomiej Serafiński i jego zespół z Touchideas planowali badania mające sprawdzić, w jakim stopniu Polacy zwracają uwagę na zdrowotne walory pożywienia, zakładali, że wynik będzie się wahał między 15 a 30 procent. Oznaczałoby to, że osoby świadomie odżywiające się stanowią grupę liderów zmiany oraz że mamy do czynienia ze wschodzącym trendem. Wyniki jednak zaskoczyły badaczy. Okazuje się, że prawie 40 procent społeczeństwa lubi zdrowo gotować i chce się świadomie odżywiać. A to już nie obiecująca nisza, tylko znacząca część głównego nurtu. Badania zleciła firma Kruszwica, chcąc sprawdzić, czy ich nowy produkt Finuu (czyli masło z dodatkiem olejów roślinnych) ma szansę przyjąć się na rynku. „Zdrowie” jest tylko jednym ze słów kluczy opisujących tę grupę konsumentów.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »