Zdrowe życie śpiocha

123RF.com

Spać należy sześć godzin – głosiło rzymskie przysłowie. Leniom pozwalali starożytni na dodatkową godzinkę, ale przykazywali, by nikt nie spał osiem. Współcześni naukowcy z tym poglądem właściwie się zgadzali. Do niedawna.
Naukowcy z Edynburga i Monachium właśnie odkryli gen, który jest odpowiedzialny za długość naszego snu. Nosi nazwę ABCC9. Możemy mieć albo dwie identyczne jego wersje, albo dwie różne. Posiadacze różnych muszą spać dłużej! Trudno, tak chce nauka.

reklama

Badania najpierw robiono na muszkach owocówkach – muszki bez tego genu spały aż o trzy godziny więcej niż ich krewniaczki. Ludzie – o pół godziny. Właścicieli „sennego” genu jest sporo – to co piąty z nas. Jeśli regularnie zarywają oni noce, są o wiele bardziej narażeni na rozmaite (poważne!) problemy ze zdrowiem niż reszta.

Wniosek: ci, którzy często czują się niedospani, powinni pozwalać sobie na późniejsze wstawanie (choć lepiej: na wcześniejsze kładzenie się do łóżka). Oczywiście na to, ile snu potrzebujemy, wpływ mają nie tylko geny. Ważny jest między innymi wiek i pora roku. Z drugiej strony, jeśli tak się składa, że przez jakiś czas śpimy krócej, też nie ma powodu do zmartwień. Bo z kolei amerykańscy naukowcy stwierdzili, że idealna ilość snu to od pięciu do sześciu i pół godziny. Wtedy mamy szansę na najdłuższe życie!

I jeszcze jedno: te badania dotyczą tylko dorosłych. Dla dzieci (do 12. roku życia) norma to dziewięć godzin. Jeśli śpią krócej, mają problemy w szkole. Gorzej radzą sobie z matematyką, a także pisownią, gramatyką i rozumieniem tekstów.