No co działa aromaterapia?

fot.123rf

Moc w roślinach

Psycholożka i masażystka Anna Rykała upodobała sobie olejki aromaterapeutyczne Young Living. Używa ich do masażu i automasażu, zamawia dla siebie i innych. – To naturalne wyciągi z roślin, bez żadnych dodatków – zapewnia. – Każda roślina posiada umiejętność radzenia sobie z trudnymi warunkami, regenerowania się. Każda ma odmienne właściwości lecznicze. Rośliny wyposażone są w podobne struktury jak człowiek. W liściu, łodydze, korze znajdują się kanały, którymi płyną ożywcze soki – jak krew czy limfa w naszym ciele. Cała sztuka polega na wydobyciu z rośliny stosownych informacji, tak by – poza zapachem – korzystać z jej uzdrawiających mocy. Dzięki bardzo precyzyjnej procedurze olejki zyskują wartość terapeutyczną.

Działają na różnych poziomach: fizycznym (wspierając regenerację tkanek), psychicznym (wpływając na struktury mózgu), wreszcie duchowym. Na tym ostatnim – jak mówi Rykała – dotykamy tajemnicy. – Co nie znaczy, że należy się dopatrywać magii. Każde działanie ma uzasadnienie fizyczne, chemiczne, neurologiczne, można je rozpisać na wzory.

Anna Rykała lubi opowiadać historię Gary’ego Younga. Miał 23 lata, kiedy uległ poważnemu wypadkowi podczas pracy. Zwaliło się na niego drzewo, miażdżąc sześć kręgów szyjnych. Uszkodzeniu uległ też rdzeń kręgowy, przez kilka tygodni Young był w śpiączce. Zdaniem lekarzy szanse na przeżycie były minimalne. Na zachowanie sprawności fizycznej – żadne. Młody pacjent nie przyjął tego do wiadomości. – Stwierdził, że to nie może być koniec jego życia. Zaczął sprawdzać wszystkie sposoby, które mogłyby mu pomóc – kontynuuje Anna Rykała. – Studiował ajurwedę, medycynę chińską, trafiał do różnych uzdrowicieli. Czytał święte księgi, rozmyślał o cudownych uzdrowieniach. Uwierzył w odwracalność najpoważniejszych urazów.
Zauważył, że w Biblii pojawia się wiele wzmianek o olejkach. Co to takiego? Aha, wyciągi z roślin! Uznał, że tak – przyroda jest potężna, musi tam być moc – i postanowił tej mocy zaufać – kontynuuje terapeutka. – Korzystając ze wsparcia natury, sam doprowadził się do stanu pełnej sprawności, a przy okazji odkrył swoją życiową drogę. Z prostego kowboja stał się, 40 lat temu, doktorem Youngiem od olejków. Wciąż sprawdza możliwości roślin, bada ich tajemnice, tworzy mieszanki.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »