Polskie dzieci są otyłe!

123rf.com

„Śmieciowe jedzenie” to produkty o wysokiej zawartości tłuszczy i cukrów oraz sztucznych ulepszaczy i barwników. Musi być smaczne i apetycznie wyglądać, nawet
jeśli nie sam produkt, to przynajmniej jego opakowanie. I jeszcze coś – musi być tanie. Te trzy cechy wystarczą by dominować rynek nieświadomych klientów. Czyli przede wszystkim dzieci. Nieświadome szkodliwego wpływu na zdrowie kupują to, co
słodkie i kolorowe, co poprawi im humor i nasyci, choćby tylko na chwilę. Uchwalona przez Sejm nowelizacja ma zmniejszyć dostęp dzieci w szkołach i przedszkolach do „śmieciowego jedzenia”.

Chociaż z roku na rok o otyłości dzieci mówiło się coraz więcej, dopiero zeszłoroczny raport WHO wstrząsnął opinią publiczną. Wynik był druzgoczący: w Polsce odnotowano największy procent otyłych 11-latków w Europie. Aż 29%. Jako przyczynę podawano brak ruchu, godziny spędzane przed komputerem i śmieciowe jedzenie.

reklama

To ostatnie, jak zadecydował sejm, ma zostać wyeliminowane z otoczenia szkół. Ustawa wejdzie w życie od września 2015. W sklepikach szkolnych nie znajdziemy już produktów „zawierających znaczną ilość składników szkodliwych dla rozwoju dzieci”, czyli nasyconych kwasów tłuszczów, izomerów trans kwasów tłuszczowych, soli i cukrów. Produkty zakazane to:

  • Słodycze oraz wyroby cukiernicze i ciastkarskie, o zawartości cukru powyżej 10 g cukrów dodanych na 100 g produktu.
  • „Fast foody”, czyli frytki, hamburgery i produkty typu „instant” o zawartości sodu przekraczającej 300mg na w 100g, czyli np. zupki w proszku.
  • Przekąski z dodatkiem soli powyżej 300 mg sodu na 100 g produktu, czyli np. paluszki czy popcorn.
  • Produkty mleczne o zawartości cukrów dodanych powyżej 15 g na 100 g/ ml produktu, czyli np. znaczna część owocowych jogurtów czy słodkich mlecznych napojów smakowych.
  • Produkty zbożowe o zawartości cukrów dodanych powyżej 25 g na 100 g produktu.
  • Dżemy, marmolady, syropy wysokosłodzone o zawartości cukrów dodanych powyżej 50g na 100g produktu.
  • Napoje gazowane i niegazowane z dodatkiem cukrów i syntetycznych barwników.
  • Napoje energetyzujące i izotoniczne.

Czym zastąpić śmieciowe jedzenie? „W prowadzonych przez nas sklepikach szkolnych od samego początku postawiliśmy na zdrowe, naturalne jedzenie: sałatki owocowe, kanapki z ciemnego pieczywa, z wędliną i warzywami czy wypiekane przez nas ciasta, oczywiście bez tony lukru” mówi Krzysztof Wojdat, dietetyk, założyciel cateringu dla szkół DietBoxKids.pl

Ustawa to pierwszy krok na drodze do zdrowego żywienia dzieci, drugi krok to zachowanie rodziców. Oni są autorytetem i powinni włączyć się w edukację dzieci, przenosząc zasady zdrowego odżywiania na środowisko domowe. „To drugi, równie ważny aspekt tych zmian – nie tylko uniemożliwiamy dzieciom dostęp do śmieciowego jedzenia, ale też tłumaczymy im, dlaczego to jedzenie jest niezdrowe. Jeśli dziecko po przyjściu do domu, znajdzie w nim batony i chipsy, które zabrano mu ze szkolnego sklepiku, cała edukacja żywieniowa pójdzie na marne”, dodaje dietetyk.