Testosteron a depresja

123RF.com

Kobiety częściej zapadają na depresję. Tę mało optymistyczną dla nas tezę udowadniają amerykańscy uczeni. A wszystko z powodu hormonów!

A właściwie jednego: testosteronu. Im go mniej, tym większa podatność na spadki nastroju i mniejsza zdolność do odczuwania przyjemności. Kobiety, siłą rzeczy, są tu na gorszej pozycji. W dodatku pewnie mało która pani zgodziłaby się na testosteronową kurację, bo ta wiąże się na ogół z nielubianymi przez nas konsekwencjami, jak na przykład nadmierne owłosienie. Mężczyźni, których jądra wytwarzają zbyt mało testosteronu, również mają skłonności do obniżonego nastroju.

reklama

Na czym polega antydepresyjne działanie testosteronu? Do tej pory przypuszczano, że wpływa on korzystnie na ilość neuronów w hipokampie – strukturze mózgu odpowiedzialnej za, między innymi, pamięć i właśnie nastrój. Teraz musimy zmienić zdanie. Naukowcy z Filadelfii odkryli, że ten męski hormon pobudza aktywność genu kinazy o nazwie ERK2. Udowodniono to eksperymentalnie. Szczurom pozbawionym jąder dostarczano testosteron, redukowano jednak w tym czasie aktywność ERK2. I okazało się, że sam hormon to za mało. Bez ERK2 zwierzęta wykazywały objawy depresji. Kiedy aktywność genu zwiększano, wszystkie szczury natychmiast odzyskiwały radość życia. Jeśli kolejne badania potwierdzą tę hipotezę, będzie można stworzyć nowe, skuteczniejsze leki na depresję.