Pies, kot i reszta

123RF.com

Pamiętajmy, że wybór domowego zwierzaka może mieć poważne konsekwencje zdrowotne!
Dzieci zwykle nie ustają w prośbach o przyjaciela, a my myślimy głównie o tym, ile dodatkowej pracy spadnie na nas z chwilą, gdy zamieszka z nami jakiś czworonóg. Najbardziej solenne obietnice podziału obowiązków szybko idą w niepamięć. To wiadomo. Co więc wybrać, by wilk był syty i owca cała?

reklama

Może zamiast dużego zwierzaka, jak pies czy kot lepiej wybrać gryzonia? Przynajmniej nie sieje sierści. Tylko jakiego? W sklepach zoologicznych wybór duży – chomiki, szynszyle, koszatniczki, króliki, świnki morskie. Kilku weterynarzy wziętych w krzyżowy ogień pytań odradzało świnkę morską za to polecało szczura. Bo najbardziej inteligentny, a więc nawiązuje prawdziwy kontakt z człowiekiem. I co nie bez znaczenia nie przenosi chorób. Ale wizja lokalna w sklepie ujawniła potężny minus takiego wyboru. Szczur ma ogon. Nagi ogon. Z powodów estetycznych skreśliłam go z listy kandydatów. Kolejny weterynarz wymienił wady i zalety każdego zwierzaka. I jeszcze zapytał: w jakim wieku mam dzieci? Po czym zakrzyknął: niech Pani weźmie psa i kota. Pies będzie spał z synem, a kot z córką, tak samo jak u mnie!

W końcu zamieszkały z nami dwie świnki morskie, resztę gryzoni znałam albo z własnego dzieciństwa, albo z doświadczeń krewnych i znajomych. Duża wygodna klatka stanęła w centralnym miejscu domu. Po kilku tygodniach syn zaczął dziwnie kaszleć, a u córki pojawiły się alergiczne zmiany na skórze. Przestrogi się sprawdziły. Sierść świnki morskiej wywołuje silną reakcję alergiczną, groźniejsza jest tylko kocia. Oba zwierzaki przeżyły z nami parę lat, ale radość z nich była niewielka. Klatkę trzeba było postawić w najbardziej odległym kącie. Dzieci głównie karmiły świnki, gdyż przytulanie, głaskanie źle się kończyło.

Minęło trochę czasu, myślę o kolejnej próbie zaadoptowania zwierzaka. I właśnie znalazłam doniesienie na temat prozdrowotnych zalet psa i kota. Pies sprawia, że jesteśmy na co dzień szczęśliwsi. Przyznaje się do tego 80 proc. psich właścicieli. Pewnie uszczęśliwia nie tylko sam zwierzak, który patrzy wiernie w oczy, ale też fakt, że ci którzy psy wyprowadzają na spacer stale robią nowe znajomości. To także fakt udowodniony naukowo! I jeszcze jedno prozdrowotne działanie znalazło się wśród poważnych doniesień – przymusowe spacery sprawiają, że nawet o tym nie myśląc, odzyskujemy szczupłą linię tracąc do 7 kg rocznie.

Za to koty koją stres. Poza tym chronią serce. Ryzyko zawału serca u właściciela kota jest znacząco mniejsze niż u tego kto kota nie ma. Dzieci które od urodzenia wychowują się z tym zwierzakiem rzadziej chorują na astmę i alergie, gdyż jego obecność poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego. Niestety, gdy w rodzinie są alergicy lepiej kota do domu nie sprowadzać. Alergia się zaostrzy i szybko trzeba będzie szukać mu nowego właściciela.