Walka z czerniakiem nabiera tempa

123RF.com

Główną metodą leczenia czerniaka, najbardziej złośliwego i nieobliczalnego nowotworu skóry, jest skalpel. Usunięcie guza stwarza dużą szansę na wyleczenie we wczesnej fazie choroby, czyli wtedy, gdy nie ma przerzutów.
Niestety bardzo wielu chorych pojawia się u lekarza z zaawansowaną chorobą. W tej fazie czerniak jest oporny na stosowane do tej pory leki. – Po 36 latach stagnacji mamy prawdziwy przełom w terapii tego nowotworu – mówi prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Centrum Onkologii, w Warszawie. Nowy preparat – wermurafenib – od niedawna zarejestrowany na terenie Unii Europejskiej daje nadzieję, że chorzy na czerniaka w fazie przerzutów będą żyli dłużej. Jego działanie polega na blokowaniu nieprawidłowego białka, kodowanego przez zmutowany gen BRAF. Białko to pełni ważną funkcję w rozwoju nowotworu. Mutacja genu BRAF występuje u 50 proc. pacjentów mających czerniaka. W badaniach klinicznych okazało się, że stosowanie nowego leku nie tylko wydłuża życie tym chorym, ale także powoduje zmniejszenie guza. Dlatego przed zastosowaniem wermurafenibu należy przeprowadzić test genetyczny, za pomocą którego oznacza się mutację genu BRAF.

reklama

Lekarze wiążą także nadzieje z innym lekiem, który wzmacnia naturalną zdolność organizmu do walki z nowotworem. Ipilimumab nie działa wybiórczo na konkretny typ nowotworu, może być skuteczny wobec każdego rodzaju guza. Niestety ma bardzo groźne skutki uboczne. Ponadto lekarze nie potrafią na razie określić, który z pacjentów odpowie pozytywnie na terapię tym środkiem. Reakcja organizmu nie zależy ani od rozległości przerzutów, ani od ich lokalizacji.

Czerniak staje się problemem coraz większej liczby ludzi, co 10 lat podwaja się liczba zachorowań na ten nowotwór. W Polsce lekarze odnotowują rocznie ponad 2 tys. nowych przypadków tej choroby, rośnie też liczba zgonów nią spowodowanych.