Relaksacja we Flow Jodze

arch. Agnieszka Radomska, fot.Anna Łagosz

Jak czerpać ze starożytnej mądrości jogi i praktycznie zastosować ją w życiu w momentach transformacji?
Pomiędzy zimą a wiosną wszystko pozornie ustaje, ale pod ziemią życie zaczyna pulsować, powietrze inaczej pachnie. Czas zimy w tradycji jogi sprzyja medytacji, introspekcji, uświadamianiu nieświadomego i podróżom do wnętrza. To element pulsu życia, z którym jesteśmy połączeni. W skali mikro to pulsowanie każdej komórki w naszym ciele, to rytm bicia serca, rytm oddechu. Jesteśmy także częścią większego pulsu, skurczu i rozkurczu Ziemi podczas zmian pór roku i cykle natury także wpływają na nasze funkcjonowanie. Wiosna rozpoczyna ruch ekspansji, topnieje śnieg i budzi się w nas nowe życie. Jeśli jesteśmy w harmonii ze swoim wewnętrznym pulsem i czujemy się połączeni z tym większym pulsem, przejście z zimy w okres wiosny odbywa się płynnie, naturalnie. Jeśli jednak w tym okresie doświadczasz szczególnych trudności i tracisz świadomość tego połączenia, pojawiają się trudności w konstruktywnym reagowaniu na stres i zmiany, brakuje energii, a nastrój wyraźnie się obniża.

reklama

„Życie to zmiana. Naucz się z nią płynąć”, mawiał Swami Satchitananda. No dobrze, ale jak? Nie jest to łatwa umiejętność i nie dla wszystkich naturalna. Każdy ma swoją drogę i intuicję, warto je uszanować i podążać za swoim wewnętrznym prowadzeniem. Może akurat podejście jogi okaże się dla Ciebie pomocne. W czasie kryzysu, kiedy jesteśmy przemęczeni i zestresowani, nie poleca się ćwiczeń dynamicznych, rozgrzewających i pobudzających układ nerwowy. Wskazane są natomiast wszelkie praktyki, które we Flow Jodze nazywamy praktykami księżycowymi, czyli uważny, spokojny, regeneracyjny ruch. Taka ciepła, czuła i delikatna joga jest szczególnie korzystna dla kobiet, które z natury dużo z siebie dają, zwykle innym, a często zapominają o sobie. Czas praktyki księżycowej jest czasem odbudowania połączenia ze swoim wnętrzem, czasem wsłuchanie się w siebie, czułej troski. Warto zapytać siebie: czego potrzebuję i na co moje ciało ma teraz ochotę?

Przed rozpoczęciem praktyki zatrzymaj się na chwilę, dotknij dłońmi obojczyków lub szyi, by poczuć rytm bicia serca. Pozwól, by nałożył się nań rytm oddechu. Pozwól sobie po prostu być i słuchaj. Może pojawi się intencja praktyki. Piękną intencją w trudnych chwilach jest współczucie. Współczucie, które kierujemy do siebie. Chameli Ardgah mówi, że współczucie to połączenie obecności i ciepła. Taka uważność i życzliwość dla siebie, zwłaszcza kiedy odczuwamy przemęczenie, załamanie, stres, kiedy kontaktujemy się z częściami siebie, których nie akceptujemy działa uzdrawiająco, choć wymaga odwagi. Zastanów się, jak traktujesz ukochaną osobę, kiedy się zakochasz lub swoje dziecko? Poczuj te pokłady miłości w sercu, tym razem skieruj je do środka, do siebie. I może okaże się, że odkryjesz jogę na nowo.

Jeśli masz ochotę na taką praktykę, to pewnie zastanawiasz się gdzie można znaleźć relaksacyjne zajęcia jogi? Wbrew pozorom należą one do rzadkości. Można jednak czasami natrafić na warsztaty lub specjalne sesje jogi relaksacyjnej. Szczególnie polecam dwugodzinną sesję jogi z nauczycielem jogi, który budzi Twoje zaufanie. Podczas takiej sesji poznasz asany regeneracyjne oraz doświadczysz 20-40 minutowej relaksacji prowadzonej (np. w tradycji Joga Nidry, czyli praktyki głębokiej relaksacji). Jedno, dwa takie spotkania wystarczą, by poznać podstawy, dzięki którym później samodzielnie będziesz mogła zadbać o siebie. W marcu na www.agaradomska.pl pojawi się 20-minutowa sesji prowadzonej relaksacji, udostępniona bezpłatnie. Zapraszam serdecznie! Relaksacja pomaga wrócić do domu, do siebie.