Szczepić się czy się nie szczepić?

123RF.com

Lekarze oceniają, że rocznie w Polsce blisko 5 tys. niemowląt pozostaje niezaszczepionych. To dzieci rodziców, którzy przyjmują argumenty upowszechniane przez ruch antyszczepionkowy. Obawiają się, że szczepionki spowodują poważne problemy ze zdrowiem. To przekonanie mija się z prawdą.
Ich źródłem były doniesienia, albo całkowicie nieprawdziwe, albo oparte na błędnych danych. Wykonano wiele badań sprawdzających czy szczepienia dzieci stanowią zagrożenie dla zdrowia. Jednak dezinformacja, jak plotka żyje własnym życiem. Szczepionka na gruźlicę ma powodować astmę, a preparaty zawierające tiomersal grożą autyzmem – „Czarny PR zaszkodził m.in. szczepieniom MMR (na odrę, świnkę, różyczkę), w efekcie w ostatnich latach w wielu krajach Europy i świata wzrosła liczba zachorowań na odrę” – ostrzega dr Wojciech Feleszko, pediatra immunolog ze Szpitala Klinicznego WUM w Warszawie.

reklama

Skąd mamy mieć pewność, że jednak ruchy antyszczepionkowe nie mają racji? Do tego nie trzeba kończyć medycyny, wystarczy zdrowy rozsądek. Wszyscy byliśmy wielokrotnie zaszczepieni, podobnie jak miliardy innych ludzi na świecie. Wyniki poważnych badań (co ważne prowadzonych niezależnie od firm farmaceutycznych) wykluczają związek między szczepieniami a autyzmem, stwardnieniem rozsianym, cukrzycą czy zapaleniem wątroby. Na przykład w Japonii długo nie szczepiono dzieci przeciwko różyczce, śwince i odrze (MMR). Okazało się, że liczba dzieci autystycznych była tam nie mniejsza niż w krajach, gdzie podawano MMR. Ponadto istnieją niezbite dowody, że autyzm to choroba uwarunkowana genetycznie. Szczepienia zaś na geny wpływu nie mają. Dowiedziono również, że szczepionka przeciwko grypie nie grozi kobietom w ciąży poronieniem.

A co z epidemią alergii? Także i w tej kwestii lekarze wątpliwości nie mają. W 57 ośrodkach naukowych, w 12 krajach, przeprowadzono badania na ponad 2 tys. dzieci obciążonych ryzykiem wystąpienia alergii. To oznacza, że albo w ich rodzinie były osoby z alergią, albo dzieci te miały już atopowe zapalenie skóry. Wyniki badań były jednoznaczne. Niemowlęta, które częściej były szczepione w pierwszym roku życia, miały zdrowszą skórę. Co więcej, przeanalizowano z osobna wszystkie składniki szczepionek. I te także okazały się całkowicie bezpieczne. – Szczepienia przeciwko jakiejkolwiek chorobie nie wpływają na wzrost ryzyka uczulenia ani na składniki pokarmowe, ani na alergeny wziewne – mówi dr Joanna Stryczyńska–Kazubska z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Niepokój rodziców powoduje też fakt, że w pierwszym roku życia podaje mu się tyle szczepień podczas gdy jego układ immunologiczny nie działa jeszcze sprawnie. I tu jest pewien paradoks. Z jednej strony chcieliby chronić swoje dziecko, a z drugiej, nie szczepiąc, wystawiają je na niebezpieczeństwo zakażenia właśnie w tym okresie, gdy jest wobec infekcji najbardziej bezbronne. Analizowano jak często chorują dzieci w zależności od ilości podawanych szczepionek. Okazało się, że wielokrotne szczepienia nie osłabiają układu odpornościowego ponieważ zarówno dzieci szczepione, jak niezaszczepione – z taką samą częstotliwością zapadają na choroby niezwiązane ze szczepieniami, na przykład na powodowane przez wirusy infekcje górnych dróg oddechowych. Czy jednoczesne podanie więcej niż jednej szczepionki nie jest groźne dla zdrowia dziecka? I także taka wątpliwość często dręczy rodziców.

– Do każdego dziecka, które ma być zaszczepione należy podchodzić indywidualnie. Niestety, większość lekarzy wszystkich swoich pacjentów traktuje standardowo. Poza tym pediatrzy za rzadko informują rodziców na temat samej szczepionki. Bo po każdym szczepieniu może wystąpić niepożądany odczyn poszczepienny i o tych skutkach należałoby porozmawiać – mówi dr Preeti Agrawal, ginekolog i położnik. Skutki uboczne mogą się pojawić nawet do miesiąca po podaniu szczepionki. Ale w żadnym wypadku nie będzie to nieodwracalna choroba, którą straszą przeciwnicy szczepień na forach internetowych. Dla tych, którzy mimo wszystko nie chcą zaszczepić swojego dziecka preparatem z tiomersalem jest alternatywa w postaci szczepionek niezawierających tej substancji.