Kondycja psychiczna chorych na SM

fot.123rf

Niezależnie od tego czy jest wywołany diagnozą czy skutkami choroby, smutek często towarzyszy osobom dotkniętym stwardnieniem rozsianym (SM). Jest jednak granica między przygnębieniem a depresją. Jak rozpoznać z czym mamy do czynienia? W ramach kampanii „PS. Mam SM” mówi o tym psychiatra – Małgorzata Tomaszewska.
W Polsce żyje około 50 tysięcy osób chorych na stwardnienie rozsiane. Jest to jedna z najbardziej powszechnych, przewlekłych chorób neurologicznych. Zdarza się, że pacjenci oprócz trudności w codziennym funkcjonowaniu związanych z SM zmagają się z lękiem, przygnębieniem, a nawet depresją. Może to wynikać zarówno z procesu adaptacji do choroby, zmian organicznych spowodowanych uszkodzeniem tkanki mózgowej, jak i ubocznych skutków stosowania niektórych leków. Pierwszym krokiem powrotu do równowagi emocjonalnej pacjenta jest wizyta u specjalisty, który określi przyczynę złego samopoczucia psychicznego, kolejnym odpowiednio dobrana terapia.

Od wyparcia po depresję

Kiedy minie pierwszy szok, wielu chorych na SM wypiera ze swojej świadomości informację o diagnozie. Pojawia się złość i irytacja. Padają pytania – dlaczego ja? Co teraz?

– Negacja, odrzucenie, wściekłość, niekiedy agresja to częste uczucia, jakie mogą towarzyszyć osobom, u których rozpoznano SM. Nieważne, jak bardzo wypieramy świadomość o chorobie, nie uciekniemy od niej. Nie warto więc udawać, że jej nie ma, a starać się nauczyć z nią żyć – mówi doktor Małgorzata Tomaszewska, psychiatra z Gabinetu Myśli Pozytywnej w Warszawie.

Proces adaptacji choroby jest różny i zależy od wielu czynników, np. charakteru pacjenta albo otrzymanego wsparcia. SM zazwyczaj atakuje ludzi młodych, między 20 a 40 rokiem życia. To czas, w którym podejmują najważniejsze wybory życiowe i są aktywni zawodowo. Tomaszewska podkreśla, że pacjenci, którzy nagle dowiadują się o nieuleczalnej, wymuszającej zmianę dotychczasowego życia chorobie, przeżywają traumatyczne chwile, dlatego naturalnym jest, że pełni są negatywnych emocji. Obawiają się utraty pracy i niezależności. Często czują się samotni i nierozumiani przez społeczeństwo, przez co unikają wychodzenia z domu, izolują się od znajomych i rodziny. Jednak długotrwały smutek, z czasem może przerodzić się w depresję.

– Reakcja depresyjna jest naturalnym elementem, jaki towarzyszy tego typu chorobie, ale w pewnym momencie proces adaptacji powinien zakończyć się akceptacją. Kiedy to nie następuje, a pojawiają się objawy depresji, takie jak obezwładniające przygnębienie, zmęczenie fizyczne, bezsenność, niepokój, irytacja, niezbędna jest wizyta u psychiatry i ocena stanu zdrowia pacjenta – informuje doktor Małgorzata Tomaszewska.