Niezdrowe obcasy

123RF.com

Ze sklepu z obuwiem najchętniej wychodzę z trampkami. Nawet w tym bardzo eleganckim, moim najcenniejszym trofeum są trampki, tyle że odpowiednio droższe. Toteż ze zdumieniem patrzę na kobiety balansujące na karkołomnie wysokich obcasach. Fakt, że w takich butach łydka wygląda bardzo kształtnie. Tyle że nie do twarzy w takich butach, bo nie do twarzy nam z miną ukrywającą ból i zmęczenie.
Co trzecia kobieta kupuje buty, które ją uciskają. Ważniejsze niż komfort jest złudzenie, że stopa jest mniejsza. Skutki tej „społecznej normy” są o wiele poważniejsze niż ból podczas chodzenia. Skutkami zajmują się pedolodzy, czyli lekarze naprawiający szkody, które wyrządza nam nieodpowiednio dobrane obuwie. Jest co robić: 26 kości, 33 stawy, 20 mięśni, masa ścięgien i więzadeł. Nie mówiąc już o gęstej siatce receptorów czucia, ale te są przedmiotem zainteresowania specjalistów od akupunktury.

reklama

Buty za małe, za wąskie, na zbyt wysokich obcasach noszone na co dzień powodują deformacje, powstawanie paluchów koślawych, palców młoteczkowatych, przykurczu ścięgna Achillesa oraz żylaków. W Polsce do operacji paluchów koślawych kwalifikuje się około 200 tys. osób. Głównie kobiet, ale zaledwie niewielki odsetek decyduje się na leczenie.

W szpilkach cały ciężar ciała nie opiera się na pięcie, ale rozpycha kości śródstopia. Na domiar złego palce zwykle są ściśnięte przez zwężający się czub buta. Niestety szpilki stały się strojem całodziennym i całorocznym. Tymczasem można je bezpiecznie nosić, gdy nie trzeba długo chodzić czy stać. Buty mające konstrukcję nie odpowiadającą anatomicznej budowie stopy, nie dają dobrego oparcia, powodują nienaturalne obciążenia i wpływają także na funkcjonowanie stawów położonych wyżej. Z czasem pojawiają się problemy z kolanami i bóle kręgosłupa. Buty na platformie może wyglądają bezpieczniej niż szpilki, ale także są wysokie, wymuszają pochylenie ciała do przodu, są niestabilne i łatwo w nich stracić równowagę. Szpilki z paskiem zamiast pięty i otwartym noskiem najczęściej powodują pęcherze i ból dużego palca. Co więcej łatwo w nich skręcić kostkę, gdyż ten fason nie trzyma pięty. Czółenka nie są lepsze. Stopa się w nich ślizga, palce są przygięte i ściśnięte. Po dłuższym czasie nabawimy się wrastających paznokci, zrogowaciałej skóry, odcisków i deformacji palców.

Po całym dniu na obcasach błędem jest zakładanie obuwia na płaskiej podeszwie. Bo te dla odmiany nie podpierają wysklepienia stopy. Noszenie ich zaostrzy ból. Ponadto długotrwałe noszenie płaskich butów o zbyt miękkiej podeszwie może spowodować uraz ścięgien łączących kość pięty i kości palców. Jako alternatywę dla szpilek lekarze zalecają buty na obcasie nie wyższym niż 4 cm i z zaokrąglonymi czubami. Powinny mieć sznurowadła, paski, klamry, rzepy utrzymujące stopę w bucie. No, ale tego się przecież nie nosi!

Lekarze też mówią, że stopy stale należy poddawać ćwiczeniom i stymulacji. Dlatego warto chodzić boso. Osoby lubiące sport może zainteresować nowinka na rynku obuwia sportowego, czyli buty pięciopalczaste (ang. FiveFingers). Wyglądają śmiesznie, są dopasowane do stopy jak rękawiczka do dłoni. Od spodu stopę chroni podeszwa wibramowa, doskonale elastyczna, zginająca się we wszystkich kierunkach. Ich wadą jest cena, są bardzo drogie.