Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Myślę i  karmię

Jeśli mieszkamy z psem lub kotem, to po pierwsze, nie zapominajmy, że to pies i kot, a nie mrówkojad, więc monodieta nie wchodzi w grę. A po drugie, przygotowujmy posiłki własnoręcznie i z głową. Nie ubędzie nam ani czasu, ani pieniędzy. A poza tym? Udomowienie to największa, bo nieodwracalna trauma, jaką zafundowaliśmy zwierzętom, więc kochajmy je, dbajmy o nie i zdrowo im gotujmy. Jesteśmy to tym nieszczęsnym niewolnikom po prostu winni.
Z  wielką przyjemnością idziemy na łatwiznę wszechobecnych zachęt kupowania gotowych karm, w  którch produkcji prześcigają się koncerny, według których „łatwe” to właśnie zdrowe, mądre i  gotowe. Tłumacząc się więc brakiem czasu, wkładamy do koszyka różne fast foody dla naszych zwierząt, zapominając, że przetworzona żywność traci swoją wartość na każdym etapie przetwarzania i  ma w sobie niezliczoną ilość konserwantów, barwników, substancji spulchniających, żelujących i  Bóg wie czego jeszcze. Ale na pewno tego, co zwierzętom nie służy, co sprawia, że chorują. Umówmy się więc raz na zawsze: jeśli gotowa puszka z  karmą, to awaryjnie i  tylko wtedy, kiedy na przykład wyjeżdżamy, a  zwierzę zostaje pod opieką kogoś, komu nie w  smak przyrządzanie mu posiłku, albo dzień okazał się tak krótki, że nie zdążyliśmy przyrządzić świeżego jedzenia. A  poza tym? Pofatygujmy się do kuchni, bo przygotowanie posiłku dla psa czy kota to naprawdę żadna wielka filozofia.
Mocy szukajmy w  naturze

Wszelkie znane mi badania dowodzą, że gdybyśmy choć w  51 proc. spożywali żywność nieprzetworzoną, to nie zapadalibyśmy na większość współczesnych chorób, jak nadciśnienie, cukrzyca, kamica nerkowa, alergie, nowotwory. I  ta sama zasada dotyczy też zwierząt. Skoro więc coraz częściej (na szczęście) wpadamy na to, by kupić sobie coś zdrowego, lekkiego, roślinnego, pamiętajmy też przy okazji o  naszych zwierzakach. One również lubią brokuły, marchewki, ziemniaki, buraki, choć w wypadku kotów dieta wegetariańska nie jest, niestety, możliwa. Piszę, niestety, bo sama nie jem mięsa i  wiem, jak działa mięsny przemysł… No ale ja, to ja, a kot to kot, czyli istota, która mięso jeść powinna. Zapewnijmy mu jednak dietę jak najbardziej urozmaiconą. O  przeciętnym zdrowym kocie w  sile wieku myślmy jak o  rocznym dziecku. Jeśli lubi (a  zapewniam, że one lubią bardzo!) zupę, to przy okazji gotowania swojej, odlejmy porcję dla kota, nie doprawiając jej jednak przyprawami ani zbyt dużą ilością soli (odrobina soli się jednak przyda, ale o tym później). Albo posiekajmy ugotowane warzywa, zmieszajmy je z długimi paskami świeżego mięsa i  podajmy kotu. Tu uwaga – paski mają być długie i cienkie dlatego, że kot powinien nauczyć się dobrze gryźć. Nawet jeśli kilka pierwszych zwymiotuje, to z kolejnymi poradzi sobie już wyśmienicie: z  paska odgryzie kawałek, potem następny i  tak dalej, a  po tygodniu nie będzie już pamiętał, że nie potrafił gryźć. Bo to bardzo ważne, żeby zęby służyły nie tylko do ozdoby. Kot musi gryźć, żuć, odgryzać, a  jeśli tego nie robi, bo dostaje do jedzenia tylko paszteciki albo miękkie pulpy, często zapada na tzw. idiopatyczne zapalenie błony śluzowej jamy ustnej, czyli stany zapalne dziąseł, nadżerki, bolesne ubytki w  szkliwie. A to dla niego nic przyjemnego.

Pamiętajmy też, że współczesne koty również z powodu trybu życia – leniwego i dość nijakiego – cierpią często na syndrom urologiczny lub niewydolność nerek i  bardzo często towarzyszy temu kamica moczowa. Dlatego ważne, by dużo piły. Może to uchronić ich przewód moczowy od powstania struwitów (uwodnione fosforany amonowo-magnezowe) i innych kamieni. A  jak sprawić, by kotek pił więcej? Podawać mu leciutko posolone potrawy. Co jeszcze? Koty chętnie zjedzą żółtko i  rybę. Żółtko może być surowe, ale ryba tylko gotowana, morska i  bez ości. Czasem słyszę, że koty nie mogą pić mleka. Bzdura. Są tacy ludzie i  koty również, które po wypiciu mleka dostają biegunki, bo nie radzą sobie z  laktozą, ale tej przypadłości łatwo się pozbyć. Wystarczy codziennie pić po kilka kropelek mleka, a  potem sukcesywnie zwiększać tę ilość – dzięki temu organizm uczy się rozkładać laktozę. A  co, gdy komuś nie chce się uczyć kota pić mleka? Jeśli tylko kot ma na to ochotę, można podawać mu jogurt, kefir, biały ser, po których laksacji być nie powinno. W  związku z  tym, że kot jest zwierzęciem, które musi mieć non stop dostęp do jedzenia, dopuszczalnym rozwiązaniem jest także sucha karma w misce. Sucha, bytowa, zwykła, bez dodatkowych udziwnień, ponieważ po pierwsze, dużo łatwiej jest wyleczyć awitaminozę niż hiperwitaminozę. A  po drugie, zwierzę powinno jeść z  głodu, a  nie z  łakomstwa, do którego prowadzą wyszukane przepyszne karmy, bo łakomstwo jest prostą drogą do otyłości.

Strony: 1 2

„Kochamnietruje.pl” – Twoje miejsce!

Kochane, bliskie osoby chcemy nakarmić najsmaczniej.
W „Kocham nie truję” chodzi nam tylko o to, żeby „najsmaczniej” było równie ważne jak „najzdrowiej”. I o to, żeby jedno drugiego nie wykluczało.
Wszyscy będziemy się tutaj uczyć
Kochamnietruje.pl to miejsce dla Was. Wszystkich zainteresowanych... więcej

Proponowane przepisy

POLECANE KSIĄŻKI