Co dziś jedzą bogowie?

Jedzenie to podstawowy zasób.
Mówi się nawet: jesteś tym, co jesz.
Kto jednak dziś wie, co je? I czy go to karmi? Jak człowiek w miarę świadomy ma się dziś odnaleźć w gąszczu diet, żeby nie zwariować, być zdrowym, a nawet coraz lepiej się czuć? Jedyna droga do dobrego jedzenia prowadzi przez ciało – twierdzi terapeutka Agnieszka Kramm.

Wróciłam właśnie z warsztatu tanecznego, gdzie jednym z najważniejszych tematów okazało się jedzenie. Tam w kręgach rozwojowych króluje dieta surowa, wegańska oraz tak zwane superfoods, czyli np. spirulina, chlorella, suplementy i wynalazki, o jakich wcześniej nie słyszałam. Bo, jak mi powiedziano, to, co ja uważam za normalne jedzenie, truje. Poczułam się zagubiona. Kto mi poradzi, co jeść?

reklama

Znam to uczucie. Jeśli człowiek rzeczywiście czytałby i brał na poważnie to, co się mówi na temat jedzenia, powinien przestać jeść cokolwiek i zacząć żyć powietrzem, które w sumie też za czyste nie jest…

W tym kontekście zdanie: jesteś tym, co jesz, mnie przeraża. Co robić, żeby jedzenie nas karmiło?

To temat rzeka! Trzeba szukać dla siebie formuły. Jednej uniwersalnej nie ma. Ja mam okresy, kiedy dbam o dietę, gotuję, kupuję zdrowe produkty, oczyszczam organizm. A czasem jem co popadnie, jestem tym zmęczona. Przygotowywanie naprawdę zdrowego jedzenia zajmuje czas i sporo kosztuje. Przyznam, że boję się ortodoksyjnych pomysłów typu: jem tylko zielone albo czerwone, a wszystko inne to trucizna. To są postawy oparte na lęku, zaprzeczeniu. Żyjemy w świecie, który nie jest zdrowy, jesteśmy jego częścią, nie da się od tego odciąć. Trudno. Z drugiej strony świadomość tego, że wiele produktów to bezwartościowe papki, trzeba mieć. Myślę, że te ekstremalne postawy purystyczne są nam potrzebne właśnie jako przeciwwaga dla zalewu taniego, fastfoodowego żarcia, którym zawalone są sklepy. A my, zwykli ludzie, plasujemy się na tej skali gdzieś pomiędzy

Po tych dyskusjach dochodzę do wniosku, że najbardziej szkodzi mi paranoja i życie ze świadomością, że to, co jem, jest niezdrowe.

Fakt, trują nas przede wszystkim własne negatywne emocje. Są ludzie, którzy uwielbiają się nimi karmić: zamartwianiem się, apokaliptycznymi wizjami. Nie dajmy się zwariować. Co do jedzenia – podoba mi się np., jak pisze o nim Agnieszka Kręglicka. Jest w tym fascynacja, pasja. Widać, że to jest zdrowe, a nie ekstremalne. Słyszałam
o ludziach, którzy jedzą tylko płynne, surowe, zmiksowane jedzenie. Dla mnie to zredukowanie jedzenia do funkcji odżywczej. A gdzie przyjemność? Ja lubię jeść. Kocham zapachy, konsystencje, smaki. Karmić zmysły, a nie tylko organy wewnętrzne.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »